„Czerwone maki” znów wolne

Dwóch pasjonatów doprowadziło do odzyskania przez Polskę praw do melodii słynnej pieśni. Dotąd należały one do… regionalnych władz Bawarii.


Bogusław Wieczorek jest gdańskim prawnikiem, Waldemar Domański społecznikiem, pomysłodawcą krakowskich Lekcji Śpiewania, twórcą i dyrektorem Biblioteki Polskiej Piosenki. Połączyły ich „Czerwone maki na Monte Cassino”, a ściślej przekonanie, że pieśń, choć ulotna, jest także częścią naszego dziedzictwa. I że prawa do takiej pieśni nie mogą się znajdować w niemieckich rękach. Wzięli sprawy w swoje ręce. Okazali się bardziej zdeterminowani i skuteczniejsi od urzędów państwowych. 
I choć 14 września 2015 roku stosowne porozumienie – w obecności konsula generalnego RP w stolicy Bawarii Andrzeja Osiaka – sygnowali nasz wiceminister spraw zagranicznych Artur Nowak-Far i sekretarz stanu w bawarskim Ministerstwie Finansów, Rozwoju Regionalnego i Ojczyzny Albert Fueracker, to bez „czynnika społecznego” ten szczęśliwy finał nie byłby możliwy. 


Mam ich wciąż 
przed oczami


– Pieśń to nie tylko muzyka i tekst, ale kontekst, w jakim powstała, emocje, które były z nią związane, losy jej twórców i bohaterów – przekonuje Waldemar Domański. Działalność, jaką prowadzi w ramach Biblioteki Polskiej Piosenki, jest skrzyżowaniem pracy detektywa, etnografa i archeologa. Czasem bowiem prawdziwe dzieje pieśni są głęboko przed nami ukryte. Tak było na przykład z hymnem „Góralu, czy ci nie żal”, którego prawdziwe dzieje w szczegółach Domański odtworzył. Mało tego, do uroczystego „usynowienia” pieśni napisanej przez Michała Bałuckiego doprowadził. 
O „Czerwonych makach na Monte Cassino” nie potrafi mówić bez emocji. – To jest wielki wstyd, zwłaszcza dla kolejnych ekip odpowiadających za naszą politykę historyczną przez ostatnie 25 lat, że nikt nie przypomniał sobie o tej pieśni, a zwłaszcza o losach jej kompozytora – mówi dyrektor Biblioteki Polskiej Piosenki.
„Czerwone maki...” powstały w nocy z 17 na 18 maja 1944 roku, gdy toczył się decydujący szturm na Monte Cassino. Słowa napisał Feliks Konarski (1907–1991), muzykę zaś skomponował Alfred Schütz (1910–1999). Losy kompozytora były równie dramatyczne jak strofy pieśni. Wojnę przeżył, potem wyemigrował do Brazylii; ale w 1961 r. przeniósł się do bawarskiego Würzburga, gdzie z żoną Weroniką mieszkał aż do śmierci. Zupełnie zapomniany, w ogromnym niedostatku, czego przygnębiającym świadectwem jest to, że jego żony nie stać było nawet na zakup miejsca na grób.

Kompozytor został pochowany anonimowo za pieniądze zebrane przez monachijską Polonię. 
Nikt także nie zadbał o stan prawny „Czerwonych maków…”, a ponieważ Schütz nie pozostawił spadkobierców, po śmierci jego żony w 2004 r., zgodnie z niemieckimi regulacjami spadkowymi, prawa autorskie do stworzonej przez niego muzyki przypadły Wolnemu Państwu Bawarii. Dysponentem praw do melodii była do 14 września GEMA – niemiecki odpowiednik polskiego ZAiKS-u. Ponury żart historii sprawił, że to Niemcy czerpali wpływy z utworu o bohaterach spod Monte Cassino.
Pieśń odcisnęła trwały ślad w polskiej kulturze, pojawia się w wielu tekstach literackich, wspomnieniach i filmach, a przez uczestników bitwy była traktowana jak narodowa relikwia. Znany aktor Aleksander Żabczyński, żołnierz Andersa i jeden ze zdobywców klasztoru na Monte Cassino, po wojnie powrócił do kraju, ale już nie zagrał w żadnym filmie; pojawiał się jedynie na scenicznych deskach. Po październiku ’56 poproszono go, aby na uroczystej gali wykonał „Czerwone maki...”. Kiedy jednak wszedł na scenę, nie był w stanie śpiewać. Orkiestra przestała grać, a Żabczyński powiedział: „Przepraszam państwa. Nie zaśpiewam. Mam ich wciąż przed oczami…”. I zszedł ze sceny. 


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.