Wino św. Urbana

Wielu moim znajomym z wielkim trudem przychodzi zaakceptowanie faktu, że ja nie piję piwa. Wówczas najczęściej mówią, że to jest niezgodne ze śląską tradycją i że ja się jakby w ten sposób sprzeniewierzam temu fragmentowi śląskiej kultury piwa.

I owszem, stare śląskie browary, stare śląskie sposoby warzenia piwa to interesująca kawałek naszej regionalnej kultury. Tyle tylko że miłośni samochodów niekoniecznie musi mieć prawo jazdy i własny samochód, by się oddawać swojemu hobby. Podobnie też picie piwa nie je koniecznym warunkiem bycia Ślązokiem.

Idźmy jednak dalej. Jeżeli już ktoś z trudem zaakceptuje mój brak entuzjazmu dla piw; to później jeszcze bardziej się dziwi, gdy powiem, że jestem miłośnikiem wina. Tak! I zaraz wszystkim wątpiącym spieszę donieść, że wino to nie tylko Włochy, Hiszpania czy najbardziej chyba znana z tego Francja. Wino ma również swoją bardzo bogatą historię na Śląsku. A wszystko zaczęło się wraz z dotarciem na nasze ziemie chrześcijaństwa. Bo przybywający na Śląsk duchowni, chcąc odprawiać Mszę, musieli przywozić ze sobą wino w beczkach czy butelkach. Natomiast gdy w XIII wieku na Śląsk trafili cystersi, to zakonnicy natychmiast sprowadzili z Francji winne szczepy i na południowych stokach śląskich pagórków zakładano winnice.

Najczęściej jednak o winiarskich tradycjach Śląska nie pamięta się na co dzień. Ja przykładowo przypomniałem sobie o tym na nowo, przejeżdżając drogą z Rybnika do Kuźni Raciborskiej. Tam w kapliczce w Rudzie Kozielskiej zobaczyłem dwa wyobrażenia św. Urbana, patrona rolników.

Młodsza figura przedstawiała świętego ze snopem zboża, ale na znacznie starszym obrazie św. Urban trzyma kiść winogron. A dla dawnych rolników z Rudy Kozielskiej te winogrona nie były egzotycznym gadżetem, ale powszechnie uprawianą na Śląsku rośliną, bo po pierwsze miejscowość leży koło Rud, gdzie winne uprawy krzewili kiedyś cystersi. Zaś po drugie jeszcze z dzieciństwa pamiętam, że na południowej ścianie prawie każdego śląskiego domu rosły winogrona, a na strychu stały korbflasze po starziku, czyli szklane banie w wiklinowych koszach.

W lipcu 2008 roku, nasz Sejm uchwalił ustawę winiarską. Ten akt prawny przewiduje wyłączenie z obowiązku uzyskania statusu składów podatkowych małych winiarni, które wytwarzają rocznie do 100 tys. litrów wina gronowego z winogron pochodzących z własnych upraw. Drobni producenci wina zostali ponadto zwolnieni z konieczności posiadania laboratoriów, specjalnych obiektów budowlanych, zbiorników itd. Więc tylko czekać, jak w sklepach pojawi się śląskie wino i rozwinie się śląskie winiarstwo. A ja już teraz znam ludzi, którzy mają winnice. Przykładowo w Radlinie są dwie śląskie rodziny, Czerwińskich i Węgrzyków, których przydomowy ogród wygląda jak winnice Burgundii czy Toskanii.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama