Św. Patryk i druidzi

Prowadzona w V wieku misja ewangelizacji Irlandii napotykała na wiele przeszkód. Najwięcej problemów św. Patrykowi sprawiali oczywiście celtyccy druidzi.

Reklama

W wydanej nakładem wydawnictwa WAM biografii świętego, ks. Kazimierz Panuś wielokrotnie wspominał o legendarnych cudach, jakich dokonywać miał Patryk podczas licznych „pojedynków” z druidami.

Przykładowo w Tarze, podczas uczty na dworze króla Loeguire, druid Lucet Mael próbował Patryka otruć, dolewając mu czegoś do spożywanego przez niego napoju. Święty przeczuwając niecne zamiary celtyckiego kapłana pobłogosławił ponoć naczynie, dzięki czemu zamienił znajdujący się w nim płyn w lód.

Po odwróceniu kubka, czy też kielicha, wypłynęła z niego wyłącznie dolana tam trucizna, zaś po kolejnym błogosławieństwie, lód powrócił do pierwotnej, ciekłej postaci i napój można było bezpiecznie wypić…

Czyn ów wprowadził zgromadzonych na uczcie gości w zdumienie, zaś Luceta Maela we wściekłość. W gniewie druid ów postanowił wyzwać św. Patryka na prawdziwy „pojedynek cudów”, który odbył na równinie Berga. Tam celtycki mag swymi zaklęciami wywołać miał opady śniegu oraz spowodować, że w momencie zapadła noc.

- Potrafisz sprawić zło, a nie dobro. Ja postępuję inaczej… - zauważył Apostoł Irlandii, po czym zaczął błogosławić równinę. W momencie śnieg zaczął topnieć, a na horyzoncie pojawiło się słońce. Przy kolejnym „starciu” – tzw. próbie ognia – druid poniósł śmierć, zaś św. Patryk orzekł: - W tej godzinie zginęło pogaństwo w całej Irlandii! – po czym ochrzcił króla Loeguirea.

Innego razu Patryk usłyszał boski nakaz, zgodnie z którym miał spędzić Wielkanoc w lesie Fochloth. Gdy o przybyciu świętego do lasu dowiedział się druid Recard, wyruszył wraz z dziewięcioma innymi magami naprzeciw świętemu.

Celtowie planowali zamordować Patryka, który udzielał w lesie chrztu tłumom Irlandczyków, ale nie udała im się ta sztuka. Patryk unosząc lewą rękę przeklął Recarda, ten zaś padł na ziemię martwy…

Skąd tak wielka niechęć druidów do Patryka? Być może stąd, że misjonarz do celów ewangelizacyjnych potrafił wykorzystywać nawet koniczynę. Wszak dla celtyckich magów była to święta roślina. Patrykowi służyła jednak jako doskonały symbol jedności Trójcy Świętej. No i te nieszczęsne węże…

Celtom kojarzyły się z procesem odradzania, towarzyszyły ich bóstwom, występowały w sztuce, podczas gdy nasz święty – jak głoszą legendy - wygnał je któregoś dnia z Irlandii. Stojąc na jednym z klifów swą drewnianą laską wskazał ponoć gadom morze, do którego miały wpełznąć i już nigdy nie wracać na Zieloną Wyspę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama