Kany z Kany

W drugim rozdziale Ewangelii według św. Jana znajduje się ten słynny opis cudu, jakiego Chrystus dokonał podczas wesela w Kanie Galilejskiej.

Reklama

Otóż Chrystus i Matka Boska byli tam zaproszeni jako jedni z wielu gości. Zdarzyło się jednak, że gospodarzom zabrakło wina. Wtedy Matka Boska bardzo się przejęła tym problemem weselników i poprosiła Syna o pomoc. I potem Chrystus zamienił wodę w wino.

Ten biblijny fragment był mi od dzieciństwa bardzo bliski i to wcale nie ze względu na wino. Na pamięć też znałem ryciny z moich starych katelmusów, czyli katechizmów, przedstawiające moment tego cudu. Jednak miałem z tym jeden problem, bo nie pasowały mi słowa opisu tego wydarzenia w Biblii i w owych katelmusach. No bo w polskich tekstach było napisane „Wesele w Kanie”. Nawet w niemieckim katelmusie - bo taki też z przedwojennych czasów mieliśmy po ciotce w domu - było w tytule jak byk napisane: „Die Hochzeit zu Kana”.

Chrystus na weselu w Kanie w sześciu kanach zamienił wodę w wino   Marek Szołtysek/GN Chrystus na weselu w Kanie w sześciu kanach zamienił wodę w wino A więc dlaczego, skoro chodzi o KANĘ, tekst polskiego opisu tego wydarzenia mówił, że „stało tam sześć STĄGWI” czy „napełnijcie STĄGWIE wodą”. Przecież to kompletnie nie ma sensu - denerwowałem się zawsze. Przecież tam powinno być napisane, że stały tam KANY i do tych sześciu KANÓW Chrystus kazał nalać wodę. A potem jak zamienił tę wodę w wino, to kazał te KANY zanieść staroście weselnemu, aby skosztował tego dobrego wina.

A zatem wyraźnie widać, że ja uczyłem się pisać, czytać, wyobrażać i myśleć na starych katelmusach czy biblijkach. Nie powinno więc już chyba nikogo dziwić, że potem zostałem autorem „Biblii Ślązoka”. Ale wróćmy do sprawy owej biblijnej kany. Na skutek mojej katelmusowej lektury byłem po prostu absolutnie przekonany, że duży pojemnik, jakiego znajomi śląscy gospodarze używali na mleko, od stworzenia świata nazywa się - kana. Zatem według mnie słowo kana było słowem międzynarodowym. Bo po polsku w kościele mówiono- KANA, w domu po śląsku- była KANA i w niemieckim katelmusie po ciotce - też była KANA. Więc skoro po śląsku, po polsku i po niemiecku była- KANA - to już dla mnie był to cały świat.

Uważałem też, że skoro Chrystus w jakiejś miejscowości zrobił taki wielki cud i wodę z sześciu kanów zamienił w wino,to na pamiątkę zmieniono nazwę tej miejscowości na – Kana. A że było to w Galilei, to – Kana Galiljska. Moją teorię potwierdzały też inne argumenty. Bo jak ktoś szedł po trochę mleka do gospodarz to brał sobie pojemnik o nazw kanka, czyli mało kana. Natomiast jak ktoś szedł do tankszteli po benzynę, to był mu wtedy potrzebny inny rodzaj kany – czyli kanister.

Również z kaną wiązałem słowo kanalizacja. To miała być taka zakopana w ziemi specjalna kana, do której się leje brudną wodę, a ona nigdy się nie napełni, bo ma dziurę. Również chętnie, ale innym razem, opowiem co z kaną łączy: kanały, kanoldy, kanark i kankana. A tymczasem związek śląskiej kany z Kaną Galilejska uważam za oczywisty!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Piotr Adamczyk
    23.08.2010 21:51
    Słowo "KANA" po naszymu czyli po ślonsku pochodzi z niemieckiego "die Kanne". Biorąc pod uwagę objętość takiej KANY, była ona stosunkowo niewielka, bo wynosiła najwyżej parę litrów.
    Natomiast KANA w biblijnej Kanie miała ok. 100 litrów. Na tym weselu, które zostało uświęcone cudem przez Chrystusa, bawiła się przecież cała wieś.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama