Trojoki i trojanie

Przeżyłem kiedyś zaskoczenie, kiedy znalazłem Troję na Śląsku. Otóż jadąc z Raciborza do Głubczyc, po drodze odwiedziłem stare śląskie miasteczko - Kietrz, przez który płynie rzeka o nazwie - Troja (!). Jej wody wpływają do rzeki Psiny, a następnie do Odry.

Reklama

Kiedy pytałem mieszkańców o pochodzenie tej starożytnie brzmiącej nazwy, to nikt nic nie wiedział. Po prostu Troja, od zawsze Troja i tyle. I tu cisną się na usta porównania z Homerową „Iliadą”, gdzie przecież akcja toczy się w starożytnej Troi. Ale Troja? Na Śląsku? A może jeszcze trojański król Priam też był Ślązokiem, a Odyseusz z koniem trojańskim przybył z Zagłębia? - powie ktoś złośliwie.

A może też piękna trojańska Helena była Ślązaczką i bliscy nazywali ją Lyjna? Ale śląskość Troi - tej rzeki oczywiście - jest niepodważalna. To jednak nie wszystko.

Trojańskie skojarzenia budzi też pewne słowo ze śląskiej godki, a chodzi o wyraz trojanie. Nie jest to określenie mieszkańców Troi ani nawet Kietrza.Owszem, tak to jest po polsku, ale po śląsku nazwałoby się ich Trojokami. Więc co to jest trojanie?

Jest to stara forma zwracania się do kogoś z wyjątkowym szacunkiem. A więc, aby po śląsku trojać, to trzeba do kogoś zwracać się w trzeciej osobie liczby mnogiej, czyli przez „oni”. Przykładowo zamiast powiedzieć: Gdzie pani mieszka? - to trzeba to wyrazić: Gdzie oni mieszkają? Oto też inne przykłady: Kaj oni idą? Co onych boli? Jak oni spali? Wiela oni mają lot? Można to też powiedzieć jeszcze krócej, bez zaimków. Przykładowo: Kaj idą? Jak spali?

A takie oto Trojanie było dawniej regułą zwracania się do rodzica, przełożonego, proboszcza, nauczyciela czy innych ludzi, którym należało się szczególne poważanie,czyli szacunek. Tak teżdo dzisiaj trojaką Włosi poprzez „loro ”czy Niemcy przez -,,sie”.

Dzisiaj takie Trojanie to prawie już niewystępujący element śląskiego savoir-vivre'u, czyli sztuki dobrego zachowania się. Trzeba jednak podkreślić, że kiedy Ślązoki jakieś półwieku temu przestawały powoli trojać, to nie zastąpiono tego natychmiast przechodzeniem na mówienie przez „Pan/ Pani”albo mówieniem „za jedno”, czyli przez „ty”. Bowiem śląski savoir-vivre ma jeszcze kolejną formę grzecznościową, a jest to - dwojanie. W tym przypadku, jak się już łatwo można domyślić, to dwojanie jest sposobem zwracania się do innych w drugiej osobie liczby mnogiej, czyli przez „wy”. Przykładowo więc, zamiast powiedzieć: „Gdzie Pani idzie?"przy dwojaniu powie się: „Kaj wy idziecie?" Dokładnie takie same formy grzecznościowe występują w języku francuskim, gdy się mówi przez „vous”, czy włoskim przez „voi”.

Zaś na koniec aż ciśnie mi się na usta pewne spostrzeżenie, że dawniejsze śląskie trojanie i dwojanie zostało zdobyte jak starożytna Troja. A przez kogo? Przez wszechobecną modę na spoufalanie się, na przechodzenie natychmiast na „ty”. Tego na Śląsku dawniej nie było.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Jerzy
    20.10.2012 22:36
    Prawie pieknie tylko puenta slaba.
    W szacownej gwarze Slaska Cieszynskiego (np.Jaworzynka, tam sie urodzilem) sa te formy do dzis. Dzieki za ´podklad´ teoretyczny. Celem uzupelnienia, w j.niderlandzkim jest forma ´je´ (lub ´jij´ dowolnie) jako ´ty´ (tzw. informeel), lecz z szacunkiem trzeba sie zwracac przez ´u´ wymawia sie jak cos pomiedzy naszym u i ó, i oznacza mniej wiecej ´Pan/Pani´ (tzw. formeel). W Belgii uzywa sie tego zwrotu tak czesto jak u nas pan/pani a w Holandii wyjatkowo rzadko, prawie zawsze jest ´je´. Oczywiscie do policjanta warto mowic ´u´ ale juz szef czy dyrektor nawet starszy akceptuje forme bezposrednia. Jest tez ´Gij´, co istnieje w odniesieniu do Boga w jezyku liturgicznym i ma korzen w dawnym jezyku. We Flandrii zwlaszcza region Antwerpii ´gij´ uzywaja nawet mlodzi ludzie w rozmowie prywatnej - po prostu zostalo w jezyku. Czy jest to trojanie czy dwojanie? Mysle, ze dwojanie.
    Tyle o formie, choc jeszcze by mozna.
    Wedlug mnie, wazny jest szacunek, jaki ma sie do rozmowcy. Ta forma moze byc pomocna, lecz moze stac sie niepotrzebna bariera w kontaktach. To ta ´zewnetrzna strona kubka´. Wazne jest co czlowiek nosi w sercu. Zwrot bezposredni jakby zbliza do czlowieka. Gdy sie go szanuje - pomaga. To te czasy posoborowe, gdzie Bog jakby schodzi na ziemie nie pozostajac tylko surowym sedzia, ktorego lepiej nie draznic jak tego holenderskiego policjanta a wtedy bedzie lagodniejszy.
    Tak wiec panie Marku Sz., nie do konca sie z Wami zgadzam pozostajac z powazaniem.
    Jerzy Jalowiczor
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama