Dzisiejszy patron przebył długą drogę, zanim trafił do liturgicznego kalendarza.
Dzisiejszy patron przebył długą drogę, zanim trafił do liturgicznego kalendarza. A w zasadzie to nawet dwie drogi. Pierwszą rozpoczął jeszcze za życia, gdy spotkał Jezusa i stał się jednym z jego 72 uczniów. Z imienia znamy go zaś dlatego, że to on właśnie - według Łukaszowej Ewangelii - idąc z Jerozolimy do Emaus, tak bardzo był zaprzątnięty swoim smutkiem i swoimi utraconymi nadziejami, że nie poznał Zmartwychwstałego Jezusa, który przyłączył się do niego w czasie podróży. Ba, nie poznał Go nawet wtedy, gdy ów zaczął Kleofasowi – bo takie imię nosi nasz dzisiejszy patron – tłumaczyć wszystko, co naprawdę zaszło na Golgocie. Szczęście, że oczy Kleofasa otworzyły się w czasie łamania chleba, bo byłby do końca życia rozpamiętywał swoją osobistą klęskę zamiast głosić Dobrą Nowinę. I zasadniczo w tym miejscu postać Kleofasa znika z kart Nowego Testamentu, a dalsza droga jego życiowej pielgrzymki pozostaje tajemnicą znaną tylko Bogu. Mija jednak 800 lat i Kleofas pojawia się ponownie, tym razem jako święty, którego odnajdujemy w "Martyrologium" pióra Adona, arcybiskupa z Vienne. Święty, bo jego życiowa droga może być dla nas równie pouczająca, co losy znacznie lepiej poznanych historycznie męczenników i wyznawców.
aktualna ocena | 1,0 |
głosujących | 1 |
Ocena |
bardzo słabe
|
słabe
|
średnie
|
dobre
|
super
Choć raczej należałoby napisać Jedermann – ze względu na pruską/niemiecką przeszłość regionu.
To już V edycja. Odbędzie się w Wiśle od 30 maja do 1 czerwca.
Specjalna edycja wydarzenia w 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego.
Znowu mi coś mignęło. W internetach. Jak to tam czasem, a właściwie ciągle, bywa...
Krzyżyk stał się ulubionym akcesorium m. in w świecie estrady.