Podzieliło nas kłamstwo

O kulisach przygotowań do realizacji filmu „Smoleńsk” z reżyserem Antonim Krauzem rozmawia Edward Kabiesz.

Jednak co z dowodami?

– Niech pan o to zapyta prokuratorów. Nawet odkryty niedawno w szczątkach wraku tupolewa trotyl został przez nich zakwestionowany jako dowód w śledztwie. W filmie pokażę tylko prawdziwe wydarzenia, które w logiczny sposób zmierzały ku katastrofie.

Film ma być finansowany ze środków zbieranych przez Fundację „Smoleńsk 2010”. Dlaczego nie zwrócił się Pan do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej o dotację? Przecież „Czarny czwartek” otrzymał dofinansowanie.

– Otrzymał, ale pieniądze dotarły już po zakończeniu zdjęć. Tłumaczono to jakimiś biurokratycznymi przeszkodami. Tamte doświadczenia uświadomiły mi, jak zawodna bywa pomoc ze strony oficjalnych instytucji związanych z państwem. Dlatego tym razem postanowiłem zwrócić się o wsparcie do wszystkich Polaków. Życzliwi doradcy przekonują, żeby zwrócić się również o pomoc do PISF-u. Mam jednak przekonanie, że opiniujący wnioski eksperci nie poprą naszego filmu. Bo film o Smoleńsku ma także zagorzałych przeciwników, szczególnie w środowisku artystów związanych z aktualną władzą.

Dlaczego tak długo powstaje scenariusz?

– Bo to nie jest prosta sprawa. Z autorem scenariusza Marcinem Wolskim współpracujemy od połowy czerwca. W dokumentowaniu tematu pomagali mi dziennikarze E. Świecińska i Ł. Warzecha.

Kiedy rozpoczną się zdjęcia?

– Chcemy zacząć na przełomie marca i kwietnia.

Czy to jest realny termin?

– Myślę, że jest realny. Akcje wspierające Fundację „Smoleńsk 2010”, głównego producenta filmu, organizują nawet Polacy mieszkający w USA i Australii. Prowadzimy również rozmowy z koproducentami, którzy po zainwestowaniu własnych środków w realizację filmu uczestniczyliby w podziale zysków z jego dystrybucji. Na podobnej zasadzie powstał „Czarny czwartek”. A do rozpoczęcia zdjęć wiosną przyszłego roku zmusza mnie termin katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Musimy utrafić w panujące wówczas w Smoleńsku warunki pogodowe: już bez śniegu, ale przed rozpoczęciem wiosennej wegetacji.

Czy zdjęcia będą kręcone także w Smoleńsku?

– Na teren lotniska „Siewiernyj” na pewno by nas nie wpuszczono. A rejon katastrofy praktycznie nie istnieje. Rosjanie wycięli drzewa. Spalili trawę. Zniwelowali cały teren. Ale mam nadzieję, że tego typu pejzaż znajdziemy w Polsce.

Marian Opania nie przyjął roli Lecha Kaczyńskiego, by, jak twierdzi, nie brać udziału w kłamstwie.

– Mam żal do Mariana Opani, że dał się wciągnąć w tę medialną aferę. Proponowanie roli to rozmowa między reżyserem i aktorem. Ta sprawa została sztucznie nagłośniona. Myśmy już wcześniej rozmawiali na ten temat. Opania nie krył swojej antypatii do braci Kaczyńskich. Miałem nadzieję, że kiedy przedstawię mu scenariusz, wystąpi w proponowanej mu roli. Przypuszczam, że publiczna odmowa Opani miała mnie przekonać, że nie znajdę wśród aktorów chętnych do wystąpienia w filmie, bo wszyscy są przeciw.

Czy znał Pan Lecha Kaczyńskiego?

– Poznałem obu braci Kaczyńskich w dniu, kiedy Lech Wałęsa kończył swoją prezydencką kadencję. Robiłem wtedy dokument o jego prezydenturze i spotkałem się z obu braćmi w warszawskiej siedzibie ich partii. Później nie miałem już z nimi osobistego kontaktu. Dopiero w tym roku poinformowałem Jarosława Kaczyńskiego o planach zrealizowania filmu o jego bracie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg