W pustym kinie

Kina wolno już otwierać, ale sale świecą pustkami. Czy widzowie przenieśli się na stałe do internetu?

W ostatni weekend czerwca kreskówkę „Naprzód” obejrzały w Polsce 2003 osoby. Tydzień wcześniej widzów było 2999, a w pierwszy i drugi weekend miesiąca – nieco ponad 1 tys. Za każdym razem wystarczało to, by produkcja studia Disney/Pixar wyprzedziła konkurencję i znalazła się na pierwszym miejscu kinowej listy przebojów.

Ofiary pandemii

Rząd zamknął kina w środę 11 marca. Koniunktura już wcześniej zaczęła się załamywać. Mający premierę 21 lutego „Bad Boy” Patryka Vegi zajął pierwsze miejsce polskiego box office. Od piątku do niedzieli obejrzało go ponad 150 tys. osób. Nie był to bardzo zły wynik, ale we wcześniejsze weekendy roku zwycięzcy rankingu przyciągali do kin więcej ludzi. Typowany na przebój „Hejter” okazał się wielkim przegranym. Tuż po premierze mającej miejsce 6 marca dzieło Jana Komasy obejrzało 142 tys. osób, mniej, niż się spodziewano. W kolejnym tygodniu seanse nie mogły się już odbywać. Po ponownym otwarciu kin oglądalność kontynuacji „Sali samobójców” nie sięgnęła ani razu 1,8 tys. osób. Pod koniec czerwca film Komasy znalazł się poza pierwszą dziesiątką, co oznacza, że wybrało się na niego nie więcej niż 361 osób.

Blokada uniemożliwiła premierę mającego dużą promocję horroru „W lesie dziś nie zaśnie nikt”. Film grozy z Julią Wieniawą, Olafem Lubaszenką i Mirosławem Zbrojewiczem miał trafić do kin 13 marca. Zamiast tego tydzień później zaczęto go udostępniać klientom platformy Netflix. Po otwarciu sal tytuł znalazł się na afiszach. Jak podała „Rzeczpospolita”, w pierwszy weekend w całej Polsce poszły na niego 33 osoby. Kilkusetosobową widownią co weekend mogą się pochwalić twórcy „Najświętszego Serca”. Światowa premiera hiszpańskiego filmu o objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque miała miejsce 20 lutego. Łącznie w Polsce obejrzało go ponad 55 tys. osób, z czego zdecydowana większość wybrała się do kina przed blokadą.

Małe mogą więcej

Blokadę zniesiono na początku czerwca. Kina studyjne otworzyły się od razu, ale multipleksy nie. Multikino uruchomiło 10 z ponad 30 swoich obiektów. Start kolejnych zaplanowano na pierwszy weekend lipca. W tym samym terminie zaczęła pracować sieć Helios. Podobnie brzmiały zapowiedzi Cinema City, ale tuż przed planowanym otwarciem sal sieć ogłosiła, że wstrzyma się jeszcze przez jakiś czas. – Podstawową różnicą jest skala. Łatwiej uruchomić kino z dwiema lub czterema salami i w sumie kilkuset miejscami. Kino z kilkoma tysiącami foteli musi mieć większą widownię, żeby pokazy się opłacały – tłumaczy Jakub Gutek z warszawskiego kina Muranów.

Wielkich kin z pewnością nie zachęciły wyniki pierwszego weekendu. Na jednym pokazie były wtedy średnio trzy osoby. Oprócz „Naprzód” nikt nie zdobył w całej Polsce nawet 1 tys. widzów. Później nie było o wiele lepiej. Trudno uznać za poprawę to, że w ostatni weekend czerwca barierę tysiąca osób przekroczyły trzy filmy.

A było tak pięknie…

W zeszłym roku wpływy z biletów na całym świecie przekroczyły 40 mld dol. Najwięcej zarobiły filmy „Avengers: Koniec gry”, „Król Lew”, „Spider-Man: Daleko od domu”, „Kapitan Marvel”, „Kraina lodu 2”, „Toy Story 4”, „Joker” i „Aladyn”. Każdy z nich dał producentom przychód ponad 1 mld dol. Z powodu epidemii w USA i coraz ważniejszych dla Hollywood Chinach kina zamknięto na długo. W Państwie Środka na początku roku przestało pracować 70 tys. kin. W styczniu i lutym wpływy z biletów wyniosły 3,9 mln dol., podczas gdy rok wcześniej było to 2,1 mld dol. Wszystko to odbija się na całym światowym rynku. Pod znakiem zapytania stanęła więc dystrybucja amerykańskich blockbusterów, czyli wielkich produkcji mających drogą promocję. W obecnej sytuacji nie warto wprowadzać ich na ekrany. Premiera wyreżyserowanego przez Christophera Nolana „Teneta”, którego budżet ma wynosić ponad 200 mln dol., jest przesuwana. Podobno produkcja trafi do kin jeszcze w wakacje, ale nie jest to pewne. W takiej samej sytuacji są producenci najnowszego Bonda – „Nie czas umierać”. Dopiero przed Bożym Narodzeniem będzie można obejrzeć drugą część słynnego „Top Gun”. Powstaje błędne koło: dystrybutorzy nie mają czego rozpowszechniać, kinom brakuje przebojowych filmów, a widzowie nie idą do kina, co zniechęca producentów.

Trudniej i drożej

W Polsce produkcja na pewien czas stanęła, choć ostatnio aktorzy wrócili na plany. – Branża zdecydowanie zwolniła, ale ze względu na czasy kwarantanny nowe projekty są bardzo potrzebne zarówno widzom, jak i nadawcom – tłumaczy Jan Kwieciński z firmy Akson Studio, producenta m.in. „Katynia” i serialu „Oficer”. – Praca na planie jest możliwa, ale wymaga wyjątkowej ostrożności i wzmożonych zasad higieny.

Wszystko to spowalnia pracę i podnosi koszty, a producenci nie mają pewności, czy i kiedy widzowie wrócą do kin.

– Nowości jest na pewno mniej – przyznaje Konstancja Sawicka z firmy dystrybucyjnej Gutek Film. Jak dodaje, dotyczy to przede wszystkim wielkich hollywoodzkich produkcji. Wpływ sytuacji na artystyczne obrazy jest dwojaki. Z jednej strony brak widzów dotyka wszystkich, a małe kina też czasem puszczają blockbustery. Z drugiej – filmy o mniejszym budżecie mają mniejszą konkurencję. Przykładem jest „Zdrajca” Marco Bellocchio. Opowieść o skruszonym mafiosie trafi do 100 kin. – W innych warunkach dystrybucja włoskiego filmu nie byłaby aż tak szeroka, ale dzięki temu, że konkurentów jest mało, mogliśmy znaleźć dla niego miejsce – wyjaśnia Konstancja Sawicka.

Kina studyjne nie zarabiają też zbyt dużo na sprzedaży popcornu i napojów, więc nie tracą na ograniczeniach sanitarnych tyle, ile więksi konkurenci.

Wirtualni konkurenci

Niektóre kina organizują pokazy specjalne już dla kilku osób. Inne zapowiadają wydarzenia, które nie mogły się odbyć wiosną. – Dla bezpieczeństwa sprzedajemy mniej niż 50 proc. miejsc i – choć nie zdarza się to codziennie – kilka razy w pomieszczeniu z 234 miejscami sprzedawaliśmy ponad 100 biletów – mówi Jakub Gutek. – Tak było m.in. podczas tygodnia kina hiszpańskiego, w czasie cyklu „Najgorsze filmy świata” i na pokazach przedpremierowych. Sprzedaliśmy też ponad 80 biletów na organizowany wspólnie z Uniwersytetem Warszawskim pokaz meksykańskiego „Naszego czasu”, a do tego doszło kilkadziesiąt zaproszeń.

W czasie blokady w siłę urosła konkurencja stacjonarnych kin – platformy streamingowe. Portale płatnie rozpowszechniające filmy, w tym nowości, przeżywały prawdziwe oblężenie. Jednak w przeciwieństwie do kin ich oglądalność nie jest ujawniana. Uchodzący za lidera rynku Netflix podaje jedynie zestawienie, w którym popularność danego filmu jest przeliczana na punkty. W zeszłym roku platforma chwaliła się przeszło 7 mln abonentów, nie wiadomo jednak, czy opłacali oni abonament przez dłuższy czas. Z pewnością na brak widzów nie mogła narzekać platforma tvp.vod.pl, a także podobne portale. Czy okaże się to zabójcze dla stacjonarnych kin? – Istnieje możliwość, że internet zdominuje kina. Za wcześnie jednak na takie spekulacje. Byłby to bowiem proces zmieniający branżę audiowizualną na zawsze – ocenia Jan Kwieciński. Zdaniem Konstancji Sawickiej kina i platformy mogą żyć w symbiozie, czego przykładem może być „Irlandczyk” Martina Scorsesego. Mafijna opowieść trafiła do kin, a po paru tygodniach do internetu. W przypadku kilku innych produkcji było podobnie. Teraz jednak hollywoodzcy twórcy wolą czekać na otwarcie multipleksów niż sprzedawać najdroższe produkcje dystrybutorom internetowym. Trudno więc ocenić, jak wielu kinomanów na dobre odzwyczai się od wypadów do kina. Jakub Gutek jest optymistą. – Myślę, że wiele osób tęskni za klimatem sali kinowej i pewną wspólnotowością, która istnieje nawet przy obostrzeniach – mówi.

Także rzecznik Multikina Natalia Kaleta-Nguyen jest zdania, że internet nie wygra rywalizacji. – Jeśli poprosimy widzów o podanie tytułów trzech ostatnich filmów, które obejrzeli na jednej z platform streamingowych i trzech, które widzieli w kinie przed pandemią, to łatwiej wyliczają filmy kinowe – uważa pani rzecznik. – Jesteśmy spokojni o przyszlość branży kinowej.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg