Źródła biją do końca

To więcej niż reportaż o prześladowanych chrześcijanach z Bliskiego Wschodu. To literacki pomnik postawiony ginącej na naszych oczach cywilizacji.

Reklama

Jeszcze kilka lat temu pisanie o współczesnym prześladowaniu chrześcijan było dość rzadkim zjawiskiem w zachodniej, także polskiej prasie. Temat był raczej niszowy i „zarezerwowany” dla prasy chrześcijańskiej. Pozostałe środowiska medialne na Zachodzie, ale też w Polsce, nie dostrzegały – bo nie chciały lub nie umiały dostrzec – z jak ogromnym problemem humanitarnym mamy do czynienia. Dopiero eskalacja demonicznego wręcz okrucieństwa w wykonaniu tzw. Państwa Islamskiego sprawiła, że trudno było już przemilczeć dramat cywilizacji, która ginie na naszych oczach. Media zachodnie (w tym polskie) zaczęły częściej i dokładniej pisać o prześladowaniu chrześcijan na Biskim Wschodzie.

Na tym tle warto jednak wyróżnić pracę autora, który nie ograniczył się do relacjonowania bieżących wydarzeń. Dariusz Rosiak, znany m.in. słuchaczom radiowej Trójki wnikliwy obserwator problemów różnych zakątków globu, zrobił rzecz niezwykłą: spakował walizkę i wyruszył śladami tych, o których świat przez długi czas milczał. Nie tylko napisał świetny, żywy, nasycony emocjami, historiami poszczególnych ludzi reportaż. „Ziarno i krew” to jednocześnie niezwykły literacki pomnik wystawiony tym, którzy dali początek cywilizacji zachodniej, która z kolei o swoich źródłach już dawno zapomniała. „Tysiące wschodnich chrześcijan giną dziś z rąk fanatyków muzułmańskich (…), a my przyglądamy się bezczynnie, jak wysycha źródło, z którego wybiła nasza kultura” – pisze autor. Przyznaje jednak, że nie chciał „uprawiać salonowej moralistyki. Wolałem wyruszyć w podróż, spróbować opisać świat, który być może się kończy, złożyć hołd jego mieszkańcom” – dodaje Rosiak.

Czytelnika może zaskoczyć pierwszy kierunek tej wyprawy: Szwecja. Autor udał się tam, by spotkać chrześcijańskich imigrantów, którzy uciekli m.in. z Syrii. Zaczyna zatem niejako od końca, po to, by później dopiero dotrzeć do krajów na Bliskim Wschodzie. To jednak nie tylko popis warsztatu reporterskiego autora. Książka pełna jest historycznych odniesień. Na nowo (a w wielu przypadkach na pewno po raz pierwszy) odkrywamy starożytne spory teologiczne, które zaważyły na zróżnicowaniu poszczególnych wspólnot chrześcijańskich. To erudycyjna uczta, która zaspokoi najbardziej wymagające gusta miłośników literatury faktu. Książka jednocześnie zasmuca i zawstydza, że dopiero ludobójstwo otworzyło nam oczy na to, co świat traci w znikających z mapy Bliskiego Wschodu chrześcijanach.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama