Arcydzieło kina rewolucyjnego

Ocena filmu „Pancernik Patiomkin” Siergieja Eisensteina może dziś rodzić różnorakie problemy. Ideologiczny – jest to obraz przyznający rację bolszewikom i komunizmowi. Moralny – rewolucja bolszewicka i komunizm kosztował Związek Radziecki i całą Europę Wschodnią wiele milionów ofiar. Nie może być jednak jakichkolwiek wątpliwości co do artystycznej i historycznej rangi filmu.

Reklama

Rozważania moralne czy politologiczne należy jednak zostawić właściwym naukom. Estetyka tymi dziedzinami – choć ważnymi – zajmować się nie musi.

Po bardzo dobrym przyjęciu „Strajku” – swojego pierwszego filmu – Siergiej Eisenstein otrzymał od władz Związku Radzieckiego zadanie  zrealizowania filmu upamiętniającego zryw 1905 roku. Podobne zadanie otrzymało również czterech innych twórców. Poza powstałymi filmami do światowej kinematografii weszło w ten sposób pokolenie wybitnych twórców, które zrewolucjonizowało język filmowy. Wszyscy tworzyli wybitne arcydzieła. „Pancernik Patiomkin” pozostaje najbardziej znanym, pomnikowym dziełem tak zwanej „Rosyjskiej Szkoły Montażowej”.

Siergiej Eisenstein w tym filmie twórczo rozwija swoje eksperymenty i idee związane z montażem. To twórca „Iwana Groźnego” uczynił ten środek filmowy nośnikiem znaczeń. Widzimy to chociażby w scenie gdy z obrazem robaków żerujących na mięsie, które ma być podane marynarzom zostaje zestawiona twarz lekarza okrętowego – reprezentanta „starego porządku”, przeciw któremu wystąpią zbuntowani członkowie załogi tytułowego okrętu. Środek literacki, poetycki – porównanie - zostaje wyrażone językiem filmowym.

Są i przeciwieństwa jak wtedy gdy wzburzony proletariat zostaje zestawiony z grupą bogaczy, uważanych za złodziei, wyśmiewającym się z nowych idei. Złych spotka zasłużona kara. Takich obrazów jest więcej. Kipi nimi wręcz sławna scena na schodach odeskich. Eisenstein nazywał to montażem atrakcji. Drugi obraz - nie muszący być logicznie połączony z poprzednim – miał wzmacniać przekaz pierwszego. Metoda ta robi wrażenie do dzisiaj.

Wspomniana wyżej scena, będąca do dziś jedna z ikon światowego kina, jest także przykładem tak zwanego montażu rytmicznego. W coraz krótszych ujęciach, na przemian widzimy schodzących z góry żołnierzy i uciekających przed nimi ludzi, staczający się dziecięcy wózek, kobietę niosącą zastrzelone dziecko. Daje to wrażenie narastania akcji, podnosi tempo. Wielu współczesnych reżyserów powinno się na tych obrazach uczyć. Tempo do dziś jest podstawą najpopularniejszych gatunków – komedii, kina akcji - a jakże często go brak. Pomimo starań. Reżyser przy tym stosuje arytmię. Po kulminacjach daje wytchnienie, z którego ponownie buduje napięcie. Sztuka reżyserska i montaż w sensie najogólniejszym są tu perfekcyjne. Dzięki nim film zdaje się żyć, biec. Warto za nim podążać.

Bohaterem obrazu jest masa - występująca przeciw uciskowi, braterska (jakże często słowo to pada w tym filmie), współpracująca. Jej ciągły dynamiczny ruch jest przeciwstawiany dostojnym, szlacheckim pozom, powolnym ruchom postaci utożsamianych z uciskiem.

Łatwo zarazić się również swoistym optymizmem rewolucjonistów wynikającym z dowodzonej ciągle konieczności zrywu przeciw niesprawiedliwości. Finałowy tryumf nastąpi jednak po sekwencji pełnej napięcia zbudowanego za pomocą – jakże by inaczej – montażu ze statycznych prawie ujęć.

Jest to paradoksalnie dzieło do dziś niesamowicie oryginalne. Kino nigdy nie przyswoiło, nie spożytkowało wielkiej lekcji kina radzieckiego lat 30. i 40. Czy z powodów ideologicznych? Nie wiadomo, wolę wątpić. Jedynie pojedyncze filmy Godarda czy Aronofsky’ego pokazują jak wspaniałe efekty mogłoby dać twórcze wykorzystanie tego fragmentu historii i tradycji kina.

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama