Na samym dnie

Łukasz Palkowski pełnymi garściami czerpie z tradycji hollywoodzkiego kina, nie obawia się patosu, łez, wzruszenia, a napięcie potrafi rozładować humorem.

W „Bogach”, filmowej opowieści o Zbigniewie Relidze, reżyserowi udało się stworzyć niezwykle wiarygodną i jednocześnie atrakcyjną biografię zmarłego kardiologa. W tym gatunku to niełatwe zadanie. Film obejrzało ponad dwa miliony widzów, a sukces frekwencyjny szedł w parze z artystycznym. Najnowszy film Palkowskiego, „Najlepszy”, także jest filmową biografią. Tym razem reżyser miał trudniejsze zadanie, bo z wielu powodów niełatwo zrobić film o bohaterze żyjącym. Scenarzyści i reżyser muszą pokonać wiele ograniczeń. Sam Palkowski powiedział kiedyś, że film biograficzny trzeba kręcić po śmierci osoby, której jest poświęcony. Chociaż w „Najlepszym” bohater występuje pod własnym nazwiskiem, musimy zdawać sobie sprawę, że nie jest to dokument, ale film fabularny, który nie do końca musi trzymać się faktów. Zresztą każda fabularna opowieść biograficzna zmusza twórców do dokonywania wyborów i kompilacji wątków z życia bohatera. Nic dziwnego, że filmowe biografie ludzi żyjących wzbudzają często dyskusje i gorące spory. Dotyczy to najczęściej osób powszechnie znanych, szczególnie polityków. W końcowym efekcie liczy się przesłanie filmu. Trzeba zaznaczyć, że główny bohater Palkowskiego w czasie zdjęć pojawiał się na planie, co z pewnością motywowało twórców.

Mocne obrazy

O ile Zbigniew Religa był osobą powszechnie znaną, o tyle o Jerzym Górskim przed realizacją „Najlepszego” mało kto w Polsce słyszał. Znali go jedynie ci wszyscy, którzy interesują się triatlonem, dyscypliną, w której Górski odniósł wspaniałe sukcesy. Obraz Palkowskiego nie jest jednak filmem sportowym. To historia inspirowana życiem człowieka, która dowodzi, że wbrew okolicznościom można podnieść się z upadku. Nic dziwnego, że już wcześniej zainteresowała innych, ale ostatecznie musiała poczekać na Palkowskiego. Wydaje się, że dobrze się stało, bo reżyser po raz kolejny udowodnił, iż filmowe rzemiosło opanował do perfekcji i – co ważne – liczy się z widzem.

Filmowa opowieść rozpoczyna się w latach 70., w czasach PRL-u. Film nie akcentuje kontekstu politycznego, bo ważny jest tu przede wszystkim wątek osobisty. Reżyser, podobnie jak w „Bogach”, starannie odtwarza klimat tamtych lat. Od razu wprowadza widza w piekło, jakie zgotowali sobie młodzi ludzie wciągnięci w narkotykowy nałóg. Jednym z nich jest Jerzy, główny bohater. Palkowski go nie oszczędza. Bez ogródek pokazuje, do czego może doprowadzić uzależnienie. Nie są to sceny łatwe w odbiorze, ale w „Najlepszym” (w odróżnieniu od innych filmów, jakie zdarza się nam oglądać w polskich kinach) jak najbardziej uzasadnione. Palkowski nie boi się mocnych obrazów pokazujących skutki nałogu. To, co dla młodych ludzi wydawało się atrakcyjną rozrywką, z biegiem czasu zamieniało się koszmar. Również dla bohatera filmu, który wierzy, że w każdej chwili może z narkotykami zerwać. Podobnie jak koledzy nie zdaje sobie sprawy, do czego prowadzi uzależnienie. Szybko okazuje się, że przekonanie o panowaniu nad nałogiem to tylko mrzonki, a wszystkie działania Jerzego kierują się wyłącznie w jedną stronę: jak zdobyć pieniądze na kolejne działki. Następne etapy jego życiorysu znaczą meliny, kradzieże, włamania, konflikty z milicją i pobyty w więzieniu. Sam staje się wrakiem człowieka, a najgorsze jest to, że piekło zgotował nie tylko sobie, ale i najbliższym. Film szkicowo kreśli relacje rodzinne bohatera. Jurek nie ma najlepszych stosunków z apodyktycznym ojcem, który stracił wiarę w syna, a kochająca i bezradna matka nie wie, jak pomóc swojemu dziecku. Jednak film nie obarcza rodziny winą za to, co stało się z Jurkiem. Korzenie jego upadku tkwią w nim samym, w młodzieńczej nieodpowiedzialności, chęci użycia i uleganiu wpływom środowiska, w jakim się obracał. Mimo prób odwyku w szpitalu wydaje się, że z drogi, którą obrał, nie ma już odwrotu. Jerzy sięgnął dna i dopiero wówczas zrozumiał, co naprawdę mu grozi. Ten wstrząs spowodowała wiadomość o śmierci jego towarzyszy z piwnicy, a właściwie meliny, w której kiedyś tworzyli komunę. Do wstrząsu przyczyniło się także poczucie winy za los bliskiej mu osoby, czyli matki jego dziecka. Jerzy postanowił jeszcze raz podjąć próbę walki. Pierwsza część filmu sugestywnie i obszernie przedstawia fragment ciemnej strony życiorysu bohatera. Był to zabieg konieczny, bo dzięki temu zdajemy sobie sprawę, z jakiego dna usiłował się on wydobyć.

Dwa nałogi

Druga część filmu opowiada o próbie zmierzenia się z własnymi demonami, które kierowały do tej pory życiem Jerzego. Nie wiem, czy najszczęśliwszym pomysłem była dosłowność, z jaką przedstawił to na ekranie reżyser, sięgając po pomysł rodem z horroru. Natomiast wrażenie robi marsz zombie utrzymany w konwencji sennego koszmaru. Bohater impulsywnie podejmuje decyzję, by podjąć walkę z nałogiem w ośrodku Monaru. I tu przeżywa kolejny koszmar, bo wydaje mu się, przynajmniej na początku, że trafił z deszczu pod rynnę. Kuracja odwykowa, jaką aplikuje swoim podopiecznym Marek Kotański, wywołuje w nim sprzeciw. Nie może przyzwyczaić się do zasad, jakim muszą podporządkować się przebywający tu narkomani. Ostry, bezwzględnie egzekwowany regulamin, upokarzające kary za najmniejsze przewinienia i ćwiczenia fizyczne, którym początkowo nie może podołać, sprawiają, że wielokrotnie się buntuje i myśli o ucieczce. Usiłuje jednak wytrwać do końca, bo zdaje sobie sprawę, że to ostatnia szansa, by wziąć życie w swoje ręce. Nie mniej ważna jest chęć nawiązania relacji z córką, którą wychowują dziadkowie, a także pomoc bliskiej mu osoby.

Można założyć, że w walce z jednym nałogiem Jurek wpadł w inny. Okazał się nim sport, a dokładnie triatlon. Ostania część „Najlepszego” opowiada o intensywnych treningach i zawodach, w jakich coraz częściej bierze udział, aż do punktu kulminacyjnego, czyli rozegranych w 1990 roku morderczych zawodach Double Ironman w Stanach Zjednoczonych. W tej części znalazły się również fragmenty dokumentalne obrazujące sam wyścig, jak i wywiad przeprowadzony z Jerzym Górskim na mecie.

Palkowski zgromadził na planie znakomitą obsadę. Najtrudniejsze zadanie miał Jakub Gierszał w roli tytułowej. Musiał oddać nie tylko duchową przemianę bohatera, ale także metamorfozę fizyczną, jaka zachodzi w tej postaci na przestrzeni lat. Najpierw jest wyniszczonym narkotykami młodym człowiekiem, a na końcu sprawnym fizycznie sportowcem. Adam Woronowicz w roli milicjanta, ojca dziewczyny Jurka, i Janusz Gajos jako Kotański po raz kolejny udowodnili, że należą do czołówki polskich aktorów.

Łukasz Palkowski pełnymi garściami czerpie z tradycji hollywoodzkiego kina, ale z tego, co w niej najlepsze. Nie obawia się patosu, łez, wzruszenia, a napięcie potrafi rozładować humorem, o czym polskie kino już zapomniało. Pokazuje, jak można nakręcić film mający w sobie przecież ogromny potencjał dydaktyczny, a jednocześnie nie zanudzić widza. To sztuka niezwykła. Jak do tej pory to jedyny jasny filmowy punkt w ponurym pejzażu beznadziei i pustki, jaki wyłania się z krajobrazu współczesnego polskiego kina. 

Najlepszy, reż. Łukasz Palkowski, wyk.: Jakub Gierszał, Janusz Gajos, Adam Woronowicz, Artur Żmijewski, Magdalena Cielecka, Kamila Kamińska, Polska 2017

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości