Zagadka Castel del Monte

Oto coś dla tropicieli skarbu templariuszy, poszukiwaczy Świętego Graala albo miłośników „Rękopisu znalezionego w Saragossie”.

Reklama

Ten najdziwniejszy i najbardziej tajemniczy zamek Europy znajduje się w Apulii, regionie Włoch odwiedzanym dziś głównie przez pielgrzymów zmierzających do San Giovanni Rotondo albo turystów ceniących dziką przyrodę półwyspu Gargano. Dziwny to zamek, bo nigdy nie pełnił funkcji obronnych i nie bardzo nadaje się do zamieszkania, nawet według średniowiecznych standardów. Nie ma w nim pomieszczeń, które miałyby charakter codziennego użytku: kuchni, sypialni czy choćby spiżarni. Do dziś nie wiadomo, w jakim celu i dla kogo został wybudowany. Zamówił go w 1240 r. ekscentryczny cesarz Fryderyk II Hohenstauf, ale nigdy w nim nie zamieszkał. Nie brak za to zwolenników teorii, że Castel del Monte powstał jako siedziba tajnego stowarzyszenia Pactio Secreta, założonego również w 1240 roku. Miało ono połączyć rycerskie elity chrześcijańskiego Zachodu oraz islamskiego Wschodu. Po co? Oczywiście, by panować nad światem.

Na wojnie z Kościołem

Fryderyk, który od niemieckich chłodów wolał słońce Italii, dorastał do cesarskiej władzy pod szczególną opieką papieża Innocentego III. Tego samego, który odmienił oblicze chrześcijaństwa, zatwierdzając reguły dwóch zakonów: Franciszka i Dominika. Fryderyk został koronowany na króla Niemiec w 1212 r. Dzięki wsparciu papieża Innocentego III 8 lat później włożył koronę cesarską, po czym natychmiast wkroczył z Kościołem na wojenną ścieżkę, by pozostać na niej już do końca życia. Była to ścieżka wojenna w sensie dosłownym, gdyż w tamtych czasach wojska cesarskie wielokrotnie ścierały się z papieskimi. Szło oczywiście nie tyle o wiarę, ile politykę i dobra ziemskie. Fryderyk II dwukrotnie został obłożony klątwą, a raz nawet ogłoszony antychrystem. W rewanżu obalał (lub popierał) kolejnych papieży. Odchodził lub wracał na łono Kościoła w zależności od potrzeb. Dante obiecał mu za to miejsce w szóstym kręgu piekła, „w płonących grobowcach, gdzie jęczą herezjarchowie i ich zwolennicy”.

Pierwszą klątwę Fryderyk II zarobił, ociągając się z wyruszeniem na krucjatę. Nie robił tego z lenistwa czy tchórzostwa, lecz… z fascynacji kulturą i cywilizacją islamu. Cesarz był niewątpliwie wybitną osobistością epoki, znał sześć języków, a na swoim dworze w Palermo otaczał się jasnowidzami, alchemikami, astrologami i kabalistami. Maurów co prawda przepędził z Sycylii, ale nie w tym kierunku, co trzeba, bo do… Apulii, gdzie w 1220 r. pozwolił im zbudować całkowicie muzułmańskie miasto Lucera. (W 1300 r. Karol II Andegaweński zrównał je z ziemią, w miejscu meczetów wzniósł kościoły i zmienił nazwę miasta na Civita Sancte Marie). Nawet jak w końcu z klątwą na karku ruszył na VI krucjatę, to nie po to, by się bić, lecz negocjować z sułtanem egipskim Al-Kamilem dołączenie Nazaretu i Betlejem do Królestwa Jerozolimy.

Z pomocą templariuszy

Musiał posiadać umiejętność znajdowania wspólnego języka z wyznawcami Mahometa, a może coś więcej, bo w 1229 r. bez jednego wystrzału wynegocjował dla siebie koronę króla Jerozolimy, co przyniosło mu powszechne uznanie i zdjęcie klątwy. Nie na długo jednak, bo gdy postanowił ofiarować swemu nieślubnemu synowi (miał oficjalnie 21 dzieci) królestwo Sardynii, stanowiące lenno papieskie, znów naraził się na ekskomunikę. Niechęć do wypraw krzyżowych nie oznaczała bynajmniej, że Fryderyk II był pacyfistą. Z chrześcijanami spod papieskich sztandarów bił się bowiem regularnie i skutecznie – na lądzie (pod Rawenną) i na morzu (pod Genuą). I właśnie w epicentrum tego konfliktu podjął decyzję o budowie Castel del Monte.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama