Życzenia na Wielkanoc

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć... i więcej nic... C. K. Norwid

Na czym to polega? Z czego się to bierze? Dokąd prowadzi?

„To”, czyli owa coraz silniejsza polaryzacja, owo „pęknięcie na pół” społeczeństw, środowisk, Polski. Czy to ma szansę się „skleić”? – brzmi pytanie odwołujące się do głośnej frazy Rymkiewicza.

„Chowam głowę w piasek; to wszystko jest za trudne dla mnie, za trudne do zdiagnozowania” – mówił mi kilka dni temu znajomy proboszcz.

Nie twierdzę wcale, że dla mnie to jest łatwe. Ani że znam odpowiedź na całą niebywale złożoną naturę tych kwestii. Ale w ostatnim czasie odkryłem kapitalną podpowiedź, którą się z Czytelnikami GN dzielę.

Oto biorę do ręki wielkanocne numery dwóch poczytnych polskich tygodników – „Wysokich Obcasów” (sobotni dodatek „Gazety Wyborczej” z 7 kwietnia 2012 r.) oraz „Gościa Niedzielnego” (z 8 kwietnia 2012 r.). W obu tych czasopismach na czołowych stronicach (odpowiednio: 4 i 3) piszą świąteczne edytoriale (artykuły wstępne, redakcyjne, potocznie zwane „wstępniakami”) redaktorzy naczelni. W WO robi to Aleksandra Sobczak (zastępczyni redaktorki naczelnej), w GN – ks. Marek Gancarczyk (redaktor naczelny).

Najciekawsze: oboje piszą dokładnie na ten sam temat (na pewno się ze sobą nie umawiając, ale doskonale czując, że to jest temat w tej chwili dla Polski absolutnie najważniejszy, bliski słynnemu pytaniu z okolic ostatnich wyborów parlamentarnych: „jak żyć?”). Piszą oboje na te same święta, w tym samym kraju, w tym samym języku. I piszą coś diametralnie i dramatycznie różnego.

• • •

Pani Sobczak (cytuję całość, bez jakiegokolwiek skrótu):

„Z okazji Wielkanocy życzę wszystkim moim przyjaciółkom i innym kobietom, żeby nauczyły się mówić »nie«. Święta to doskonały czas, by to potrenować. Bardzo chciałabym, żeby to życzenie spełniło się bliskiej mi osobie, która mimo podeszłego wieku co roku organizuje wystawne święta dla bardzo licznej rodziny. Choć fizycznie ledwo daje radę, zawsze własnoręcznie przygotowuje wszystkie tradycyjne potrawy wymagane na porządnym wielkanocnym stole. Dzieci rzadko zapraszają ją na święta do siebie, bo przecież u mamy jest fajnie. Ona potem krząta się naburmuszona, a wszyscy narzekają, że ma zły charakter.

Życzę tego także mojej koleżance, która pewnie na te święta podobnie jak na większość weekendów zabierze służbowego laptopa. Bo ma szefa, który lubi tuż przed wyjściem z biura zlecić jej kilka spraw, a najlepiej właśnie wtedy wytknąć błędy. I ona analizuje potem godzinami excelowe tabelki w poszukiwaniu zaginionej cyfry. – Boję się, że się wścieknie, jak tego nie zrobię – tłumaczy mi.

Chciałabym, żeby mówić »nie« nauczyła się moja znajoma, która wszystkie święta spędza u teściów, »bo dla nich to bardzo ważne«. Wraca wymęczona pilnowaniem córki, która w domu dziadków ma zakazane prawie wszystko, co na co dzień jej wolno. Znajoma jest spięta, bo nie czuje się swobodnie. Wraca przytłoczona zbiorem porad, jak powinna lepiej dbać o męża i dziecko.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama