Dziecko, patologia czy szczęście?

Czy wyrazy współczucia dla małżonków na wieść o tym, że spodziewają się kolejnego dziecka to normalne? Niestety dość często – tak.

Reklama

Dlaczego w Polsce jest coraz mniej urodzeń? Bo społeczeństwo nie akceptuje wielodzietności. Zresztą wielodzietność to za dużo powiedziane, jeżeli myślimy np. o trójce maluchów. Jedną z trudniejszych rzeczy jaką muszą przejść rodzice trzeciego i kolejnych dzieci jest reakcja otoczenia. Szczególnie przykra może być reakcja najbliższych. Zamiast szczerej radości i gratulacji można usłyszeć: „Po co wam tyle dzieci”, „Czy nie umiecie się zabezpieczać?”, „Nie myślcie, że będę wam pomagać” i tym podobne...

Co powie mama
– Kiedy dowiedziałam się, że będziemy mieć z mężem trzecie dziecko strasznie się zdenerwowałam – opowiada Anna Kuświk ze Świdnicy. – Ale nie ze względu na dziecko, tyko na myśl, jak ja to powiem najbliższym, szczególnie mamie. Wiem, że to niemądre, bo przecież jesteśmy dorosłymi, niezależnymi osobami, mamy swoje mieszkanie, pracę. Zamiast cieszyć się z dziecka, zaczęłam zastanawiać się, co powiedzą w pracy, jak zareagują znajomi, sąsiedzi i jak będą na mnie patrzeć ludzie na ulicy. Dlatego z powiedzeniem o dziecku czekaliśmy z mężem do samego końca, kiedy ciąży nie dało się już ukryć.

Dla żadnej kobiety ciąża nie jest łatwym okresem pod względem fizycznym i psychicznym. Dlaczego więc, zamiast otrzymać wsparcie, muszą tłumaczyć wszystkim wokół, że są najszczęśliwszymi kobietami na świecie i nie potrzebują współczucia tylko akceptacji? Jeszcze więcej strachu w kobietach oczekujących dziecka wzbudza reakcja, z jaką spotkają się u pracodawcy. Chociaż polskie prawo teoretycznie chroni pod tym względem przyszłe matki, obawy pozostają. – Zupełnie zaskoczyła mnie wypowiedź inteligentnej i mądrej kobiety, która dowiedziała się, że będziemy mieć następne dziecko – opowiada Krzysztof Nowakowski z Wałbrzycha, ojciec trójki maluchów. – Powiedziała, że ludzie inteligentni i mądrzy nie mają po kolei tylu dzieci. Może dwoje, trzecie to po jakiejś kilkuletniej przerwie, ale żeby czworo – to już przesada.

– Kiedy mówiliśmy, że będziemy mieli kolejne dziecko, czwarte, piąte, wielu osobom towarzyszyło „spojrzenie idioty” – przyznaje Mirosław Kopytko. – Generalnie ludzie reagują dużym zdziwieniem i często patrzą z politowaniem. – To wydaje się dość dziwne bo w większości pokolenie naszych rodziców pochodzi z naprawdę wielodzietnych rodzin – dodaje jego żona, Renata. – Piątka, ósemka dzieci to była wtedy norma. To były trudne czasy i być może kojarzą teraz tą biedę z wielodzietnością.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • marianna
    06.07.2009 16:29
    Czasem całkiem niespodziewanie można się dowiedzieć, że jest się rodziną patologiczną. Na przykład posłać dzieci na "tani wyjazd z kościoła " - jak ujęła to jedna z osób występujących w reportażu, a potem przeczytać w "Gościu" opis caritasowskich kolonii letnich, z którego niedwuznacznie wynika, że zostały one zorganizowane dla dzieci z rodzin patologicznych. To pod rozwagę redaktorów, którzy pewnie znów będą podsumowywać tegoroczne akcje wakacyjne.
  • margeritta
    07.07.2009 10:58
    Szkoda, że autor artykułu ani razu nie zająknął się na temat problemów powrotu mam do pracy po urlopie macierzyńskim, a już nie daj Boże wychowawczym. To, że potrzebne są zmiany w tym kierunku trąbi się od lat, ale i tak wszystko rozłazi się po kościach. Inna sprawa: czy infrastruktura naszych miast i wsi jest przyjazna dzieciom? Przynajmniej janie muszę daleko szukać przykładu - niedawno w podwarszawską Nową Iwiczną zatrzęsło awanturą o plac zabaw "bo dzieci hałasują". Jedna z mieszkanek tłumaczyła swój sprzeciw, że "po co, skoro każdy tu ma domek z ogródkiem". Po prostu ręce opadają. A ile jest kawiarni/restauracji, gdzie dziecko będzie traktowane po ludzku, jako gość, a nie jako intruz? Nie wspominając już o dziurawych, ciasnych chodnikach, jeszcze dodatkowo zastawionych parkującymi samochodami - spacerować z wózkiem po naszych polskich ulicach to żadna frajda. Jeszcze jadna rzecz: na jaką opiekę może liczyć rodząca w szpitalu, czy dostanie znieczulenie jeżeli nie zapłaci? Podsumowując: nasze kochane państwo nieprędko będzie przyjazne dzieciom. I tu nie chodzi bynajmniej o rodziny wielodzietne. Po prostu: w Polsce dziecko to obywatel drugiej kategorii.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama