Rysa, pęknięcie, przepaść

Mieliśmy zachwycić świat swoją miłością, a rozmieniliśmy ją w gonieniu za drugim i trzecim etatem.

Pańska żona zginęła w wypadku samochodowym – słyszy bohater „Wyrwy” Wojciecha Chmielarza. Zastanawia się, jak powiedzieć to córkom, jak poskładać pęknięte nagle życie. Ale też jedna myśl nie daje mu spokoju: dlaczego żona zginęła pod Mrągowem, skoro pojechała do Krakowa?

Wojciech Chmielarz zaczął tworzyć thrillery psychologiczne i trzeba powiedzieć, że jest to świetny krok. Książka trzyma w napięciu do ostatniej strony. Niby fabuła jest prosta: skoro żona zginęła na innym końcu Polski, niż deklarowała, że będzie się znajdować, skoro na jej pogrzeb przychodzi nieznany nikomu mężczyzna – to raczej wiemy, o co chodzi. Ale trzeba powiedzieć wprost: trzymaj mocno książkę, bo nikt nie spodziewa się, dokąd „Wyrwa” zaprowadzi.

Chmielarzowi udała się trudna sztuka, by pod płaszczykiem banalnej historii opowiedzieć coś bardzo ważnego o małżeństwach dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków. Mieliśmy zachwycić świat swoją miłością, a rozmieniliśmy ją w gonieniu za drugim i trzecim etatem, kolejną fuchą za parę groszy. Mieliśmy być szczęśliwi, a żyjemy pod jarzmem kredytu we frankach, zbyt późnych powrotów do domu, z kolejną porcją pracy, której nie udało się zrobić przy biurku. Zapewne każde małżeństwo ma swoją „wyrwę” – rosnącą, pomimo miłości, przepaść między małżonkami. Lektura „Wyrwy” Chmielarza pozbawia spokoju, ale i stawia nurtujące pytania: jak dobrze znamy samych siebie? Ile wersji nas samych żyje w nas? I co jesteśmy w stanie zrobić, aby zasypać tę wciągającą w mrok przepaść?

Wojciech Chmielarz
Wyrwa
Marginesy
Warszawa 2020
ss. 384

 

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg