Patriota czy zdrajca

Oliver Stone nie ma wątpliwości, kim jest bohater jego filmu. Niestety, „Snowden” należy do najsłabszych dzieł w karierze reżysera.

Znając twórczość autora m.in. „Plutonu”, „Urodzonego 4 lipca” czy „JFK”, nietrudno się domyśleć, po czyjej stronie lokuje się sympatia reżysera. Nie jest to zagadką dla widza, któremu historia dokonań bohatera filmu jest doskonale znana, bo jego nazwisko przez długi czas nie schodziło i nie schodzi z medialnych czołówek. Każdy twórca, podejmując dobrze znany widzom temat, staje przed trudnym zadaniem. Jak zachować naszą uwagę przez cały seans, mimo że właściwie już wszystko wiemy lub przynajmniej tak nam się wydaje.

Pewne jest, że Oliver Stone potrafi robić filmy. Także oparte na faktach, czego przykładem chociażby „JFK”, opowiadający historię śledztwa w sprawie zabójstwa prezydenta Kennedy’ego prowadzonego przez prokuratora Nowego Orleanu Jima Garrisona. Potrafi także dobrze namieszać widzom w głowach. Badania przeprowadzone po premierze „JFK” wykazały, że w USA znacznie wzrosła liczba osób przekonanych do spiskowej wersji zamachu na prezydenta. Stone, kręcąc film, rzeczywiście opierał się na faktach, ale się nimi nie przejmował. Tak umiejętnie miksował je z fikcją, że widz nie miał szansy na odróżnienie prawdy od rzeczywistości. „JFK” nie był dokumentem, tylko fabułą, która rządzi się swoimi prawami, a reżyser ma przecież „licencję” na swoją wizję historii. Jednak film o zabójstwie prezydenta miał znakomicie napisany scenariusz, świetną dramaturgię i wiele filmowych, zapierających dech scen.

Milion za książkę

„Snowden”, niestety, nie posiada żadnego z tych atutów. To pozbawiona dramatyzmu, jednowymiarowa opowieść, która niczym nas nie zaskoczy. Czasem największą i jedyną zaletą filmu jest jego metraż. Im krótszy, tym lepiej. Ostatni film Stone’a ciągnie się w nieskończoność, wystawiając na próbę cierpliwość widza. Być może przyczyną niepowodzenia jest brak dystansu do przedstawianych w filmie wydarzeń. Afera Snowdena rozgrywa się dalej na naszych oczach, trudniej też reżyserowi manipulować faktami z tak bliskiej przeszłości. Snowden w filmie Stone’a nie jest zdrajcą, jest bohaterem. Wiele pytań jednak, jakie nasuwają się widzowi w trakcie seansu, pozostaje bez odpowiedzi.

Edward Snowden, były pracownik CIA i NSA, ujawnił na łamach brytyjskiego lewicowego dziennika „Guardian” szereg informacji na temat działalności amerykańskich i brytyjskich służb w cyberprzestrzeni. Do najważniejszych należały rewelacje o tzw. PRISM, czyli prowadzonym przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA) programie monitorowania m.in. kont poczty elektronicznej, połączeń telefonicznych oraz informacji zawartych w serwisach społecznościowych. W sierpniu 2013 r. Snowden, poszukiwany przez władze USA pod zarzutem ujawnienia tajemnic państwowych i szpiegostwa, otrzymał tymczasowy azyl w Rosji, która, jak wiadomo, jest „oazą wolności słowa”.

Ciekawa jest już sama historia powstania scenariusza. Stone chciał poznać bohatera swojego filmu osobiście, miał nadzieję, że rozmowa z nim pomoże mu w uwiarygodnieniu scenariusza. Postanowił skorzystać z usług rosyjskiego prawnika Snowdena Anatola Kuchereny, który pracował m.in. dla rosyjskich oligarchów, reżyserów filmowych, gwiazd estrady, a w 2012 r. brał udział w kampanii wyborczej Putina. To właśnie Kucherena, kiedy tylko Snowden wylądował w Moskwie, przybył na lotnisko Szeremietiewo i zaoferował mu swoje usługi. Kucherena załatwił sprawę, a w zamian zaproponował, czy raczej wymusił na reżyserze zakup praw do napisanej przez siebie w błyskawicznym tempie książki „Dzień ośmiornicy”. Powieść Kuchereny opowiada fikcyjną historię Joshuy Colda, prześladowanego przez rząd amerykańskiego informatora, który przez trzy tygodnie czeka na lotnisku na decyzję rosyjskich władz w sprawie udzielenia mu azylu. W tym czasie informator opowiada rosyjskiemu prawnikowi o swoim życiu i powodach, jakie skłoniły go do upublicznienia tajnego programu masowego podsłuchu prowadzonego przez amerykańskie agencje wywiadowcze.

Stone odbył ze Snowdenem 9 rozmów, a za prawa do książki zapłacił milion dolarów. W czołówce filmu znajduje się informacja, że scenariusz filmu powstał według książki Kuchereny i „Dokumentów Snowdena”, napisanych przez Luke’a Hardinga, dziennikarza „The Guardian”, ale tak naprawdę jego podstawą stała się ta ostatnia.

Wojna w cyberprzestrzeni

Pierwsze sceny filmu rozgrywają się w 2013 r., kiedy Edward Snowden organizuje spotkanie z Laurą Poitras, realizatorką filmów dokumentalnych, i Glennem Greenwaldem, dziennikarzem „The Guardian”. Spotkanie odbywa się w centrum handlowym w Hongkongu, gdzie Snowden wylądował po ucieczce z USA. Obiecał on, że ujawni dziennikarzom tajne informacje dotyczące nielegalnych działań Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Poitras, która nieraz dała się we znaki rządowi Stanom Zjednoczonych swoimi filmami na temat tajnych służb, i Greenwald udają się do hotelu, gdzie Snowden przekazuje dziennikarzom materiały na temat nielegalnych masowych podsłuchów stosowanych przez NSA. Okazuje się, że dzięki najnowocześniejszym osiągnięciom techniki NSA może podsłuchiwać każdego, niezależnie od miejsca, gdzie się znajduje, a skala prowadzonych legalnie i półlegalnie działań jest niewyobrażalna. Informatyk oświadcza, że chce upublicznienia tych informacji za pośrednictwem mediów. Zdaje sobie sprawę, że grożą mu poważne represje ze strony rządu, który z pewnością potraktuje go jak zdrajcę. Laura Poitras nagrywa długą rozmowę z demaskatorem, a Greenwald stara się przekonać swoją redakcyjną szefową, by rewelacje Snowdena jak najszybciej ujrzały światło dzienne.

Historię bohatera poznajemy z szeregu retrospekcji, gdy przed kamerą opowiada o swoim życiu od chwili wstąpienia do wojska do czasu ucieczki do Hongkongu, a później do Moskwy. Snowden ma nadzieję, że nakręcony przez Poitras dokument przedstawi prawdziwe motywy jego decyzji. W filmie rozbudowany został też wątek relacji Snowdena z jego dziewczyną, który nic do niego nie wnosi.

Wydarzenia przedstawione w „Snowdenie” Stone przedstawia z perspektywy bohatera. Zauroczeni nim dziennikarze nie zadają mu bardziej dociekliwych pytań, które mogłyby podważyć budowany w filmie jego obraz. Nie zastanawiają się, czy ujawnienie takiej masy informacji nie zaszkodzi bezpieczeństwu ludzi pracujących w służbach.

Reżyser ma prawo do subiektywnej oceny działań bohatera, ale widz nie musi przyjąć jego punktu widzenia. Tym bardziej że wydarzenia, jakie śledzimy w filmie, przedstawiane są wybiórczo. Snowden nie był takim komputerowym geniuszem. Nie trafiają też do przekonania motywy jego poczynań. W rzeczywistości zarówno krytycy, jak i fani Snowdena znajdą dla siebie mocne argumenty. W filmie tylko ci ostatni. Faktem jest natomiast, że afera Snowdena wymusiła pewne zmiany obowiązujących zasad działania służb w cyberprzestrzeni. Tyle że żadne państwo nie może sobie obecnie pozwolić na zaprzestanie takich działań w sytuacji, kiedy wykorzystują je przecież również przestępcy.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg