Ofiary wojny

Pierwszą ofiarą wojny jest prawda – czytamy w napisach na początku „5 dni wojny”. To zobowiązuje. Twórców filmu także.

Reklama

Film o wojnie rosyjsko-gruzińskiej z 2008 r. zawiedzie oczekiwania wszystkich, którzy spodziewali się dramatu przedstawiającego pogłębiony obraz konfliktu. Perypetie wojennego reportera, głównego bohatera, mogłyby się rozgrywać w czasie każdej wojny. Chociaż znajdziemy w nim kilka znakomitych scen, niewiele wniesie on do naszej wiedzy o przyczynach, charakterze i przebiegu tego konfliktu. Jego największa wartość tkwi w fakcie podjęcia tematu, który do tej pory nie zaistniał w światowej kinematografii i być może zainteresuje widzów, którzy dotąd o Gruzji nie słyszeli.

Cel: thriller wojenny

Już pierwsze sceny filmu sugerują, że ambicją reżysera było raczej nakręcenie wojennego thrillera niż dramatu. Jego prolog rozgrywa się w Iraku, gdzie ginie przyjaciółka Thomasa Andersa, amerykańskiego reportera wojennego. Po tragicznych przeżyciach Anders nie może się pozbierać. Elektryzuje go dopiero wiadomość o narastającym napięciu między Gruzją i Rosją z powodu sytuacji w Południowej Osetii, gruzińskiej prowincji dążącej do pełnej autonomii pod rosyjskim parasolem. Wraz z innymi dziennikarzami wyrusza na granicę z Południową Osetią, gdzie są świadkami bombardowań gruzińskich wiosek, bestialstwa rosyjskich żołnierzy i najemników, którzy mordują, gwałcą i torturują cywilów. Andres dokumentuje te zbrodnie, a akcja, w której niebagatelny udział ma wątek melodramatyczny, koncentruje się wokół karty pamięci kamery z nagraniem tych okrucieństw. Rosjanie za wszelką cenę usiłują przejąć nagranie, by nie trafiło do opinii publicznej. W krótkich ujęciach widzimy też zdesperowanego obrotem wydarzeń coraz bardziej osamotnionego prezydenta Saakaszwilego, który usiłuje zapewnić sobie bezskutecznie pomoc sojuszników.

Wyrzucili prezydenta Kaczyńskiego

Renny Harlin jest doświadczonym reżyserem, autorem wielu komercyjnych przebojów. Nakręcił m.in. „Szklaną pułapkę 2”, „Egzorcystę. Początek”, „Piekielną głębię” i „Na krawędzi”. Stąd w filmie perfekcyjnie zrealizowane sceny akcji, bombardowań i rzeczywiście wstrząsające sekwencje pacyfikacji gruzińskiej wioski przez rosyjskich najemników z kozackim watażką na czele. Natomiast dramaty ludzi uwikłanych w wojnę po prostu nie wyszły, rażą schematami znanymi z innych hollywoodzkich produkcji.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama