Miniatury do kontemplacji

Obrazy Pauliny Krajewskiej prezentowane w krakowskim Muzeum Archidiecezjalnym Kardynała Karola Wojtyły nawiązują do sztuki ikonowej. Nie są jednak do końca ikonami.

Reklama

Ksiądz Andrzej Nowobilski, dyrektor muzeum, porównuje je raczej do średniowiecznych miniatur. Faktycznie format prac jest niewielki. – Fascynacja ikoną w pewnym sensie stała się inspiracją powstania miniaturowych dzieł, ale nie stanowią one kopii starych mistrzów czy też współczesnych artystów, takich jak J. Nowosielski czy T. Stankiewicz – przekonuje ks. Nowobilski. – Paulina Krajewska stworzyła własną formę artystycznego obrazu, który powoduje, że nie można przejść obok nich, nie zatrzymując się choćby na moment – dodaje.

Kontemplacji, zapatrzeniu się w obraz sprzyja już sam mały format dzieł, który zmusza do dokładnego przyjrzenia się, przybliżenia twarzy do malowidła, wyciągnięcia z futerału okularów. Dopiero wtedy można dostrzec, że na obrazie „Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona” Chrystus podnosi nie drewnianą belkę, ale… człowieka. Wtedy widać, że w scenie „Nawiedzenia” witają się nie tylko Maryja i Elżbieta, ale również Jan Chrzciciel i Jezus – przebywający jeszcze w łonach swoich matek.

Paulina Krajewska to malarka urodzona i artystycznie wykształcona w Krakowie – absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych i Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych. Od początku zajmowała się malarstwem oraz ilustracjami. Za grafiki do książki „Opowieści Dengbeżów. Baśnie i bajki kurdyjskie” otrzymała wyróżnienie w konkursie „Książka Roku”. Współtworzyła projekty okładek do książek ks. Adama Muszali – np. „Jak modlił się Jezus”, „Modlitwa w ciszy”.

Jej obrazy – ikony (po raz pierwszy prezentowane szerszej publiczności) oparte są na Piśmie Świętym. Kolejne biblijne wydarzenia widzimy jako pojedyncze sceny, zatrzymane i umieszczone na niemal gładkim tle, by łatwiej było opowiedzieć historię. – Uwaga widza skupia się na przedstawieniu, które zazwyczaj stanowi centrum dzieła. Pozostała część obrazu potraktowana jest w sposób monochromatyczny, w kolorach, które odpowiadają danemu wydarzeniu – wyjaśnia ks. Nowobilski.

Miniaturowy format niesie też „niebezpieczeństwo” dla zwiedzającego. Choć wystawa zajmuje tylko dwie niewielkie sale, tworzy ją około czterdziestu dzieł. Dokładne wpatrzenie się w każde z nich może więc zająć sporo czasu. Wystawę można oglądać do 2 lipca. Muzeum od wtorku do piątku jest czynne w godzinach 10–16, a w soboty i niedziele od 10 do 15.

Miłosz Kluba

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama