Sokół maltański

Genialny debiut reżyserski Johna Hustona, przełomowa rola Humphreya Bogarta i atmosfera oddająca ducha mającego pojawić się dopiero egzystencjalizmu… - czy można od kina żądać czegoś więcej?

Reklama

Demoniczne kobiety, niewyjaśnione zbrodnie, wydarzenia rozgrywające się nocą i fabuła przypominająca koszmar senny – to tylko niektóre, konieczne elementy filmu noir, które wymienia profesor Alicja Helman w swych publikacjach na temat tego gatunku. „Sokół maltański” spełnia rzecz jasna wszystkie kryteria historyków i teoretyków sztuki filmowej.

Ta adaptacja powieści Dashiella Hammetta pojawiła się na ekranach w czasie II wojny światowej, ale do dziś uchodzi za kinematograficzny majstersztyk. Zdumiewające, że zwykła, detektywistyczna historia może cieszyć się tak wielkim uznaniem wśród wielbicieli X muzy, ale też „Sokół maltański” nie jest przecież kolejną, banalną historią kryminalną.

Film Hustona to swoista przypowieść o niszczycielskiej sile prymitywnych ambicji oraz o podłości ludzkiej natury. Intryga ma tu tak naprawdę drugorzędne znaczenie. Ważna jest atmosfera, klimat tej ponurej pieśni o (niegodziwych) czynach, które prowadzą donikąd. Wszak przedmiot dla którego oszukiwano, zdradzano, zabijano, na końcu okazuje się być falsyfikatem, zwykłą atrapą.

Co ciekawe, główną rolę w filmie miał zagrać będący wówczas u szczytu sławy George Raft. Obawiał się jednak wystąpić u reżysera-debiutanta, więc niemal zupełnie przypadkowo rola Sama Spade przypadła Bogartowi. Ten przeszedł nią do historii kina, zmieniając jednocześnie swe emploi. Dotąd grywał kryminalistów i gangsterów – w „Sokole maltańskim” jest bohaterskim detektywem, który jednak nie zawsze posługuje się najuczciwszymi metodami.

Stworzona przez Bogie’go (jak nazywano Bogarta) postać, była w kolejnych dekadach wielokrotnie przywoływana, cytowana, i parodiowana. Przykładowo: w „Łowcy androidów” wzorowany na nim bohater – grany przez Harrisona Forda - znalazł się w kosmosie, walcząc z przypominających ludzi robotami. W „Klątwie skorpiona”, w safandułowatą wersję detektywa rodem z kina noir, wcielił się Woody Allen. Kto będzie następny?   

***

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama