Filmowi bracia

W 1896 roku operator braci Lumière uzyskał pozwolenie na wejście z aparaturą do Watykanu i sfilmowanie papieża Leona XIII.

Reklama

Tytuł dokumentu – „Bracia Lumière” – jest nieco zwodniczy. Sugeruje, że będzie to opowieść biograficzna. Ale tak nie jest, chociaż bracia wielokrotnie pojawiają się na ekranie. To dokument o dokonaniach, dzięki którym przeszli do historii. Wszyscy wiemy, kim byli. Wymyślili kinematograf i nakręcili pierwsze w historii filmy. Spośród ponad 1400 obrazów, powstałych w wytwórni braci Lumière, Thierry Frémaux, twórca dokumentu, wybrał 108. Znalazły się tu zarówno klasyczne arcydzieła, jak i nieznane dotychczas filmowe odkrycia. Filmy lub ich fragmenty, które zobaczymy na ekranie, są znakomitej jakości. Nic dziwnego, bo zostały zrekonstruowane cyfrowo w systemie 4K, zapewniającym idealną ostrość obrazu.

Film „Bracia Lumière” jest montażem filmów zrealizowanych w ich wytwórni w latach 1895–1905. Bracia pochodzili z bogatej rodziny, ich ojciec był właścicielem fabryki papieru w Lyonie. Od lat marzyli o ożywieniu fotografii. Dopięli swego, konstruując w 1895 roku kinematograf.

Chwytali życie na gorąco

19 marca 1895 roku postawili urządzenie przed fabryką ojca. Na ekranie możemy zobaczyć, jak otwiera się brama i wychodzą z niej najpierw kobiety, a później mężczyźni. Tak powstał pierwszy film, czyli „Wyjście robotników z fabryki”, i zaczęła się przygoda braci Lumière z kinem. Przez długi czas uważano, że wyświetlany na całym świecie film jest wersją jedyną. Jednak oglądający pierwszy seans wspominali, że na ekranie widzieli wóz konny. I rzeczywiście tak było, ale okazało się to później, kiedy odkryto jeszcze dwie inne wersje „Wyjścia…”. Po zachowaniu znajdujących się na ekranie ludzi możemy mieć pewność, że film jest inscenizowany. Pierwszym bohaterem nowego medium stał się tłum, a po latach ulicę Saint Victor, gdzie stała fabryka, przemianowano na ulicę Pierwszego Filmu. „Wyjście robotników z fabryki” dało początek nowej epoce.

Lyon, rodzinne miasto wynalazców kinematografu, był pierwszym miastem utrwalonym na taśmie filmowej. Dla jego mieszkańców taśmy te mają nieocenioną dziś wartość. Operatorzy filmowali ulice, drobne i ważne wydarzenia, w tym wielką powódź, jaka miała tam miejsce. Ujęcia, nazywane panoramą, kręcono kamerą będącą w ruchu. Było to możliwe, bo kinematograf był lekki i zapewniał stabilny obraz. Twórcy kierowali się żelazną zasadą prostoty. Louis Lumière szybko pojął możliwości, jakie daje ruch, a kamera miała chwytać życie na gorąco. Kiedy jego operatorzy wyruszyli w świat, mieli nakazane filmować ulice, gdzie bez przerwy coś się działo.

Choć niektóre filmy zaczynają się jak dokumenty, wcale nimi nie są, czego przykładem jest „Zwalenie muru” z 1897 roku. Film stał się słynny przez przypadek. W czasie projekcji operator, zamiast wyłączyć najpierw projektor i przewinąć taśmę, pozostawił włączoną lampę oświetlającą ekran. Niechcący pokazał publiczności film od końca, a widzowie zobaczyli, że zburzony mur znowu stanął. Można sobie wyobrazić zdumienie pierwszych widzów. Na kolejnej projekcji rozległy się głośne krzyki, że bracia Lumière są groźnymi czarownikami.

Jednym z najbardziej znanych filmów jest „Śniadanie dziecka”, który przedstawia pierwszy filmowy posiłek. W tym znakomicie wykadrowanym obrazie wystąpili August Lumière, który karmi swoją córeczkę Andrée, i jego żona Marguerite. August zresztą często występował w filmach, a jego brat stał za kamerą. Dzieci to jeden z ich ulubionych tematów. Dziecko jest też bohaterem pierwszego filmu z suspensem w historii kina. Widzimy je ekranie, jak niepewnie stawia kroki i z niepokojem oczekujemy na upadek. Louis nakręcił wiele takich rodzinnych scenek, bo uważał, że filmy mogą służyć jako kronika życia rodziny. Dzisiaj, kiedy dzięki komórce każdy może być operatorem, takie kroniki rodzinne powstają masowo.

Trudno przecenić zasługi braci Lumière w dziejach kina. Tak naprawdę dopiero dzięki dokumentowi Thierry’ego Frémaux, który odkrywa przed nami mnóstwo nieznanych faktów, możemy zrozumieć ich znaczenie dla jego dziejów.

O czym zapomniał reżyser „Braci Lumière”

Kilka dni po pierwszym pokazie w paryskiej kawiarni Grand Café w grudniu 1895 roku Lumière podjęli decyzje o wysłaniu operatorów za granicę. Operatorzy i koncesjonowani przedstawiciele studia rozpoczęli realizację nagrań w wielu krajach na całym świecie. Szkoda, że wśród pokazanych w filmie materiałów nie znalazł się krótki film nakręcony w Watykanie. Jego autorem był Vittorio Calcina, od 1896 roku oficjalny przedstawiciel i zarazem operator braci Lumière we Włoszech. Calcina, pionier włoskiej kinematografii, zarejestrował na taśmie wiele wydarzeń rozgrywających się we Włoszech, a w 1896 roku otworzył tam pierwsze kino publiczne. To dzięki niemu dysponujemy dzisiaj pierwszymi w historii kina filmowymi portretami pierwszoplanowych postaci Włoch z przełomu wieków XIX i XX.

W 1896 roku Calcina uzyskał pozwolenie na wejście ze swoją aparaturą do Watykanu i sfilmowanie papieża Leona XIII. Ten bezcenny dokument, przechowywany w archiwach watykańskich, jest pierwszym filmem, w którym na ekranie pojawił się papież. Trwający nieco ponad 2 minuty film składa się z trzech części. Oglądamy Leona XIII siedzącego w fotelu, błogosławiącego niewidoczną ekipę filmową. U jego boku stoi reżyser, który udziela papieżowi wskazówek, jak się zachować przed kamerą. Do tej pory przecież robiono zdjęcia aparatem fotograficznym, a obiekt musiał jak najdłużej pozostać w bezruchu. Dlatego reżyser pochyla się do papieża i prosi go, by się poruszył. Wydaje się, że Leona XIII trochę bawi ta sytuacja. W kolejnym ujęciu widzimy przejazd papieża karetą i klęczących wiernych.

Studio braci realizowało również fabuły. To właśnie im zawdzięczamy powstanie jednego z pierwszych w historii filmów pasyjnych. W 1897 roku reżyser Geor- ges Hatot nakręcił w ich wytwórni „Pasję” (La Vie et la Passion de Jésus-Christ). Była to składająca się z szeregu obrazów opowieść o życiu i męce Chrystusa. Jak w wielu późniejszych filmach fabularnych, na tle statycznych, przeważnie malowanych obrazów pojawiały się sztywne postaci, w udrapowanych szatach, perukach, z przylepionymi brodami. Trudno zrozumieć, dlaczego twórcy „Braci Lumière” ani słowem nie wspomnieli o żadnym z tych filmów. Szkoda, że dokument, w którym po raz pierwszy na ekranie pojawia się papież, nie znalazł uznania w oczach reżysera i nie został również cyfrowo zrekonstruowany. 

Bracia Lumière, reż. Thierry Frémaux, Francja 2016

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama