Morzem pisane

Żywioł otwiera poetów na tajemnicę. Krążą wokół niej, nie ośmielając się jej nazwać. Wiedzą, że słowa i tak będą tu zbyt małe.

To nie jest zwykła antologia wierszy marynistycznych, choć tytuł mógłby sugerować, że z takim właśnie wydawnictwem mamy do czynienia. „Morza polskich poetów” to przede wszystkim potężna dawka znakomitej poezji metafizycznej, wyzwolonej przez żywioł od wieków niepokojący artystów i stanowiący dla nich niewyczerpane źródło inspiracji.

Największy znak

Autor antologii, Zbigniew Jankowski, to bodaj najlepszy znawca tej tematyki w naszym kraju. W wierszach 82-letniego poety morze nie jest abstrakcyjnym obrazem, bo obcował z nim, pływając m.in. na kutrach rybackich i odbywając rejsy oceaniczne. – Na skraju ludzkich możliwości modlitwa stawała się bardzo spontaniczna. Kuter zachowuje się w sztormie jak wanna. Jako niezbyt odporny na fale, przeżywałem niekiedy prawdziwe gehenny – wspomina ten czas w rozmowie z GN.

Tak silne doświadczenie nie mogło pozostać bez wpływu na twórczość Jankowskiego. Morze stało się odtąd motywem przewodnim jego poezji, wyznaczanej przez rytm przypływów i odpływów. W niektórych wierszach żywioł ten staje się wręcz obrazem Boga: „Ty wiesz: morze u stóp/ jest naszym zbliżeniem, największym znakiem,/ który tu znalazłem/ dla oznaczenia ciebie w ludzkich zmysłach” – zapisał w tomie „Ciążenie morza”. – Stary Testament nie pozwala na przedstawianie obrazu Boga, natomiast człowieczość dąży do konkretu. I poezja też do tego dąży. Szuka znaku, szuka wyrazu – dopiero wtedy potrafi nas łączyć. A my przez całe życie chcemy się łączyć. Bez tego jesteśmy nieszczęśliwi. Dlatego ta moja wewnętrzna przestrzeń, z którą może się urodziłem, chciała się we mnie uprzestrzennić realnie, morsko. Odwołać się do boskości w dotyku również, w zmysłach, nawet w uczuciach lęku, zagrożenia i wielkiego zawierzenia w końcu. Modlitewnego zawierzenia, do którego płynie się bardzo długo – tłumaczy Zbigniew Jankowski, którego wiersze również znajdziemy w antologii. To twórczość rozpięta między dwoma biegunami: z jednej strony jej bohater dąży do „rozpłynięcia się” w Bogu, z drugiej drażni go „święty spokój” wiary, który kojarzy mu się z pychą. Jest w tych wierszach sporo morskiej ciszy, ale jest też miejsce na sztorm; pojawiają się milczenie, kontemplacja, ale i żarliwa walka o wiarę. Stopniowo jednak bohater wyraża „zgodę na falowanie”.

Tłumaczenie się z morza

Właśnie wiersz „Ciało i fale”, będący znakiem tej zgody, zamyka blok wierszy Jankowskiego w tej książce. Nie jest to jednak ani koniec, ani początek obszernego, liczącego 420 stron tomu, w którym wystąpiło aż 75 autorów. Poeci zostali w nim uporządkowani chronologicznie – według dat urodzenia, co pozwala dostrzec generacyjną rozpiętość antologii: najstarszego Jarosława Iwaszkiewicza dzieli od najmłodszego Tadeusza Dąbrowskiego 85 lat.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości