Najtrwalszy ślad

Te piosenki czekały na Natalię – wiem, że nie jestem pierwszym, który tak twierdzi, ale po wysłuchaniu płyty „Niemen mniej znany” trudno oprzeć się takiemu wrażeniu.

Reklama

Czesław Niemen swoje ostatnie dwa albumy, „Terra Deflorata” i „spodchmurykapelusza”, za sprawą dziwnych, elektronicznych aranżacji uczynił dość trudnymi w odbiorze. Teraz jego córka tchnęła w nie nowego ducha, przekładając te kompozycje na język żywych instrumentów. I nagle okazało się, że w wielu utworach, takich jak „Począwszy od Kaina”, „Trąbodzwonnik” czy „Jagody szaleju”, tkwi przebojowy wręcz potencjał. A wszystkie przeszywają dreszczem, z jakim zwykle mamy do czynienia, gdy obcujemy ze sztuką najwyższej próby.

Nie mogę się zgodzić z twierdzeniami niektórych krytyków, jakoby Natalia naśladowała „manierę wokalną” Czesława. Oczywiście genów nie da się oszukać, jednak podobieństwa okazują się dość powierzchowne i dotyczą bardziej sposobu artykulacji niż samej techniki śpiewania. W nowych wersjach więcej jest drapieżności, więcej operowania nosowymi brzmieniami, więcej rockowego „brudu” – dozowanego jednak ze smakiem. Z wokalem współgra znakomita warstwa instrumentalna, w której rockowe dźwięki przeplatają się z etnicznymi brzmieniami. Zagrała tu sama śmietanka polskich muzyków – i to słychać.

Dopracowana w każdym szczególe warstwa muzyczna pozwala wydobyć teksty, które, moim zdaniem, są najlepsze w całej twórczości Czesława Niemena. W tym „norwidowskim” sądzie nad ludzką kondycją niezgoda na „dziwny”, obojętny świat łączy się już z miłosiernym pogodzeniem z rzeczywistością. Bo przecież to miłość „najtrwalszy pozostawia ślad”. Rewelacyjna płyta „Niemen mniej znany” jest jednym z takich śladów.

Szymon Babuchowski

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama