Teraz jest tam tylko krew

O sytuacji chrześcijan w Syrii z Maciejem Grabysą i Michałem Królem, autorami telewizyjnego filmu dokumentalnego „W pułapce wojny”

Podobnie uważa większość występujących w filmie uciekinierów.

M.G.: Usiłowaliśmy dotrzeć do drugiej strony. W Polsce działa Fundacja Wolna Syria. Są w niej ludzie powiązani z opozycją. Kiedy pokazałem im filmy zamieszczone na YouTube, dotyczące prześladowań, oni pokazali mi dokument wytworzony przez bezpiekę syryjską i powiedzieli, że o porwania można posądzać tamtejsze MSW. Trzeba zaznaczyć, że tajna policja Asada, tak zwana szabiha, również dokonuje prowokacji, porwań, by podsycić konflikt między mniejszościami religijnymi i etnicznymi. Cała ta mapa działań w Syrii nie jest jednoznaczna. Jednak chrześcijanie prześladowani są przede wszystkim przez dżihadystów.

Jak praktycznie wygląda wsparcie dla uciekinierów chrześcijańskich w obozach dla uchodźców?

M.K.: Bardzo prężnie działa Caritas Lebanon, dzięki wsparciu Caritas z całego świata. Dostarcza żywność, odzież, przedmioty pierwszej potrzeby, leki. Lebanon Caritas ma także oddział Mobile Clinic, czyli dziesięć dobrze wyposażonych ambulansów, które jeżdżą po całej Dolinie Bekaa, docierając do uchodźców. Caritas pomaga wszystkim uchodźcom niezależnie od religii, także muzułmanom.

Czy muzułmanom nie wystarcza pomoc ze strony współwyznawców?

M.K.: Szyici, do których należy Dolina Bekaa, niechętnie udzielają pomocy sunnitom. Z kolei alawici, którzy uciekają na północ Libanu, gdzie jest więcej sunnitów, spotykają się z wrogością w ich meczetach. Do punktów Caritas przychodzą natomiast wszyscy.

Jak wynika z wypowiedzi uchodźców w filmie, żaden kraj nie chce ich przyjmować.

M.G.: Chrześcijanie syryjscy są ludźmi dobrze wykształconymi, byli dobrze sytuowani, przyzwyczajeni do dobrego standardu życia. Kiedy uciekają do Libanu, ich status się zdecydowanie pogarsza. Muszą wynajmować jakieś piwniczki czy garaże, wspólne mieszkania. Nie mogą znaleźć pracy w swych zawodach. Liban w porównaniu z Syrią jest bardzo drogi. Starają się o wizy do krajów Unii, tak jak Koptowie. W mediach słyszą o pomocy, ale to są tylko słowa. W efekcie siedzą w Libanie, boją się też głośno mówić, co ich spotkało, nie wiedzą, kto wygra wojnę, boją się, że mogą być prześladowani z obydwu stron. Żyją w zawieszeniu, w bezsilności. Czują się zawiedzeni i opuszczeni. M.K.: Ważna jest dla nich każda forma pomocy, jak np. zorganizowana ostatnio zbiórka we wszystkich kościołach w Polsce. Takich akcji powinno być więcej. Dzięki wsparciu finansowemu możemy zapewnić im tam godne życie. Po zakończeniu wojny będą chcieli wrócić do kraju. Więc sprowadzenie ich tu do Europy nie jest dobrym rozwiązaniem. Trzeba naciskać rządy Europy, by wspierały zakończenie tego konfliktu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama