Wojna o dusze

Przemysł gier komputerowych przełamuje kolejne tabu. Ociekające krwią produkcje już spowszedniały. Przyszedł więc czas na szokowanie scenariuszem.

Reklama

W ostatnich latach nastąpił nieprawdopodobny rozwój przemysłu gier wideo. Dzięki doskonałym technicznie platformom trzeciej generacji, odtwarzającym rzeczywistość tak wiernie jak telewizja, kilkaset milionów osób na całym świecie oddaje się codziennie wędrówkom po wirtualnych zaświatach.

Zarobić na złu
Nie jest to jednak niewinna rozrywka. Gra toczy się o duszę gracza. Niemające żadnych zahamowań koncerny odkryły, że mogą dobrze zarobić na promowaniu zła. Szybko i łatwo angażuje ono bowiem emocje gracza, a bez nich żadna produkcja odnieść sukcesu nie może. Samo epatowanie przemocą już jednak nieco spowszedniało. Teraz terenem walki stał się scenariusz, którego zadaniem jest uczenie gracza „prawdziwej”, stojącej w sprzeczności z oficjalnie głoszoną, historii świata. Społeczne konsekwencje obu procederów są coraz bardziej opłakane.

Co chwilę opinia publiczna poruszana jest przypadkami ataku młodych ludzi na szkoły czy zadawaniem śmierci najbliższym. W toku śledztwa okazuje się często, że sprawca był namiętnym fanem sieciowych „strzelanek” i próbował sprawdzić w realu, czy prawdziwa rzeczywistość jest równie „ciekawa” jak ta wirtualna. Całkiem niedawno francuska opinia publiczna zbulwersowana została informacją o ataku, jakiego dokonał 20-letni Francuz Julien Barreaux. Nie mógł znieść porażki w internetowej grze „Counter-Strike”. Wytropił i zaatakował nożem swojego wirtualnego przeciwnika. Ofiara cudem przeżyła. Ostrze noża tylko o kilka centymetrów ominęło serce. Konsekwencje duchowe są równie opłakane. – Trudno nie zauważyć, że gry mogą mieć ogromny udział w postępującej, szczególnie na zachodzie Europy, laicyzacji – uważa ks. Radosław Broniek z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach. Warto dodać, że wiele tego typu produkcji ociera się o satanizm.

Symulatory dewiacji
Oferta przemysłu gier wideo skierowana jest przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Wśród rodziców panuje błędne przekonanie, że gry wideo to coś w rodzaju zabawek, bardziej skomplikowanych, elektronicznych, ale jednak służących przede wszystkim rozrywce. Na skutek tego w warunkach niemal niczym nieskrępowanej wolności nastąpił w ostatnich latach nieprawdopodobny rozwój przemysłu gier wideo. Koncern Microsoft co roku sprzedaje 30–40 mln sztuk swojej flagowej platformy – konsoli xbox 360. Podobnie jak ścigające się z nim japońskie Sony. Na gry do obu tych urządzeń polscy fani wędrówek po wirtualnych światach wydają rocznie kilkaset milionów złotych (jedna gra kosztuje ok. 150–250 zł).

Jeśli gry wideo kojarzą się Państwu z komputerowym oddawaniem strzałów na objazdowej strzelnicy, to jest to obraz całkowicie już nieaktualny. Same platformy to prawdziwe multimedialne kombajny. Ich potężna moc obliczeniowa, dużo większa niż tradycyjnych PC, w połączeniu z możliwością obsługi gier o wysokiej rozdzielczości (HD) pozwala graczom na obcowanie z doskonałą niemal grafiką. Same gry to w dużej części wysokobudżetowe symulatory dewiacyjnych lub przynajmniej dwuznacznych moralnie zachowań, dzięki którym gracz może się wcielić w seryjnego mordercę – mściciela, ćwiartującego „z lubością” zwłoki swoich przeciwników („Hitman”, „Kane&Lynch”), czy rosyjskiego bandziora niepotrafiącego nic poza zabijaniem i kradzieżą („Grand Theft Auto 4”).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • bjedak
    19.09.2010 14:33
    Od gier komputerowych można zostać demonicznie zniewolonym.Naprawdę trzeba uważać...
  • Adamek
    29.09.2010 11:22
    Zdarzają się gry "baśniowe", gdzie co prawda walczy się, ale jak w baśniach w słusznej sprawie: np z szczurami, pająkami, smokami, rabusiami itp... np Dungeon & Dragon.
    - nie wiem tylko, czy pozwoli to wyleczyć się z nałogu?
  • Niralod
    20.03.2011 10:05
    Moim zdaniem ten artykuł jest bardzo stronniczy. Nie zamierzam całkowicie usprawiedliwiać przemysłu gier wideo, w których twórcy niestety często przesadzają ze scenariuszem. W tym artykule jednak znalazło się wiele błędów. Chociaż nie należę do fanów którejkolwiek z wymienionych gier, to zauważyłem tutaj kilka błędów:
    -"Oferta przemysłu gier wideo skierowana jest przede wszystkim do dzieci i młodzieży"- to nieprawda. Średnia wieku gracza wynosi 33 lata. Poza tym, istnieje system PEGI, który ostrzega przed treściami zawartymi w grach. Większość wymienionych ma znaczek 18+, za wyjątkiem wspomnianej produkcji "Counter-Strike" dozwolonej od lat 16. Pełnią one funkcję informacyjną i nie mają mocy prawnej, więc to od rodziców zależy, czy pozwolą swemu dziecku na korzystanie z tej gry.
    -"(...)czy rosyjskiego bandziora niepotrafiącego nic poza zabijaniem
    i kradzieżą („Grand Theft Auto 4”)"- to również błąd. Główny bohater owej gry, Nikolai Bellic jest Serbem. Nie wydaje się to zbyt istotne, jednakże świadczy o tym, iż autor tekstu nie wie zbyt wiele o temacie.
    -"(...) chłonąc przy okazji, jak sucha gąbka wodę, scenariusz"- autorzy podkreślają, iż fabuła gry "Assassin's Creed II" została wymyślona. Informacje takie nieraz zostają przez nich przekazane graczowi podczas gry.
    -"A ten, mimo zapewnień producenta, że gra została stworzona przez „wielokulturowy zespół wyznający różne wierzenia i religie”, jest czystej wody antychrześcijańskim manifestem. Opiera się na kilku elementach historycznej prawdy, całym szeregu półprawd oraz setkach megabajtów prymitywnych uproszczeń skierowanych przeciwko Kościołowi"- w grze ukazano w negatywnym świetle papieża Rodriga Borgię, czyli Aleksandra VI. Niestety, nie da się ukryć, iż inne źródła informacji podają, że papież ten nie był pozbawiony wad, a jego pontyfikat odznaczał się rozszerzonym zepsuciem moralnym niektórych dostojników kościelnych.
    -"Ostatnim zadaniem bohatera jest zabicie tego najwyższego dostojnika Kościoła katolickiego w scenerii doskonale zrekonstruowanej Bazyliki św. Piotra"-
    w artykule nie wspomniano, iż do zabójstwa nie dochodzi. Ezio Auditore da Firenze, główny bohater, zdaje sobie bowiem sprawę, iż takie postępowanie nic by nie dało.
    -"Jego [tj. gracza] celem jest dokonanie rzezi na oczekujących na wylot pasażerach"- to również nieprawda. Choć trudno znaleźć usprawiedliwienie dla tak skonstruowanej misji, warto nadmienić, iż celem głównego bohatera wcale nie jest zabijanie bezbronnych ludzi. Prawdę mówiąc, można ukończyć tę misję bez używania broni, gdyż stosowanie przemocy nie stanowi tutaj żadnej konieczności. Można także całkowicie pominąć tę misję. Nawiasem mówiąc, autor zaledwie kilkanaście linijek wyżej wspominał o "prymitywnych uprosczeniach", które znaleźć można w grze "Assassin's Creed II", równocześnie po chwili samemu dopuszczając się takiego.
    Reasumując, uważam, iż autor tego tekstu dopuścił się pewnego rodzaju niesprawiedliwości. Ukazywał bowiem gry w jak najgorszym świetle. Zgadzam się z tym, iż niektórzy autorzy gier szokują scenariuszem. Warto także zastanowić się nad przykładami agresji wywołanej grami wideo. Proszę jednakże pomyśleć, ile razy docierają do nas wiadomości dotyczące agresji stadionowej? Czy oznacza to, iż sport jest zły? Nie. To nieraz zależy od człowieka, w jaki sposób zareaguje na owo zjawisko.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama