Śląskość z blokowiska

W sypialni Katowic dzieje się, dzieje.

Reklama

Tychy to bardzo specyficzne śląskie miasto. Jako że zdecydowaną większość jego mieszkańców stanowią osoby przyjezdne, rzadko kojarzy się ono komuś ze śląskością. 

Jako rodowity Ślązak, a jednocześnie ktoś, ko od urodzenia mieszka w Tychach, nieraz słyszałem, że… przecież to się wyklucza. Ślązak z Tychów? Niemożliwe!

A jednak. Trzeba bowiem pamiętać, że oprócz „przyjezdnych z daleka” (osób, które przyjechały na Śląsk za pracą w czasach PRL-u z innych zakątków Polski), są i tacy, którzy mieszkają w Tychach od pokoleń oraz ci, którzy przybyli z bliska. Z okolicznych miejscowości takich jak Bieruń, Lędziny, Mikołów, Bojszowy, Chełm Śląski, czy Imielin. Wszystkie one – podobnie jak Tychy - leżą na ziemi pszczyńskiej, ta zaś ma historię barwną, bogatą i pogmatwaną. Zbyt pogmatwaną i kompletnie nie pasującą do wizji dziejów, jaką przez dekady próbowali forsować komunistyczni ideolodzy.

Turzonowie, Anhaltowie, Promnitzowie, Hochbergowie… - choć przez całe wieki władcy pszczyńscy z tych rodów wpływali na oblicze Tychów i okolic, w XX wieku postanowiono wymazać ich z kart historii. Węgrzy? Czesi? Niemcy? Nie, nie. Ich obecność w świadomości społecznej gryzłaby się z tezą o Śląsku jako odwiecznie piastowskiej ziemi. Wspominanie o ich dokonaniach nie pasowałoby też do opowieści o cudzie socjalistycznej architektury z wielkiej płyty, jakim miały być tzw. Nowe Tychy. Przecież wcześniej żadnych innych dokonań na tym terenie nie było, prawda?

Dziś całe szczęście jest już inaczej. Tychy szukają swojej przedPRL-owskiej tożsamości, a więc także śląskości. Przykładem tego może być chociażby Tyski Bifyj – videoblog w serwisie Youtube, prowadzony przez znaną m.in. z konkursu „Po naszymu czyli po śląsku” Stefanię Dyduch. Prywatnie videobloguje ona już od jakiegoś czasu. Teraz jednak, dzięki wsparciu Tyskiego Banku Kultury, jej filmiki mają szansę dotrzeć do większej ilości odbiorców, a i od strony technicznej powinno być lepiej.

Będą też poświęcone stricte dziejom Tychów, dzięki czemu dotychczasowa, prywatno-rodzinno-wspomnieniowa e-twórczość autorki, zostanie wzbogacona o równie ważną, a przy tym przystępnie podaną tematykę historyczną. Link do „Tyskiego Bifyja” znajdą Państwo tutaj

Warto także zaglądać do tyskiego Muzeum Miejskiego. Ostatnio otwarto tam wystawę „Tychy oczywiste i nieoczywiste. Książęce ślady, dotknięcie sacrum i nowe miasto”. Fantastycznie pokazano na niej kulturowe, wielowiekowe bogactwo Tychów. Wszystkie te mityczne i legendarne miejsca, które są na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko wyjść z tej swojej szuflody z betónu i trochę się wokół rozejrzeć.

Książęta, utopce, święci (o twarzach do złudzenia przypominających słowiańskie bożki i pogańskie świątki) - oni nadal „są” w Tychach i okolicach. Cała sztuka polega na tym, by odszukać ich ślady. Wygrzebać, wczytać się w opowieści o nich i zacząć je znowu - po wiekach, dekadach - opowiadać. Chociażby na videoblogach. Oto jest zadanie!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • MarcinB-om
    29.01.2015 19:26
    Czy Tychy jakoś wybitnie wyróżniają się na tle innych śląskich miast?. Ja mieszkam w Bytomiu, i też raczej mało kto uosabia to miasto ze śląskością, a bierze się to ze stereotypów i braku wiedzy. Przedwojenny Bytom, zamknięty w granicach ówczesnego śródmieścia nigdy nie był śląski, tutaj głównie mieszkali przyjezdni z Niemiec(okres przed plebiscytowy) i Kresowiacy, okres powojenny. Natomiast aktualny Bytom to również Sucha Góra,Stolarzowice,Górniki, czyli dzielnice o których istnieniu wie znacznie mniej osób, a w nich odsetek autochtonicznej ludności jest zauważalny.
    Śródmieścia wszystkich ważnych miast GOP(Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego) już od 100-150 lat są zamieszkane przez osoby przyjezdne, czy to z Niemiec czy z Polski, a Tychy na tle Bytomia,Katowic,Gliwic,Zabrza czy Chorzowa, różnią się tym że jeszcze przed końcem II wojny światowej były wsią, a teraz są niespełna 150 tysięcznym miastem.

    Zresztą ile osób by potrafiło na Górnym Śląsku odpowiedzieć że ich dziadkowie przed wojną mieszkali na Śląsku?. Tuż po wojnie tych osób nie było nawet 80%. Tuż po wojnie!.
  • Obserwator
    18.02.2016 21:44
    Jeżeli chodzi o mieszkańców, to Tychy są miastem bardzo zakamuflowanym, anonimowym, którego mieszkańcy raczej posiadają zabitą tożsamość, nie są jednak społecznością homogeniczną. Kiedyś wysłuchałem felietonu prof. Ryszarda Kaczmarka na temat naszego miasta; jest on również jednym z jego mieszkańców. W kwestii specyfiki śląskiej jest różnie, to miasto głównie robotnicze. Osiedla A i B były przeznaczone w głównej mierze dla tzw. werbusów z różnych części Polski oraz małżeństw mieszanych. W latach 50tych często goście hotelowi wżeniali się w miejscowe rodziny i następowała swego rodzaju integracja, sam hotel zaś przez miejscowych dowcipnie nosił miano "Schlachthaus", ponieważ w jego pobliżu odgrywały się sceny batalistyczne. Osiedle C, dokładniej mówiąc jego starsza część, zostało zasiedlone w podobny sposób, zaś jego część po drugiej stronie Alei Bielskiej łącznie ze starszą częścią osiedla E przez ludność przesiedloną za czasów Władysława Gomułki z byłych Kresów wschodnich, w przypadku której również spirytus nie był stuprocentowy, a tym bardziej naród. Przybyli również wżenieni lub nie Ukraińcy, Białorusini czy Litwini, którym żyło się dobrze w czasach II RP, sam Gomułka zaś uczynił ten gest w ramach solidarności regionalnej, ponieważ pochodził z regionu podzielonego po II Wojnie Światowej pomiędzy Polskę a ówczesną Ukraińską SRR. Pozostałe osiedla były już budowane w ramach akcji łączenia rodzin. W tyskich blokowiskach Ślązacy są opcją zakamuflowaną, obecnie bardziej twarze niż mowa częściowo opowiadają ich historię, sami zaś z różnych powodów wybrali życie w bloku niż na wsi. Niektórzy z nich wyemigrowali do Niemiec, zaś ci, którym się nie udało - głównie z nizin społecznych - wyjechali do Wielkiej Brytanii i po powrocie z niej otworzyli całodobowe sklepy monopolowe dla kolegów z osiedla. Jeżdżą krajowymi samochodami, rzadko pojawiają się samochody ich krewnych z niemieckimi numerami rejestracyjnymi. Być może - jeżeli chodzi o ludzi, którzy w życiu nie osiągnęli znaczącej pozycji społecznej - panuje jakiś strach przed eliminacją, zaś społeczność mająca coś wspólnego z regionem, która "podniosła swój społeczny stan", dla totalnie świętego spokoju reprezentuje PiS, zaś z drugiej strony NPD (z góry przepraszam za to żartobliwe stwierdzenie, może ono dotyczyć jedynie pojedynczych przypadków). Mało jest w naszym mieście ludzi o mentalności Ryszarda Kaczmarka czy Alojzego Lyski. Więzy rodzinne Tyszan robią wrażenie urwanych. Pociągi odjeżdżające kiedyś z Tychów Miasta do Krakowa czy Kielc przestały kursować. Powrotu tego pierwszego chciałbym, ponieważ dużo młodych ludzi studiuje obecnie na tzw. "Jagiellonce", co do tego drugiego i do faktu zerwania więzów rodzinnych, to się mogę mylić z powodu bardziej przystępnych cen samochodów. Ciekawa jest również sytuacja ekonomiczna mieszkańców bloków, co często widać po wyrzucanych meblach czy zdatnym do użytkowania sprzęcie AGD. Trochę żal, lecz biorąc pod uwagę mentalność niektórych ludzi pomimo ich znajomości techniki trudno mówić o zamieszczeniu tych przedmiotów w Internecie czy tzw. wystawkach. Tychy były, są i będą - również dzięki działalności obecnych władz - miastem rozwoju i - trzeba mieć nadzieję - dzięki technice zanikającego rozboju, zaś zainteresowanie Nowotyszan specyfiką górnośląską będzie możliwe jedynie na niewielką skalę dzięki działalności pojedynczych osób.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama