Skoki

Ten tomik to zapis drogi duchowej Krzysztofa Kuczkowskiego. Choć kiedy czyta się pierwsze i ostatnie wiersze tego wyboru, można się zdziwić, że wędrując z poetą, zatoczyliśmy koło.

Reklama

Na początku autor „Kładki” zwraca uwagę na konieczność pamiętania o drugiej przestrzeni, objawiającej się „ciszą stamtąd”. Przypływającej z ostrością spojrzenia, wyławiającego prawdziwe kontury kształtów otaczającego świata. Na końcu też odnajdujemy strofy o ciszy, która staje się gestem wyrzeczenia artysty, pragnącego lepiej słyszeć Boga. Zaniechanie pisania jest największą ofiarą, jaką może złożyć poeta, nie bojący się mówić: „Spraw Panie bym nie musiał w słowach szukać pocieszenia”. Bóg wie, co jest dla proszącego lepsze, i nie wysłuchuje go. Dzięki temu dostajemy wiersze, które stają się dla nas pocieszeniem. Każdy z nich to ryzykowny skok „nad pożerającą wszystko/ otchłanią, którą sam jestem” – pisze autor, który stara się, by poezja stała się kładką, „po której przejdzie Syn cieśli”.

Trudno służyć czemuś więcej niż natchnienie. Jednak Kuczkowski świadomie decyduje się, by jego wiersze przypominały o istnieniu duszy. „Muszę zdążyć przed zachodem słońca,/ zanim ciemność mojego serca powiększy się o ciemność/ nieba i ziemi” – wyjaśnia, nawiązując do stylistyki „Pieśni o moim Chrystusie” Romana Brandstaettera. „Kładka” to mocna, męska, mądra poezja dotykająca sedna. Tymi wierszami można próbować się modlić, przechodząc sprawdzoną przez autora ścieżką, omijającą inne, niepewne wybory.

Barbara Gruszka-Zych

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama