Jak złowić czytelnika

– Czasem znajomi zachęcają: „Chodź z nami na piwo”, a ja wolę spędzić wieczór w fotelu z herbatą i książką. Książka to sposób, by się wyciszyć, poznać inny świat, zapomnieć o własnych problemach – przekonuje 23-letnia Patrycja.

Kolorowa Ciotka Klotka
Haczykiem, na który ma zła­pać się czytelnik, jest nie tylko Karta do Kultury. Coraz częściej ośrodkami kultury, zapraszający­mi małych i dużych do wspólnej za­bawy, stają się biblioteki. Dzięki tej promocji chcą pozyskiwać nowych czytelników. Skończyły się czasy, gdy znudzony bibliotekarz siedział za biurkiem i czekał, aż czytelnik sam raczy się pojawić.

– Spełniamy oczekiwania ludzi. Organizujemy spotkania autorskie z ulubionymi pisarzami dorosłych i dzieci, wymyślamy konkursy z na­grodami oraz tematyczne warsztaty, prezentujemy wystawy malarskie i fotograficzne twórców – wymienia Przemek Czaja z działu marketingu i public relations WiMBP w Gdań­sku. Dodatkową zachętą dla czy­telników może być fakt, że obsługa klientów zajmuje mniej czasu niż przed laty. Od kiedy biblioteki za­częły wprowadzać elektroniczny katalog ksiąg, z wypożyczaniem jest na pewno mniej zamieszania... Jak wynika z ewidencji prowa­dzonej przez WiMBP w Gdańsku, książki wypożyczają głównie oso­by w wieku od 25 do 44 lat. Takich czytelników jest 20 734. Zdecydowanie mniej jest dzieci do 15. roku życia – około 7 tys., czy­li 12 procent wszystkich czytelni­ków. Dlatego pracownicy bibliotek robią wszystko, by zachęcić naj­młodszych do czytania. Gdańska biblioteka przygotowała dla nich sporo atrakcji. Wielki Maraton Czytelniczy, gdzie uczniowie mają czytać książki spoza lektur obo­wiązkowych, a potem piszą test konkursowy, warsztaty teatralne dla młodzieży – to tylko niektóre z nich.

W dniu otwarcia medioteki wrzeszczańskiej pracownicy także pamiętali o dzieciach. Pojawiły się tu znana i lubiana w Polsce pisar­ka dla dzieci Wanda Chotomska, znana m.in. z „Drzewa z czer­wonym żaglem” czy „Wędrówek pana Księżyca”, oraz jej córka, Ewa Chotomska, autorka wielu wier­szy i piosenek dla dzieci. Ewa Chotomska wystąpiła w stroju Ciotki Klotki, w jakim poznali ją starsi, dziś już dorośli, widzowie popularnego w latach 90. programu dla dzieci „Pan Tik-Tak”. Kolorowa su­kienka, buty nie od pary, zabawny kapelusz na głowie – to jej znak rozpoznawczy. Dzieci otoczyły ją ciasnym kołem i z szerokim uśmiechem słuchały zabawnych opowieści.

Ale konkursy i spotkania z pi­sarzami to nie wszystko. W biblio­tekach zaczynają na stałe gościć kolorowe miejsca dla zabaw dla najmłodszych, stanowiska kompu­terowe dla starszych, a nierzadko nawet konsole gier dla młodzieży. W mediatece w Manhattanie znaj­duje się także pracownia komikso­wa przeniesiona z Suchanina.

Do pracy z książką
Na widok pełnych półek w bi­bliotekach można dostać oczopląsu. Kuszą romanse o łzawych tytułach, mroczne okładki kryminałów, opa­słe księgi naukowe. Księgozbiór gdańskiej biblioteki liczy milion książek, więc jest w czym wybie­rać. W roku ubiegłym czytelnicy wypożyczyli łącznie 1,209 mln pozycji, czyli średnio każdy czytelnik w ciągu roku wziął ponad 19 książek.

- W każdej książce znajduję coś dla siebie. Czytam kryminały, fan­tastykę i nowości, bo to nie jest tak, że jeden gatunek to same arcydzie­ła, a inne to chała. Zresztą cała moja rodzina pochłania, a wręcz pożera książki. Zawsze nosimy przy sobie coś do czytania - śmieje się Patrycja Polanowska ze Starogardu Gdań­skiego. Jej młodsza 9-letnia siostra Apolonia na dowód wyciąga z ple­caka „Króla Maciusia Pierwszego” Janusza Korczaka.

Kogo najbardziej kuszą nieodkryte książkowe krainy? Wydawać by się mogło, że największy niedo­syt książek odczuwa młodzież aka­demicka, tymczasem to nieprawda.

-  Najwięcej książek wypo­życzają pracownicy umysłowi. W naszej ewidencji jest ich 17 485, a to prawie jedna czwarta wszyst­kich czytelników. Zaraz za nimi pla­sują się ludzie bezrobotni, emeryci i renciści, których jest 13 489, oraz młodzież - 13 815. Studentów wcale nie przychodzi tak dużo, trochę ponad 10 tysięcy- wymienia Na­talia Gromow, rzecznik gdańskiej biblioteki.

Wśród gdańskich czytelników najmniej jest pracowników fizycz­nych, bo należy ich tutaj około 4 tysięcy, oraz rolników, których jest zaledwie 48. Biblioteki nie pro­wadzą ewidencji poszczególnych zawodów, trudno więc oszacować, czy najwięcej czytają poloniści czy też może inżynierowie.

- Jestem księgową i mogę za­pewnić, że to nieprawda, że księgo­we nie czytają. Ja sama mam wielu ulubionych pisarzy, zaczytuję się na przykład Gordonem Noahem. Ale mój mózg jest eklektyczny, jestem w stanie czytać i fantasty­kę, i biografie. Ostatnio wrażenie wywarły na mnie wspomnienia Danuty Wałęsy. Czytam wszystko, zaczynając od tekstów dot. podat­ków, które muszę znać, po litera­turę piękną - mówi pani Barbara z Gdańska.

Akcje promocyjne bibliotek oraz ułatwienie dostępu do wypo­życzania książek, tak jak w przy­padku mediateki w Manhattanie, do której już pierwszego dnia za­pisało się pół tysiąca czytelników, zahamowały spadek czytelnictwa w Gdańsku. Oby dobra passa trwała jak najdłużej, bo przecież, jak po­wiedział Umberto Eco: „Kto czyta książki, żyje podwójnie”.         

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg