Zakochani widzą więcej

Marek Rapnicki napisał książkę, po którą trzeba sięgać, żeby nie umrzeć z braku wody. „Książęta smaku” to wytrawny esej dotyczący Rzymu, w którym woda ze studni jest ogólnodostępna, ale przecież nie każdemu jest dane tam mieszkać.

Reklama

Metafora wody ma przywodzić na myśl ożywcze inspiracje płynące ze starożytności tego „miasta miast”. Obyczaje i niepisane zasady wpływające na zakodowane w jego mieszkańcach poczucie dobrego smaku, o którym pisał Zbigniew Herbert.

Do rozprawiania o tym, co jest duszą piękna umierającego, ale wciąż powstającego z ruin Rzymu, autor wzywa najlepszych – Miłosza, Goethego, Grudzińskiego, Gadamera, Stendhala, Marka Aureliusza, Homera i wielu innych. Widać, że jego biblioteka żyje i przygotowuje go do podróży. Bo niewątpliwie każda podróż do Wiecznego Miasta jest dla autora drugiej części „Rzymu według Marka” próbą dotarcia do siebie samego. Odpowiedzią na pytania o jego własny smak, powody zachwytu, zamyśleń. Rzym to miejsce wzmagające intensywność. „Chodzimy po mieście, nad którym unosi się aureola, jak nad głowami świętych. Chronimy się w jej świetle, czerpiemy z niej. Bardziej jesteśmy” – pisze Rapnicki.

Książka powstała jakby w ekstazie, w miłosnym zachwycie. Ale właściwie to naturalny sposób odpłacenia miastu za dary, którymi nieustannie obsypuje przybysza. Autor przyznaje, że Roma (nie przez przypadek to imię żeńskie) jest jego późną miłością. Jeździ tam też z żoną i przyjaciółmi, ale to on jest najlepszym przewodnikiem. Bo zakochani widzą więcej.

Barbara Gruszka-Zych

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama