Pielęgnowanie ciszy

O niebezpiecznej pracy górników, fatalnym stanie polskiego górnictwa, politycznej roli węgla i związkowcach krzykaczach z prof. Markiem Szczepańskim, socjologiem z Uniwersytetu Śląskiego

Reklama

Tomasz Rożek: Rozmawiamy kilka dni po tragicznym wypadku w kopalni „Mysłowice-Wesoła”. Jak zawsze w takiej sytuacji mnożą się pytania, czy możliwe było uniknięcie katastrofy. Padają oskarżenia o zachwianie równowagi pomiędzy ekonomią i bezpieczeństwem.

Prof. Marek Szczepański: Rozumiem ból rodziny i współczuję cierpiącym, ale tam, gdzie jest nieszczęście i śmierć, trzeba szczególnie ostrożnie dobierać słowa. Poczekajmy, aż o przyczynach tragedii wypowiedzą się odpowiednie organy. Jeżeli dyrekcja kopalni jest winna zaniedbaniom, odpowiedzialne osoby poniosą karę. Dzisiaj jednak rozstrzyganie, czy rzeczywiście doszło do zaniedbań, jest dużo przedwczesne.

Umawiając się z Panem na wywiad, nie wiedziałem oczywiście o tym, co zdarzy się w Mysłowicach. Pretekstem miał być zakończony protest w sosnowieckiej kopalni „Kazimierz-Juliusz”. Po kilkunastogodzinnych negocjacjach strona rządowa przystała na wszystkie postulaty związkowców reprezentujących pracujących tam górników. Kto wygrał, a kto przegrał w kopalni „Kazimierz-Juliusz”?

Moim zdaniem wszyscy na krótszą lub dłuższą metę na tym porozumieniu stracą. Może z wyjątkiem tych górników, którzy dostali szansę na pracę w kopalni. Na pewno jednak w dłuższej perspektywie przegrana jest branża. To był bardzo wyraźny sygnał dla tych, którzy chcą reformować górnictwo, że nie warto tego robić. Że nie warto się wychylać, że wygodniej jest pielęgnować ciszę albo – inaczej mówiąc – wygodniej jest mydlić oczy. To źle wpływa na całą branżę.

Zamykanie kopalni to nie to samo, co zamykanie jakiegokolwiek innego zakładu pracy w Polsce. Górnicy z „Kazimierza-Juliusza” mieli gwarancję zatrudnienia.

Pamiętam, jak likwidowano łódzkie włókiennictwo. Żadna z pracujących tam kobiet nie dostała odprawy. Pamiętam, jak rozwiązywano PGR-y w różnych częściach Polski. Przecież ludzi – a było ich około pół miliona – z dnia na dzień pozostawiono na lodzie. Już wtedy pojawiło się poczucie niezawinionego upośledzenia. Dlaczego my niczego nie otrzymaliśmy, dlaczego jesteśmy skazani na samych siebie, a nad górnikami wszyscy się trzęsą?

No właśnie, dlaczego?

Bo górnictwo to bardzo wielka siła polityczna, która jest w stanie wywrócić każdy rząd. Jak jest spokój w Katowicach, to i w Warszawie jest większy komfort rządzenia. Proste i brutalne. Rząd jest w stanie zrobić wszystko, żeby w kopalniach był spokój.

Może to słuszne, biorąc pod uwagę chociażby to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Niezależność energetyczna wydaje się być kwestią racji stanu.

Przyglądam się polityce otwierania i zamykania kurków przez rosyjski Gazprom i widzę, w jak trudnym położeniu znalazły się kraje, które zawierzyły w pełni dostawom energetycznym z Rosji. To powinno dawać dużo do myślenia. Silna pozycja polityczna górnictwa bierze się zarówno ze struktury naszej energetyki, która jest postawiona na węglu, ale także z sytuacji międzynarodowej, która w ostatnich miesiącach mocno się zaostrzyła.

W debacie publicznej na temat górnictwa można spotkać dwa skraje punkty widzenia. Jedni mówią, że ważny jest rachunek. Jeżeli taniej jest sprowadzać węgiel z Mozambiku, niż wydobywać własny, powinniśmy go sprowadzać. Inni uważają, że niezależność energetyczna ma swoją konkretną wartość i warto dopłacać do kopalń, po to, by później nie mieć problemów z brakiem surowców energetycznych. Po której stronie Pan stoi?

Jestem jak najdalszy od posługiwania się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym. Ten typ myślenia ekonomicznego, który na pierwszym miejscu stawia ekonomię, jest krótkowzroczny. To, że dzisiaj możemy kupować węgiel, wcale nie oznacza, że będziemy to mogli robić za miesiąc lub dwa. Wszystkie poważne kraje dbają o minimum bezpieczeństwa energetycznego. Nasze górnictwo daje bezpieczeństwo energetyczne. I dlatego powinno być traktowane do pewnego stopnia w sposób uprzywilejowany. Jestem zwolennikiem ekonomii z wątkiem społecznym i takiej, która uwzględnia kontekst polityczny, w którym się znajdujemy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama