Nie jestem Anną Polony

O teatrze zmienionym w kabaret, Dekalogu i wyrzucaniu uczuć z Anną Polony

Czy dziś młodzi aktorzy są inni?

Są inni, żyją szybciej, bardziej powierzchownie. Są przepełnieni lękiem o swoją przyszłość, a to blokuje.

Pierwszą rolą, która ustawiła Panią w środowisku aktorskim, był Orcio w „Nie-Boskiej komedii” w reżyserii Swinarskiego.

„Ja napoję usta twoje wdziękiem i potęgą…” Widzi pani, do dziś pamiętam ten tekst. Przygotowywałam tę rolę na egzamin wstępny z Janem Niwińskim, który prowadził wtedy z nami kółko poetyckie.

Występowała w nim też wybitna poetka Halina Poświatowska.

To był taki kwiat paproci – śliczna i delikatna. Razem pojechaliśmy do Zakopanego z „Hymnami” Kasprowicza. Mówiłam z nią na spółkę „Salome”, ponieważ sama nie dałaby rady. Za bardzo męczyła ją recytacja, chociaż ją kochała. Potem spotkałyśmy się w Rabce na wakacjach. Leżała, uspokajała to biedne serce, więc przychodziłam i całe godziny spędzałyśmy na rozmowach. Miałam wtedy 17 lat, byłam po maturze. Ona miała chyba 21. Dla mnie to była dziewczyna z doświadczeniami, więc słuchałam jej z otwartymi ustami. Wiele lat później spotkałyśmy się po mojej premierze „Nie-Boskiej”. Biedactwo, tak ciężko oddychała. Byłam przejęta jej stanem. Chciałam ja powstrzymać od mówienia, ale ona miała potrzebę wyrażenia swojego zachwytu spektaklem i moją rolą.

Podobno Swinarski miał inną koncepcję Orcia niż Pani.

Owszem, chciał zrobić z Orcia małego debila. Sprzeciwiłam się, ponieważ tekst Krasińskiego przeczył takiemu ujęciu postaci. Zaproponowałam inny rodzaj choroby – fizyczne niedołęstwo. W połączeniu z wrażliwością tego chłopca dało to przejmujący obraz postaci. W ostatniej scenie Orcio oskarża ojca o egoizm i brak miłości do ludzi słowami: „Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli swych, potępion będziesz, potępion na wieki”. Po czym następował atak epilepsji Orcia.

Aż mnie ciarki przeszły po plecach. Dlaczego wycofuje się Pani z grania?

Nie wycofuję się tak w ogóle. W tej chwili nagrywam niedużą, ale ciekawą rolę w serialu „Lekarze”. Dyrektor Teatru im. Słowackiego Krzysztof Orzechowski zaproponował mi współpracę i zgodziłam się zagrać. Premiera w marcu w okolicach Dnia Teatru. Namiętnie zajmuję się też interpretacją poezji na koncertach muzyczno-poetyckich i w radiu.

Aktorzy nierzadko zabiegają o wywiady. Pani nie przepada za ich udzielaniem.

Nienawidzę tego, co teraz robię. To jest taki ekshibicjonizm. Konrad Swinarski nieraz mi mówił: „Haniu, nie gadaj o tym, co myślisz na ten czy tamten temat, tylko to graj na scenie!”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama