Uwspółcześnione adaptacje teatralne Alicja już tu nie mieszka

Nie ma już krainy czarów. Ciekawska Alicja nie zobaczy, co znajduje się po drugiej stronie lustra. W szarych blokowiskach inicjacją Alicji zajmie się Tereska, która świat magii zamieni na „włam” do sklepu i powrót do poprawczaka.


Rzeźba przedstawiająca bohaterów powieści Lewisa Carrolla dłuta Jose de Creefta z 1959, znajdująca się w nowojorskim Central Parku.

Biały Królik nie udzieli Alicji odpowiedzi na żadne z nurtujących ją pytań. Kto zniszczył świat Alicji? Sądząc z początku spektaklu „Alicja w krainie czarów”, wystawionego przed laty w Teatrze Dramatycznym, to najgroźniejsze z mediów - telewizja. Nasza bohaterka, tuląc mocno w dłoniach miśka, zasypia przed włączonym telewizorem.

Papka kolorowych obrazków zlewa się w umyśle małej dziewczynki w niezborny obraz świata. Gdy po emisji programu, na włączonym ekranie zaczną migać czarno-białe kreski, Alicja będzie już pogrążona w głębokim śnie. Ale nie będzie to sen przynoszący ukojenie. W majakach sennych Alicji pojawią się wszyscy bohaterowie, którzy bombardowali jej wyobraźnię za dnia. W filmach porno i dziennikach telewizyjnych, w tasiemcowych nowelach i w reality show. W transmisjach sejmowych i w szansach na sukces. Ale wszyscy, włącznie z piękną i złą królową, są głęboko nieszczęśliwi. - Pewnie dlatego są tacy niedobrzy - myśli Alicja.

Nasza bohaterka nieustannie się dziwi. Właściwie tak mógłby być zatytułowany ten spektakl, który był autorskim młodego reżysera. Tomasz Hynek, absolwent szkoły muzycznej i wydziału reżyserii w szkole teatralnej, zrobił swobodną adaptację znanej książki Lewisa Carolla. Napisał do niej piosenki, zaaranżował i wyreżyserował. Udało mu się w dodatku do swego debiutu sprzed lat pozyskać tak doskonałych aktorów jak Danutę Stenkę, nieżyjącego już Marka Walczewskiego, czy Małgorzatę Kożuchowską.

Wyrośniętą, jak przystało na przedstawienie dla dorosłych, Alicję grała młoda aktorka Agnieszka Roszkowska. Przedstawienie, odwrotnie niż film „Cześć Tereska”, nie było ani smutne, ani szare. Przeciwnie. Pełne barwnych błyszczących gadżetów parodiowało świat wabiący efektownymi reklamami. Było głośne, może nawet za głośne, jak rytmy hip hopu, rapu czy disco. Ta kakofonia dźwięków, nawet jeśli męcząca, miała wyraźne przesłanie. Nie były w stanie przebić się przez nią ludzkie głosy. I tu nasuwała się refleksja tyleż pozytywna, co negatywna: czy taki obraz świata dominuje w wyobraźni młodego człowieka, który przetwarzając go na język teatru, chce nam powiedzieć, że dla Alicji już nie ma szans?

Pozostawiał nam przecież swoją bohaterkę bezradną, bierną, zagubioną. Czy więc nie istnieje nigdzie kraina czarów, w której można by się schronić? Czy poza światem wirtualnym nie istnieje już świat naturalnej wyobraźni? Na ile ów debiut wynikał z przerażenia rzeczywistością, w jaką wchodzi Alicja, a na ile był mechanicznym przetworzeniem tej rzeczywistości? W przedstawieniu autorskim jest przecież szansa na przemycenie czegoś więcej. Ów debiut, choć efektowny, wydawał się nieco chaotyczny. Miejmy jednak nadzieję, że z tego chaosu wyłoni się później jakaś wartość.

Artykuły z poszczególnych działów serwisu KULTURA:

  • Film
  • Literatura
  • Muzyka
  • Sztuka
  • Zjawiska kulturowe i społeczne
  • Sylwetki
  • Rodzina i społeczeństwo
  • «« | « | 1 | » | »»

    aktualna ocena |   |
    głosujących |   |
    Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Dodaj komentarz
    Gość
      Nick (wymagany lub )

      Autopromocja