Zwiał z piekła

Pełna zgoda: zwrot „byłem w piekle” jest nadużywany. A jednak Dobromir „Mak” Makowski ma prawo tak powiedzieć.

Reklama

Gdy był nawalony, rzucał się na nas z agresją. Nie miał hamulców. Gdy pijany zawołał: „Zabiję was”, czuliśmy, że nie żartuje. Zamykał nas na noc w łazience i ryczał: „Siedźcie tu, szmaty!”. Brał siekierę i szedł do babci, by szantażować ją: „Oddaj rentę, bo…” – te słowa „Maka” zapamiętam do końca życia.

Czy jest dziś w stanie podziękować za swe pokiereszowane życie? Budzi się w nocy zlany potem? Udało mu się zwiać z zamkniętego kręgu uzależnień, zerwać toksyczne więzi, uciec od słów domowej i szkolnej mantry: „Makowski, jesteś nikim!”? Sprawić, że koszmarne wspomnienia czterolatka; dom dziecka i krzyk: „Jesteś zerem. Nic z ciebie nie będzie!” nie mają wpływu na życie dorosłego faceta? Budzić się z nadzieją mimo lęku, który paraliżował całe ciało („Bałem się, potwornie się bałem. Ojca, który nie skąpił pasa, matki, która wybrała alkohol zamiast swoich dzieci, wychowawców w domu dziecka, braku akceptacji”)?

Mnóstwo pytań. Na szczęście w książce „Wyrwałem się z piekła” znajdziemy tyle samo odpowiedzi. To poruszające świadectwo o Bogu, który odbudowuje ruiny. Szepcze: „Ufam ci” w chwili, gdy tłum szydzi. Książka jest odpowiedzią na pytanie, czy szczere deklaracje dziecka widzącego uwikłanych w zniewolenia rodziców: „Nigdy nie będę taki jak oni!” mają szansę się spełnić. „Ludzie wypowiadali nade mną sądy: »Jesteś nikim«. Bóg wypowiedział inne słowa, i na szczęście to one mają moc nad moim życiem” – nie ma wątpliwości autor.

Marcin Jakimowicz

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama