Wolny jak wilk

Można przez 60 czy 80 lat codziennie chodzić na Mszę i nawet codziennie przyjmować Komunię Świętą, ale nie doświadczyć żadnej przemiany. Straszne. Ale jest wyjście.

Reklama

Rozmowa Roberta „Litzy” Friedricha i o. Adama Szustaka nie jest zwykłą pogadanką rockmana i wędrownego kaznodziei. Każdy rozdział kontynuacji bestsellerowych „Wilków dwóch” rozdrapuje inną ranę naszego życia. Jak dobre rekolekcje boli do szpiku, gdy bohaterowie mówią o własnych porażkach, niewysłuchanych prośbach, depresji, zmaganiach z miłością i czystością. Walczą z wilkiem pokusy samooskarżania, niewiary i duchowego marazmu. Idąc tropem biblijnych historii, dominikanin i muzyk szukają wyjścia z nory życiowych kryzysów: rodzicielskich klęsk, małżeńskich niepowodzeń, nieumiejętności przebaczenia i kryzysu tożsamości.

Litza mówi o tym, jak z Dobrochną szykowali się do ślubu i jak żona uczy go nie być alfą i omegą. Ojciec Szustak przyznaje, że zbyt często popełnia grzechy ojca rodziny, który czasem jest nadmiernie troskliwy, a czasem nieobecny dla innych. Albo że wielokrotnie próbuje robić z siebie wszechmocnego Spidermana, co przechodzi mu w trakcie spotkania ze spowiednikiem. „Wilki dwa. W obronie stada” to zapis cyklu rekolekcji, które w grudniu 2016 r. nagrali wspólnie z portalem Stacja7.pl.

Czym jest tytułowe stado? To rodzina, dla której warto żyć. Ale warto też oddać życie. Szczera do bólu rozmowa zamienia się więc w życiowy poradnik księdza i ojca, proponujących nawrócenie, które czasami jest akceptacją własnej kruchości, a czasem wyruszeniem na polowanie i walkę z własnym egoizmem. Po to, by nie być niewolnikiem, ale wolnym. Wolnym jak wilk.Tomasz Gołąb

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama