Przeciw bełkotowi

Z Markiem Cichuckim, aktorem zwolnionym z pracy za wycofanie się z prezentacji „Golgoty Picnic”.

Szymon Babuchowski: Został Pan zwolniony z Teatru Nowego w Łodzi. Czy dyrektor przedstawił Panu powód tego zwolnienia? 

Marek Cichucki: Powód jest zawarty w treści wymówienia: utrata zaufania w związku z moim wycofaniem się w momencie rozpoczęcia prezentacji tekstu „Golgoty Picnic” na scenie Teatru Pinokio.

Podobno przy zwalnianiu padły słowa o tym, że „drugi Chazan jest mi w teatrze niepotrzebny”? 

Tak, i bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ w wystąpieniu przed czytaniem sztuki nie mówiłem o swoich poglądach religijnych ani o obrażaniu uczuć religijnych. Mówiłem o tym, że ten tekst jest po prostu bełkotem.

Pana koledzy twierdzą, że przyszedł Pan z własnej, nieprzymuszonej woli na próbę i nie zgłaszał w jej trakcie żadnych zastrzeżeń...

Przyszedłem, ale nie mogłem się podpisać pod tym, co miało być efektem próby. A nie chciałem, żeby ludzie pozostali w mniemaniu, że wszyscy jesteśmy absolutnie za tym tekstem, tak przygotowanym. Demonstracyjne czytanie bez odpowiedniego przygotowania odbierałem jako gwałt na odbiorcach i dlatego zamanifestowałem swój sprzeciw. W momencie kiedy miało dojść do rozpoczęcia prezentacji, a widzowie jeszcze wchodzili na salę, oceniłem publicznie ten tekst jako bełkot. Zrobiłem to w sposób, który nie zaburzyłby odbioru czytania. Na zakończenie mojej wypowiedzi widzowie śmiali się głośno, bili brawo. A potem pożegnałem się z nimi i wyszedłem z teatru. Tekst zostawiłem na proscenium.

Ale zastrzeżeń Pan wcześniej nie zgłaszał?

Nie.

Dlaczego?

Dlatego, że każdy z nas brał w tym przedsięwzięciu udział na własną odpowiedzialność. Ja bardzo liczyłem na dyskusję po wysłuchaniu tekstu.

W wywiadzie dla portalu NaTemat.pl powiedział Pan: „Znam tę sztukę od lat”. Mimo to przyszedł Pan na próbę, a wycofał się dopiero, gdy zaczęli wchodzić widzowie. Czegoś tu nie rozumiem... 

Sporo czytałem na temat tej sztuki w czasie, gdy zrobiło się o niej głośno kilka lat temu – ze względu na protesty, jakie były przeciwko niej we Francji. Widziałem też jej fragmenty i wiedziałem, jakie są wobec niej zastrzeżenia. Natomiast samego tekstu nie znałem. Myślałem więc, że może się coś w warstwie tekstowej zdarzyć, co wyjaśni całość. Poszedłem na próbę po to, aby się o tym przekonać.

I jaki okazał się ten tekst?

Niespójny, wulgarny, jednak wcześniej otrzymałem informację, że będziemy mogli o nim podyskutować po prezentacji. To mnie uspokoiło, bo otrzymałem sygnał, że zdarzy się to, czego mi brakowało przy tej manifestacji. Wiedziałem, że poprzedniego dnia po prezentacji wideoprzedstawienia ludzie się rozeszli. Nie wiem, czy nie mieli okazji, czy też ochoty rozmawiać – w każdym razie tak to się skończyło. Natomiast tu mieliśmy dostać taką możliwość.

Więc co zdecydowało o Pana odmowie?

Przed prezentacją byłem w foyer i zobaczyłem publiczność, która przychodzi, a wśród niej moje byłe uczennice. Z rozmowy wywnioskowałem, że przyszły sobie wyrobić zdanie na temat przedstawienia, słuchając tekstu. I że bardzo liczą na to, że to się zdarzy. Zrozumiałem wtedy, że nie jesteśmy do tego przygotowani i nie będzie możliwa poważna dyskusja nad takim bełkotem. Stąd moja decyzja.

Ale czy w samym tekście było coś, co spowodowało Pana wycofanie się?

Chodziło o to, że tekst nie daje wyobrażenia o inscenizacji. On jest celowo zagmatwany. W tym potoku słów odwraca się znaczenia. Jednak podczas czytania tekstu „na biało”, bez uwag reżyserskich, nie moglibyśmy tego wyjaśnić widzom. Dlatego się wycofałem.

Czy ten tekst może naruszać uczucia religijne?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg