Książę malarzy

Czuł zbliżającą się śmierć. Ostatnie pociągnięcia pędzla położył na twarzy Chrystusa. Zmarł w Wielki Piątek. Tak jak On.

Mistrz się spieszył. Tracił siły, ataki gorączki były coraz silniejsze. Zrozumiał, że „Przemienienie Pańskie”, obraz, nad którym właśnie pracował na zamówienie kard. Giulia de’ ­Medici, może się stać jego duchowym testamentem. Już wcześniej podzielił kompozycję na dwie strefy. U góry Jezus objawia się jako Bóg w obecności Mojżesza, Eliasza i trzech wybranych uczniów. Na dole pozostali apostołowie bezskutecznie próbują wypędzić złego ducha z opętanego chłopca, którego im przyprowadzono. Jezus powie później, że zabrakło im wiary. Dwaj z nich wskazują jednak rozwiązanie. Pokazują na górę obrazu, gdzie znajduje się Jezus. Rafael „ubrał” ich w czerwone szaty, by zwrócić na nich naszą uwagę. To jest bowiem klucz do odczytania znaczenia dzieła. Nic nie uda się nam bez Jezusa, sami sobie nie poradzimy, tylko w Nim nadzieja.

Historycy sztuki analizujący obraz rzadko zwracali uwagę na dwie niepozorne postacie namalowane z lewej strony u góry. Nie wspominają o nich Ewangelie opisujące Przemienienie. Tłumaczono więc, że to święci Justus i Pastor, patroni katedry w Narbonne (Francja), gdzie miał zawisnąć obraz. Nie jest to jednak możliwe, bo Justus i Pastor, zwani małymi męczennikami, mieli w chwili śmierci 13 (Justus) i 9 (Pastor) lat. Inni twierdzą, że to święci Felicissimus i Agapit, którzy ponieśli męczeńską śmierć 6 sierpnia, w święto Przemienienia. A może to po prostu dwaj anonimowi święci, którzy jako zmarli mogą już kontemplować z bliska oblicze Boga? Jeden z nich, ten drugi z lewej, składający ręce do modlitwy, ma twarz podobną do samego Rafaela. Może artysta, malując ich, myślał także o sobie? Wszak „Przemienienie” zawieszono przed pogrzebem przy jego zwłokach. Takie było życzenie artysty.

Rafael zmarł 6 kwietnia 1520 roku. Miał zaledwie 37 lat. Jako wielkiego artystę pochowano go w rzymskim Panteonie. Jego ostatni obraz jeszcze długo eksponowano obok nagrobka…

Magister illustris

Zadziwiające, jak niewiele wiemy o życiu jednego z największych geniuszy w historii sztuki. Obrazy Rafaela są warte dziesiątki milionów dolarów, a my nie ustaliliśmy ani pewnej daty jego narodzin, ani nawet… nazwiska. Istnieją dwie wersje daty (28 marca lub 6 kwietnia 1483 r.) i dwie wersje nazwiska (Santi lub Sanzio). Urodził się w Urbino w środkowej Italii. Jego ojciec, Giovanni, był nadwornym malarzem właściciela miasta, księcia Montefeltro, matka natomiast, Maria di Ciarla, córką bogatego kupca. Młody Rafael dorastał więc w dostatku, a ojciec na pewno szybko zauważył nieprzeciętny talent syna i był jego pierwszym nauczycielem. Szczęście nie trwało jednak długo. Oboje rodzice zmarli (matka w 1491 r., ojciec w 1494 r.) i w wieku 11 lat Rafael został sierotą. Odziedziczył warsztat malarski specjalizujący się w nastawach ołtarzowych. Nie wiadomo, kto był nauczycielem chłopca. Uważa się, że Pietro Vannucci zwany Perugino, bo obrazy młodego Rafaela bardzo przypominają jego kompozycje. Nie ma jednak na to dowodów. W każdym razie w wieku 17 lat Rafael był już cenionym malarzem. Na jednym z ówczesnych zamówień tytułuje się go magister illustris, to znaczy „znakomity mistrz”.

Młody artysta tworzył w rodzinnym Urbino, a także w Perugii i we Florencji. Przełomem w jego karierze stał się wyjazd do Rzymu w 1508 roku. Tam Rafael szybko zdobył mocną pozycję na dworze papieskim i wielką sławę. Giorgio Vasari, szesnastowieczny malarz i biograf sławnych artystów, nazwie go później „boskim artystą” i „księciem malarzy”.

Triumwirat

Leonardo da Vinci, Michał Anioł i Rafael – te trzy imiona zna każdy, nawet jeśli nie interesuje się historią sztuki. Trzej najwięksi geniusze renesansu żyli w tym samym czasie, znali się, czasem współpracowali, częściej rywalizowali. W drugiej dekadzie XVI wieku wszyscy pracowali w Rzymie. Byli nie tylko wszechstonnymi i zdolnymi artystami, ale stali się wręcz symbolami potęgi ludzkiego umysłu. Dzięki ich dokonaniom sformułowanie „człowiek renesansu” jest do dziś wielkim komplementem.

Każdy z tych „triumwirów” był zupełnie inny. Leonardo – ekscentryczny samotnik, człowiek tajemniczy, perfekcjonista. Uczony, wynalazca i nowator. Stworzył jednak niewiele dzieł malarskich. Michał Anioł – porywczy i gwałtowny, wyznaczył nowe kierunki w sztuce, ale był przede wszystkim rzeźbiarzem. Również po nim pozostało niewiele obrazów. Rafael, choć w tej hierarchii jest zwykle wymieniany jako ostatni, był najlepszym rysownikiem i malarzem z całej trójki. Mimo że żył najkrócej, stworzył zdecydowanie najwięcej obrazów. Nie był nowatorem jak pozostali, ale tak naprawdę to jego dzieła stały się kanonem renesansowego malarstwa.

Prywatnie był człowiekiem grzecznym, uprzejmym, skromnym, powszechnie lubianym. To niesłychanie ułatwiło mu karierę. Dwaj kolejni papieże – Juliusz II i Leon X – powierzali mu najważniejsze stanowiska.

Malarz, architekt, konserwator

Za szczytowe osiągnięcia Rafaela uważa się freski ozdabiające kilka sal pałacu papieskiego. Zwłaszcza dwie z nich – Stanza della Segnatura i Stanza d’Eliodoro – wypełnione są monumentalnymi, pełnymi harmonii kompozycjami malowanymi osobiście przez Rafaela, takimi jak „Szkoła ateńska”, „Dysputa o Najświętszym Sakramencie” czy „Uwolnienie św. Piotra z okowów”. Dekoracja dwóch kolejnych izb pałacu Juliusza II została ukończona już po śmieci mistrza, przez jego uczniów.

Równie wielką sławę przyniosły Rafaelowi portrety oraz obrazy przedstawiające Świętą Rodzinę. Zasłynął zwłaszcza jako malarz Madonn. W Polsce do II wojny światowej znajdował się jego „Portret młodzieńca”. Hitlerowcy ukradli go jednak z krakowskiego Muzeum Czartoryskich i do dziś się nie odnalazł.

Król Polski August III kupił w XVIII wieku do swej kolekcji sławną „Madonnę Sykstyńską”. Można ją jednak podziwiać nie w Polsce, lecz w Dreźnie. Obraz nie ma – wbrew nazwie – nic wspólnego z watykańską kaplicą Sykstyńską. Powstał dla klasztornego kościoła św. Sykstusa w Piacenzy. Przedstawia św. Barbarę i św. Sykstusa adorujących Madonnę z Dzieciątkiem.

Rafael był – jak przystało na człowieka renesansu – również architektem. W Rzymie zaprojektował kościół Sant’Eligio degli Orefici oraz kaplicę Chigich przy kościele Santa Maria del Popolo. Od 1514 r. był także budowniczym bazyliki św. Piotra na Watykanie. Stworzył projekt, ale nie zdążył go zrealizować. Prace przerwała jego przedwczesna śmierć.

W ostatnich latach życia został także naczelnym konserwatorem Rzymu do spraw antyków. Zajmował się więc odkrywaniem i konserwacją starożytnych zabytków, stając się w ten sposób prekursorem współczesnej archeologii.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg