Misja

Ten nakręcony w 1986 roku przez Rolanda Joffé film przeszedł do historii kina.

Reklama

Oscar, Złota Palma w Cannes, Złote Globy… - lista nagród i nominacji dla tego tytułu jest długa i jak najbardziej zasłużona. Do tego dochodzi także kultowa ścieżka dźwiękowa z kompozycjami samego Ennio Morricone.

Opowiedziana w „Misji” historia rozgrywa się w XVIII wieku. Po zawarciu tzw. Traktatu madryckiego Hiszpanie mają oddać część swoich zamorskich posiadłości Portugalczykom. Jest jednak jeden problem: zamieszkujący te tereny Indianie nie chcą się na to zgodzić. Ochrzczeni przez jezuitów nareszcie mogą żyć spokojnie w (utopijnych niemalże) chrześcijańskich wspólnotach, w których zajmują się uprawą roli, rzemiosłem, a nawet muzykowaniem. Gdyby jezuickie redukcje przeszły w ręce Portugalczyków, ziemie przejęliby  plantatorzy i posiadacze ziemscy, a Indianie staliby się niewolnikami.

Oczywiście to tylko jeden z wątków poruszonych w filmie. Innymi są np. kwestie wiary i dylematy moralne z jakimi zmagają się jezuiccy misjonarze oraz przybyły z Watykanu biskup, mający tylko „pobłogosławić” przekazanie hiszpańskich posiadłości Portugalii. Ma to być zwykła formalność, ale hierarcha początkowo nie potrafi tego zrobić. Jest bowiem zafascynowanym owym ziemskim rajem, w którym (dzięki jezuickim kapłanom) żyją tubylcy. Widzi w nim autentyczne dzieło Boże.

W finale ogłosi jednak (podtrzyma) decyzję Rzymu. Dlaczego się nie sprzeciwił? Co nim powodowało? Ślepe posłuszeństwo? Strach przed przełożonymi? Świadomość, że tak naprawdę nic od niego nie zależy? Na te i wiele innych pytań odpowiedzieć muszą sobie sami widzowie „Misji”. Filmu w którym prym wiodą jednak dwaj inni, arcyciekawi bohaterowie. Jednym to niezwykle uduchowiony kapłan (w tej roli Jeremy Irons), drugi to rzezimieszek i buntownik grany przez Roberta De Niro, który, niczym św. Paweł, nagle się nawróci i porzuci swój dotychczasowy styl życia.

Pięknie o tym filmie pisał świętej pamięci Jan F. Lewandowski. W książce „100 filmów stulecia” dowodził, iż „Misja”: „łączy egzotyczną scenerię południowoamerykańską z typami jak najbardziej współczesnych bohaterów, historię z dylematami naszych czasów, akcenty widowiskowe z pytaniami moralnymi”.

Zwracał też uwagę na niezwykle ważną rolę przyrody w tym filmie („żywioł przyrody odgrywa tu istotną rolę dramatyczną, podobnie jak w filmach Wernera Herzoga, przypominając o względności ludzkich działań w obliczu jej niezmierzonej potęgi”).

Niedawno „Misja” ukazała się u nas jako DVD-dodatek do kolejnego tomiku z wydawanej przez E-lite serii „Ludzie Boga”. To już 57 część tej kolekcji.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama