Od Demarczyk do Dąbrówki

Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie ma już ponad pół wieku. Jego historia to opowieść o tym, czym przez lata żyło polskie środowisko inteligenckie. I czym przestało żyć.

Osiecka i jeszcze coś

Kiedy przez kilka godzin słucham prezentowanych przez konkursowiczów piosenek, mam wrażenie, że większość ich tekstów napisała Agnieszka Osiecka. Na marginesie pojawiają się piosenki autorskie Wojciecha Młynarskiego, Marka Grechuty, Grzegorza Ciechowskiego. Są też utwory skomponowane do tekstów Bronisława Maja, Mariana Piechula, Federica Garcii Lorki. Wśród kilkunastu artystów występujących jednego dnia tylko trzech – Kuba Blokesz, Piotr Dąbrówka i zespół „Pora wiatru” – zaprezentowało swój autorski repertuar. Co nie gwarantowało, że te utwory były dobre. Raziła nieporadna stylistycznie piosenka „Młodsi od własnych żyć” zaśpiewana przez „Porę wiatru”. – W 1968 roku, po marcu, gdy doszło do antyreżimowych protestów studenckich, i sierpniu, kiedy to polskie tanki trafiły nad Wełtawę, środowisko akademickie, a właściwie poeci śpiewający opowiadali o tych wydarzeniach. W latach 70. pojawiali się bardowie – poeci z gitarami, którzy swą twórczością pozwolili przetrwać zakazanym przez ustrój wartościom. Przykręcenie śruby politycznej spowodowało, że tylko na festiwalu studenckim można było mówić o istotnych dla narodu i człowieka sprawach. A dziś o czym śpiewają młodzi wykonawcy? – pyta Jan Poprawa. No właśnie, o czym? O wolności już nie, bo ją mają. Śpiewają o miłości, tęsknocie, byciu sobą, samotności… A większość kryje się za dawno napisanymi cudzymi tekstami i naśladuje sprawdzone wykonania, jakby bała się powiedzieć coś swoim głosem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama