Ewangelia według Zeffirellego

Ten film w czasach PRL-u nigdy nie trafił na ekrany naszych kin. Nie emitowała go telewizja. Nie było wówczas kaset wideo ani płyt DVD, a mimo to obejrzała go cała Polska.

Reklama

Może trochę przesadziłem. Obejrzał go każdy, kto naprawdę tego chciał. Dzięki księżom, którzy na będących wówczas w użyciu projektorach 16 mm organizowali pokazy filmu w zatłoczonych do granic możliwości salkach parafialnych i kościołach. W mało komfortowych warunkach, z tłumaczeniem na żywo albo bez tłumaczenia, w całości albo w odcinkach, najczęściej dwóch. Krążyły wówczas różne wersje filmu, krótsze i dłuższe, zresztą również stacje telewizyjne całego świata pokazywały najczęściej skróconą wersję „Jezusa z Nazaretu” Franco Zeffirellego. Sam, dzięki pomocy znajomego księdza, dysponującego kolekcją filmów religijnych, zorganizowałem pierwszy w Katowicach pokaz filmu Zeffirellego w Studenckim Dyskusyjnym Klubie Filmowym „Kino-Oko”, nie przypuszczając, na co się narażamy. Nie, nie było interwencji cenzury czy odpowiednich służb. Po prostu zjawiły się takie tłumy widzów, że sala pękała w szwach, a ciągle przybywali chętni. W końcu jakoś udało się opanować całe to zamieszanie i rozpocząć projekcję, chociaż ze znacznym opóźnieniem. Ale nikt nie narzekał. Aż dziw, że arcydzieło Zeffirellego w pełnej, odnowionej, sześciogodzinnej wersji dopiero teraz trafiło na płyty DVD. Oglądając film po latach, można stwierdzić, że w przeciwieństwie do wielu innych o podobnej tematyce nic się nie zestarzał.

Papież wkracza do akcji

Nie wiadomo, czy Zeffirelli nakręciłby swój film, gdyby nie papież Paweł VI. Film miał premierę w 1977 r., a pomysł realizacji zrodził się w 1973 roku. RAI, włoska telewizja publiczna, zaproponowała sir Lewisowi Grademu, wpływowemu angielskiemu baronowi telewizyjnemu i założycielowi potężnej firmy produkcyjnej ITC, realizację szeregu projektów filmowych. Jednym z nich miał być serial o życiu Jezusa. Grade nie był do pomysłu przekonany, jednak po rozmowie z Pawłem VI zmienił zdanie. Papież spotkał się z producentem po obejrzeniu „Mojżesza Prawodawcy” z Burtem Lancasterem w roli tytułowej. Pod koniec spotkania Paweł VI wyraził nadzieję, że tematem następnego projektu będzie życie Jezusa. Grade zaakceptował propozycję RAI, stawiając stacji szereg warunków. Zażądał, by reżyserem był ktoś ze światowej czołówki. Chciał, by był to twórca dbający o autentyzm tego, co przedstawia na ekranie i jednocześnie prowokacyjny w sensie artystycznym.

Reżyserię zaproponowano Franco Zeffirellemu, cieszącemu się w tym czasie opinią najbardziej kreatywnego reżysera operowego i filmowego. Jego nowatorskie filmowe ekranizacje Szekspira: „Poskromienie złośnicy” i „Romeo i Julia” cieszyły się uznaniem krytyki i odniosły wielki sukces komercyjny. Jednak po nakręceniu filmu „Brat Słońce, siostra Księżyc” o św. Franciszku z Asyżu nie zamierzał on wracać do tematyki religijnej i odmówił. Zeffirelli znał papieża jeszcze z czasów, kiedy ten był arcybiskupem Mediolanu. Uczył się w Konwencie św. Marka we Florencji, gdzie abp Montini odwiedzał grupę chrześcijańskiej młodzieży zaangażowanej w działalność Akcji Katolickiej. „Albo on, albo nikt inny” – miał powiedzieć papież producentom. Dopiero Vincenzo Libella, producent wykonawczy, przełamał opory reżysera, który zastrzegł sobie pełną swobodę w realizacji. I rzeczywiście Zeffirelli mógł sobie pozwolić na wszystko. Przez wiele miesięcy odbywał podróże w poszukiwaniu najodpowiedniejszych plenerów zdjęciowych. W końcu zdecydował się na kręcenie najważniejszych scen w Tunezji, ale wydarzenia rozgrywające się w Nazarecie i wokół murów Jerozolimy realizowano w Maroku.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama