Artysta na Północy

Poezja Tomasa Tranströmera zachęca do pisania – twierdzili uczestnicy Dni Tranströmerowskich. Jest szansa, że na niezwykle wyczulonej etycznie twórczości noblisty wychowają się nowi autorzy.

Reklama

W dwóch Miastach Kreatywnych UNESCO: Krakowie – Mieście Literatury i Katowicach – Mieście Muzyki 22 i 23 kwietnia odbywały się Dni Tranströmerowskie. Ich bohaterem był wybitny, porównywany z T.S. Eliotem szwedzki poeta, nagrodzony w 2011 r. Nagrodą Nobla. Gościem specjalnym spotkań była jego żona – Monica Tranströmer. Od czasu paraliżu, jakiego doznał jej mąż, opiekowała się nim z oddaniem. Jako jedyna potrafiła, czytając mowę jego ciała, notować wiersze męża i pośredniczyć w rozmowach z nim.

Tomasz Jastrun, który znał Tranströmera w okresie „przed- i powojennym”, czyli przed udarem i po nim, powiedział, że autor „Romańskich sklepień” z pogodą znosił chorobę: – Jego oczy były żywe, przyciągały. Wielu ludzi chciało z nim być.

Prof. Leonard Neuger, wybitny tłumacz Tranströmera i jego przyjaciel, stwierdził, że to poezja epifaniczna, etyczna, ale też trójwymiarowa. – Zajmuje się trzema sferami: ziemią, niebem i podziemiem, między którymi trwa permanentna cyrkulacja – powiedział. – Kiedy poeta pisze w wierszu „Wspomnienia mnie widzą”: „W czerwcowy poranek, gdy za wcześnie/ by wstać a za późno by zasnąć./ Muszę wyjść w zieleń pełną/ wspomnień, które wodzą za mną wzrokiem. (…)”, czujemy, że nie istnieje granica między światami, ale trwa nieustanny przepływ. W nas też pamięć i zapomnienie nieustannie dobijają interesu. Intymność tej poezji jest podstawą jej wielkości – podkreślił krytyk Piotr Śliwiński.

W programie Dni Tranströmerowskich znalazły się spotkania poetów nawiązujących w swojej twórczości do noblisty, panele dyskusyjne oraz performance poetycki w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach – „Pokój Tranströmera”. Zwieńczeniem spotkań był przejmujący koncert „Tranströmer: Improwizacje”, będący połączeniem poezji noblisty, prezentowanej przez Jerzego Trelę oraz Marię Dębską i śpiewanej w oryginale przez Chór Polskiego Radia pod batutą Szymona Wyrzykowskiego, z mistrzowskimi wstawkami saksofonisty i klarnecisty jazzowego Mikołaja Trzaski. Przejmująco zabrzmiała trzecia chóralna pieśń z cyklu „Cztery Psalmy” op. 74 Edwarda Griega – „Jesus Kristus er opfaren” (do sł. H. Tomissøn), o której Tranströmer pisał w poświęconym Griegowi wierszu „Artysta na Północy”. Artysta na Północy, jakim niewątpliwie był sam noblista w tym chłodzie Szwecji, trzymał się Boga i wyznawał wiarę w Jego zmartwychwstanie. A Bóg trzymał się jego wierszy.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KULTURA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama