To nie ostatnie słowo

Szymon Babuchowski w tomiku „Jak daleko” nie kryje, ile ma lat. Może dlatego, że znalazł sposób na radzenie sobie z ich upływem. Po prostu pisze bardzo dobrą poezję, w której utrwala życie, „by je podać dalej”.

Podaj dalej – to hasło z dziecięcej zabawy. Przeniesione do wierszy Szymona dotyczy jednak czegoś całkiem poważnego – umiejętności godzenia się z przemijaniem i otwierania drzwi nowemu. Nieważne, czy to będzie człowiek, czy wiersz – ważne, żeby przejęli od nas pałeczkę i biegli dalej.

Adam Zagajewski powiedział mi kiedyś, że polska poezja ma przewagę nad innymi, bo jest tworzona na serio i dotyka tego, co istotne. Takie też są wiersze Szymona – na poważnie, choć nie ze śmiertelną powagą, zajmujące się człowiekiem, który „po startych śladach przodków” pcha wózek z dzieckiem, „by ich trakty na moment zatętniły życiem”. Jego spacer z córeczką – bo wiem, że pisze o swojej Natalce – jest czynnością niezwykłą, gdyż zamienia się w obrzęd ożywiania zmarłych, przodków tego maleństwa. Bohater zbiorku „Jak daleko” zmaga się z czasem, którego jednak nie odmierzają wielkie zegary, ale małe dziecko w piaskownicy „łopatką przesypujące piasek”. Szymon, patrząc z jego perspektywy, uczy, jak nie poddać się melancholii przemijania, które – jak pisał Jan Paweł II – „ma sens”.

Autor „Wierszy na wiatr” w niepowtarzalny sposób, z męską czułością, z troską o szczegóły, wprowadza nas w subtelności bycia ojcem. „puk puk/ jesteś tam?// synu/ córko/ orzeszku (…)” – prowadzi wyjątkowy dialog z ledwie poczętym maleństwem, tak intymny, że czujemy się zaszczyceni, że w nim uczestniczymy. „chłopczyku wyrzucony na brzeg greckiej wyspy” – w innym wierszu zwraca się do małego emigranta, który umarł na skraju lądu obiecanego, a jego fotografia obiegła bezduszny świat. Bo w swoich wierszach Szymon nie tylko zmaga się z czasem, ale też upomina się o duszę i odpowiednie miejsce Boga w życiu.

Credo zbiorku stanowi niewątpliwie „Jak daleko”, w którym poeta zastanawia się nad stratami i zyskiem, który otrzyma, gdy zbliży się do Boga: „czy nie wiesz że wyszedłeś i powrócisz nagi/ zobacz: to moja ręka gdzie jesteś Adamie/ którego w łonie ziemi jak gobelin tkałem” – zwraca się w tym wierszu Stwórca do Adama. Kto jest tym Adamem? Nie tylko autor, ale też czytelnicy zamyślający się nad swoją rajską sytuacją życia na tym najpiękniejszym ze światów. Szymon wie, że tylko Bóg może sprawić, że ono nigdy się nie skończy, dlatego w zamykającej tomik „Modlitwie” prosi: „niech ostatnim/ moim słowem/ będzie// Bóg”. Ale jestem pewna, że ten tom to nie ostatnie słowo mojego Kolegi.

Barbara Gruszka-Zych

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.