publikacja 15.04.2026 11:45
Tego chyba jeszcze nie grali. A może raczej: nie grały.
Andrei Morgunov / CC-SA 4.0
Bytom. Rynek. Niedaleka przyszłość ;)
Istniało nawet ryzyko, że w ogóle grać nie będą – mowa o piłkarkach ręcznych chorzowskiego Ruchu, którym przyszło opuścić Chorzów i przenieść się do dalekiego Kalisza. Rozważano co prawda opcję by drużyna pozostała na Śląsku, jednak hale w Siemianowicach, czy Rudzie Śląskiej to obiekty, które nie spełniają wymogów Superligi.
Mamy więc teraz taki byt jak Tauron Szczypiorno Ruch Kalisz oraz drugą drużynę, tym razem jednak już chorzowską, zwaną dla niepoznaki Ruch Chorzów Handball.
Niedawno znowu coś o tym handballowym absurdzie w ciapki mignęło w lokalnych mediach - tym razem „z okazji” referendum, które kroi się w Chorzowie w sprawie ewentualnego odwołana prezydenta Szymona Michałka.
Nie ma co wchodzić w polityczno-samorządowe szczegóły - tę decyzję mieszkańcy miasta muszą podjąć już sami. Natomiast warto pochylić się nad żachnięciem jednego z topowych śląskich dziennikarzy, który rozmawiając o referendum z senator Gabrielą Morawską-Stanecką mało nie parsknął, słysząc, że jednym z chorzowskich problemów jest kwestia piłkarek ręcznych.
- Piłkaaaarki ręczne...
Gdy chodzi o piłkarzy (nożnych) Ruchu, Górnika, czy Gieksy, pełna powaga. Co ze stadionem? (Ruchu), co ze sprzedażą? (Górnika) itd. itp. To są ważne kwestie. Duże pieniądze. Niepodważalne elementy (filary wręcz) regionalnej tożsamości, wałkowane na okrągło w regionalnych mediach.
Ale jakieś tam piłkarki, siatkarki? Kogo to w ogóle interesuje?! Przerabialiśmy to dekadę temu w Tychach:
Tymczasem, kto wie, czy to nie one, tak na co dzień, więcej wkładają, dokładają do tej naszej nieszczęsnej śląskości, lokalności, niż te chopy z pierwszych stron gazet i portali internetowch.
Zwłaszcza, że te chopy, to najczęściej z importu. Hiszpanie, Portugalczycy (w Ruchu prym wiedzie ostatnio nawet Japończyk, Shuma Nagamatsu). Tyle tylko, że te nasze fusbalowe gwiozdy pograją u nas sezon albo dwa (jak dobrze pójdzie) i wyfruwają do innego klubu. Do innego kraju. I tyle ich widzieli.
A te dziołchy z niedofinansowanych, traktowanych po macoszemu klubików, cały czas tutaj są. Grają latami, zostają trenerkami, działaczkami, przyprowadzają na zajęcia swoje córki i siostrzenice… Tam tworzą się więzi, specyficzny klimat, lokalny, regionalny genius loci. W skali mikro, ale czy nie o to tak naprawdę teraz chodzi?
Wiedzą coś na ten temat twórcy telewizyjnych „Mikrokosmosów”, ale topowy śląski dziennikarz chyba tego programu nie ogląda. Zamiast tego forsuje ostatnio tezę o wstawaniu z kolan i... odbudowie bytomskiego ratusza. Wcześniej marzyła mu się Europejska Agencja Kosmiczna w Katowicach.
Idźmy więc dalej. Połączmy kropki. Górnośląski kosmodrom! Start rakiety kosmicznej z bytomskiego rynku! Śląsk rusza na podbój Wszechświata! Drżyj StarTrekowa załogo statku Enterprise!!!
Że Prima Aprilis już było? Niektórzy najwidoczniej jeszcze tego nie zauważyli...
*
Felieton z cyklu Okiem regionalisty