Powieści z duszą

Kiedyś zastanawiał się, czy można amputować duszę, dziś pisze alternatywne żywoty patronów Polski. W przekraczających gatunkowe bariery powieściach Wojciech Szyda pisze o Bożym miłosierdziu, przeznaczeniu i zbawieniu.

Gdy kilka lat temu Tomasz Rowiński w swojej intrygującej książce „Aniołowie i kosmici” umieścił wywiady z czołowymi polskimi teologami (m.in. abp. Józefem Życińskim, ks. Dariuszem Kowalczykiem i o. Jackiem Salijem), z którymi na poważnie rozmawiał o tym, czy ufoludki mogą zostać zbawione, nie był pierwszy. W rzeczywistości poszedł tropem, którym już lata wcześniej poszła fantastyka religijna. Zwłaszcza w Polsce w latach 90. XX wieku tematyka wiary intrygowała pisarzy fantastów. Janusz Cyran w opowiadaniu „Jeruzalem” zastanawiał się, co by było, gdyby Chrystus zszedł z krzyża i zaczął budować swoje królestwo na Ziemi, a Jacek Dukaj kreślił wizję ewangelizacji „obcych”, w której Ziemianie stają się „Żydami kosmosu”. Oprócz spekulowania fantaści pisali także dzieła zaangażowane – tak jak Marek Huberath, który za opowiadanie „Kara większa” otrzymał prestiżową nagrodę im. Janusza Zajdla. Ukazuje w nim ni to czyściec, ni to piekło, w postaci obozu koncentracyjnego, w którym matki abortowanych dzieci muszą zszywać ich ciałka, a ich ojcowie tłumaczyć im świat, którego nie było im dane doświadczyć.

Agent wśród bezdusznych

Gdy Wojciech Szyda debiutował w 1997 roku na łamach „Nowej Fantastyki” opowiadaniem „Psychonautka”, nie był więc wyjątkiem. Oto przerażający, postapokaliptyczny świat, w którym kobiety noszą biżuterię z abortowanych płodów, mężczyźni zamykani są w gettach, a chrześcijanie znów kryją się w podziemiach, bezlitośnie tępieni przez policję dbającą o to, by dziwaczne przesłanie Miłości nie zakłóciło mieszkańcom hedonistycznego życia. Świat, do którego jest bliżej, niż się nam wydaje. – Łączenie science fiction z tematyką religijną daje duże pole do popisu dla wyobraźni.

Tego typu literatura nie musi być wcale materialistyczna – mówi „Gościowi Niedzielnemu” Wojciech Szyda. Dziś ma 39 lat i na koncie wydane 4 powieści i 2 zbiory opowiadań. Sam wyrósł z literatury wyobraźni. Jest postacią znaną w wielkopolskim (i nie tylko) środowisku fanowskim. Urodzony w Gnieźnie, działał w tamtejszym Klubie Fantastyki, redagował jego zin „Semtex”. Później, po przeprowadzce na studia prawnicze do Poznania (jest radcą prawnym), zaangażował się w klub fantastyki „Druga Era”. Kolejne jego opowiadania ukazywały się w rozpoznawalnych czasopismach gatunkowych i antologiach „Wizje alternatywne”. – Poruszam tematy, które są dla mnie ważne, piszę o zbawieniu lub jego braku, przyszłości Kościoła. Wśród czytelników fantastyki jest także wielu ludzi wierzących i ta forma do nich przemawia – mówi. Przykładem tego typu powieści w jego dorobku jest „Miasto dusz”. Fabuła opiera się na założeniu, że ludzie nauczyli się oddzielać duszę od ciała. Daje im to obietnicę prowadzenia hedonistycznego życia bez konsekwencji: na niebo liczyć nie mogą, ale i piekło im nie grozi. Ruch stanowi jednak zagrożenie dla społeczeństwa, któremu przeciwstawia się kościelna policja eschatologiczna. Życie bez duszy poznajemy oczyma jednego z jej funkcjonariuszy, brata Tymoteusza, który działając jako przykrywkowiec, ma rozpracować środowisko „bezdusznych”.

Nie-święta Fausta

Z czasem jednak Szyda doszedł do wniosku, że ramy gatunku go ograniczają. – Jako autor science fiction powiedziałem już wiele i postanowiłem sprawdzić się w innej konwencji. Pisanie powieści obyczajowo-psychologicznej to zupełnie inny proces intelektualny. W fantastyce postacią centralną nie jest bohater, tylko przedstawiony świat. Teraz chciałem skupić się na wnętrzu bohatera, stąd nawiązania do żywych świętych, a nie tylko do dogmatów – opowiada. Tak powstała powieść „Fausteria”. Główną bohaterka, Fausta Blachnicka, jest młodą artystką, która rysuje kartę tarota Diabeł jako parafrazę obrazu Jezusa Miłosiernego. Talent, który pozwala jej dokonać idealnego bluźnierstwa, daje jej przepustkę do świata artystów i biznesu oraz pozwala zasmakować sukcesu już w czasie studiów. Fausta jest nie tylko odwróceniem św. Faustyny, ale także obrazem swojego imiennika – bohatera dramatu Johanna Wolfganga Goethego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości