Zimne oczy, zimny umysł

Kontrowersyjna biografia Władimira Putina kończy się listem gończym.

Reklama

Krystyna Kurczab-Redlich kilkanaście lat zbierała materiały do monumentalnej biografii prezydenta Rosji. Potężna książka (ponad 700 stron) nie przynosi jednak spójnego obrazu. Z jednej strony wynika to z tego, że Putin odcisnął tak olbrzymie piętno na swoim kraju, że pisząc o nim, należy w zasadzie pisać o Rosji. Tej zaś jednej nie ma (Moskwa nie może równać się z Syberią). Z drugiej strony przywódca wschodniego państwa tak bardzo chroni swoją przeszłość, że skazani jesteśmy na zbieranie wszelkich informacji – różniących się od siebie wielkością, nawet wiarygodnością.

Czy zatem „Wowa, Wołodia, Władimir” jest książką nieudaną? Jest książką najlepszą, jaka może powstać w tym czasie: przy braku pełnego dostępu do informacji oraz przy umierających świadkach. Putin najbardziej intryguje tam, gdzie jest najbardziej niedostępny. Dzieciństwo naznaczone chłodem emocjonalnym rodziców, twarda ręka wszystkich tych, którzy pełnili wobec niego rolę ojca, matka zawsze w roli nieporadnej. W szkole i na studiach całkowicie przeciętny uczeń. Z jedną niesłabnącą miłością: judo i sambo. Walka, zawsze walka: na macie, w życiu prywatnym, w karierze.

Autorka, analizując drogę Putina na szczyt władzy, zwraca uwagę na te rzeczy, które wymykają się postronnym obserwatorom. Na dziwnie poruszającą się lewą rękę władcy (uraz po walce?), na wciąż pojawiający się motyw trucizny, jako przyczynę tajemniczych zgonów osób mu zagrażających; na niesamowitą mściwość – nie ma przykładów, żeby Putin wybaczył, okazał łaskę; na ciągłe spóźnianie się na umówione spotkania z głowami państw (godzina to norma). I wreszcie przypadki kleptomanii, zabierania jak sroka błyskotek, rzeczy, które mu się zwyczajnie podobają (np. pierścień z czternastokaratowego złota z palca Roberta Krafta).

Dlaczego na Dubrowce i w Biesłanie nikt z władz rosyjskich nie podjął próby negocjacji? I dlaczego nigdy nie udało się schwytać i przesłuchać ani jednego zamachowca w Rosji? Autorka zbiera te wydarzenia i pyta o cechy psychopaty. Całość imponującej biografii kończy bilans poległych Rosjan w walkach na Ukrainie – bo Rosja też ponosi straty, o czym mało wiemy. Najbardziej wstrząsające jest jednak zakończenie książki. To kilkustronicowa „Niepełna lista ofiar Władimira Putina” – długi rejestr zgonów ludzi, którzy znani byli z działalności opozycyjnej wobec prezydenta Rosji. Każdy kolejny biograf Putina będzie musiał przeczytać „Wowę…”, poprzeczka jest zawieszona wysoko.

Marcin Cielecki

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama