Jest życie...

Film dotyka tylko jednego tematu. Książka dopisuje komentarz. Ale nie tylko.

Reklama

Pod koniec września, równolegle z filmem "Ptaki śpiewają w Kigali" ukazał się wywiad-rzeka z jego reżyserem: Joanną Kos-Krauze. Nosi znamienny tytuł: "Jest życie po końcu świata". Film, który rozpoczynała jeszcze ze zmarłym przed blisko trzema laty mężem Krzysztofem, dotyka tylko jednego tematu. Książka dopisuje komentarz. Ale nie tylko. Rwanda jest ostatnim etapem długiego życia razem. Życia, które miało wielką wartość. Życia, które się zakończyło, ale zostawiło niezatarty ślad. I w postaci filmów i w tych, którzy pamiętają. Joanna Kos-Krauze stoi na początku jakiejś nowej drogi... Jakiej?

Rwanda... "Ptaki śpiewają w Kigali" to film przejmujący, ale dyskretny. Bardziej o traumie i żałobie, niż o ludobójstwie. Nie epatuje, nie krzyczy. Ubrania nie krzyczą... Chyba, że wiemy co to za ubrania i co się tam wydarzyło.

W Kigali śpiew ptaków powrócił po latach. Dlaczego znikł? Powód jest prosty. Rozmnożone gwałtownie sępy, gdy po zakończeniu ludobójstwa straciły dotychczasową karmę z porzuconych ciał, wytrzebiły drobne ptaki. Trzeba było lat, by ich populacja wróciła do normy. Ot, niespodziewana i porażająca konsekwencja ludobójstwa. Ale nie o nią tu chodzi. Ptaki śpiewają w Kigali. Jest życie po końcu świata. Ale jakie to życie?

Jak w ogóle żyć po ludobójstwie? Jak mają żyć ofiary obok oprawców, oprawcy obok tych, których mimo wysiłków nie zdołali zabić...?

I jeszcze: jak to się zaczęło? Co można było zrobić? W filmie tych pytań nie ma, w książce powracają. Powraca także pytanie o rolę Kościoła. A może nie pytanie, a zarzut? Przecież powinien COŚ zrobić! Powinien mieć moc przeciwdziałania! Zdradził, bo jej nie miał... Bo zbyt słabo próbował...?

Druga strona książki to opowieść o życiu z Krzysztofem. O ich wspólnych poszukiwaniach. O kolejnych filmach. O tym, co wypełniało ich, gdy tworzyli Nikifora, Papuszę, Plac Zbawiciela... Co chcieli nam wszystkim powiedzieć? Chciałoby się te filmy obejrzeć raz jeszcze, zobaczyć ich oczami. Warto. Tak jak warto - oglądając "Ptaki śpiewają w Kigali" - znać książkę.

To nie jest lektura prosta, łatwa i przyjemna. Spotkanie ze śmiercią nigdy takim nie jest. Po tym spotkaniu nic nie będzie takie samo.

Joanna Kos-Krauze, Aleksandra Pawlicka: "Jest życie po końcu świata". Wydawnictwo Znak
"Ptaki śpiewają w Kigali" reż. Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze, 2017

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama