Podwójne ubezpieczenie

Klasyk nad klasykami i film od którego na dobre rozpoczęła się hollywoodzka kariera Billy’ego Wildera

Reklama

Wilder napisał scenariusz „Podwójnego ubezpieczenia” wspólnie z Raymondem Chandlerem – autorem kultowych, czarnych kryminałów. Co ciekawe, adaptowali na potrzeby filmu tekst powieści Jamesa M. Cain’a, a więc także speca o literatury noir (Cain prócz „Podwójnego ubezpieczenia” napisał m.in. takie książki jak „Mildred Pierce”, czy „Listonosz zawsze dzwoni dwa razy”. Wszystkie one, za sprawą ekranizacji, przeszły do historii kina).

Dociekliwy detektyw, piękna femme fatale, mroczne miasto, wypełzające z ludzi zło… - oto schemat filmu noir. Jednego z tych gatunków, które stanowią kwintesencję złotej ery Hollywood, a do których ciągle się wraca. Który z reżyserów nie chciałby nakręcić opowieści w tym stylu? Stylu, który narzucił właśnie Wilder.

To co wysuwa się na plan pierwszy w dziele pochodzącego z Suchej Beskidzkiej reżysera to obsesyjność. Bohater jego filmu - agent ubezpieczeniowy grany przez Freda MacMurray’a - najpierw nie potrafi uwolnić się od myśli o pewnej mężatce, następnie zaś (po tym gdy zabiją jej męża), jego życie zdominuje lęk. Ciągłe obawy o to, że sprawa wyjdzie na jaw, że tytułowe podwójne ubezpieczenie (a konkretnie: odszkodowanie), nie zostanie im wypłacone, bo ktoś firmy ubezpieczeniowej zorientuje się, że to oszustwo.

Podobnie było w innych wilderowskich arcydziełach. W komediowym „Słomianym wdowcu” bohater nie potrafił uwolnić się od fantazji na temat Marilyn Monroe. W dużo poważniejszym „Straconym weekendzie” obsesją bohatera był alkohol.

Wilder często ukazywał więc, co dzieje się człowiekiem, kiedy emocje, popędy, czy też różne słabości przejmują nad nim kontrolę. A że „Podwójne ubezpieczenie” nakręcono w konwencji filmu noir, na ekranie jest bardzo stylowo, a przy tym mrocznie.

Obraz ten, wraz z innymi, klasycznymi dziełami z gatunku noir, przywodzi na myśl szekspirowskiego „Makbeta”. Podobne wątki, dylematy, rozterki, histerie i wnioski dotyczące niezmiennej (podatnej na zło) ludzkiej natury. Tyle tylko, że w kostiumach z pierwszej połowy XX wieku.

Kawał kina. Kawał sztuki.

*

Tekst cyklu Filmy wszech czasów

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama