Mam tyle do zapisania

O potrzebie namysłu, tajemnicy i pytania: „jak żyć?” z Julią Hartwig

Barbara Gruszka-Zych: Podobno zazdrości Pani kloszardom?

Julia Hartwig: To prawda, zadziwia mnie ich życie bez trosk materialnych. My wszyscy tracimy mnóstwo czasu na rzeczy zbyteczne. Najwięcej takich ludzi widziałam we Francji. Kiedyś, czekając na pociąg, usłyszeliśmy, jak dwaj kloszardzi rozmawiają o filozofii, usiłując dojść do tego, co jest w życiu ważne. To wzbudziło mój zachwyt.

Jak mnisi w klasztorze dociekali sensu życia.

Nie trzeba być kloszardem ani mnichem, żeby wcielić taką ideę. Oni bardzo wyraziście dają nam do zrozumienia, że nie liczą się sprawy materialne.

Poeta jest też trochę kloszardem i mnichem. Podczas pisania pozostaje na uboczu.

Bardzo cenię sobie swoją samotność. Mam jej dużo. Bywają zwariowane okresy spotkań autorskich, ale to nie jest dla mnie czas naturalny. Choć dzięki tym spotkaniom nabieram ufności do tego, co robię. Czytelnicy tyle rozumieją z moich wierszy… Okazują mi tyle życzliwości.

Co mówią?

Ostatnio jakaś młoda osoba powiedziała, że ma chorego ojca i kiedy przeczytała jeden z moich wierszy, to się popłakała i zrozumiała, że to, co dla niego robi, to jest jeszcze za mało. Jeśli do tego przydaje się moje pisanie, to dzięki Bogu. Ale jestem daleka od myślenia, żeby zadaniem literatury miałoby być umoralnianie. Ona sama z siebie powinna mieć taką wymowę, żeby czytając ją, rozumiało się, jak żyć.

Choć w najnowszym tomiku „Zapisane” pisze Pani, że literatura powinna mieć zadanie.

Pierwszym naszym zadaniem jest, by to, co wychodzi spod naszego pióra, było dobre.

Według Czesława Miłosza powinnością piszącego jest niezabieranie ludziom nadziei.

Też na to wielokrotnie zwracałam uwagę. Pesymistyczne kawałki same podsuwają się pod pióro. Człowiek jest zmęczony głupstwem, jakie go otacza, zwłaszcza w sprawach publicznych. Ale takie żalenie się nie daje ulgi. Trzeba się przenieść w inną atmosferę. Pisać o tym, co jest piękne, nie w sensie estetycznym, ale dlatego, że daje satysfakcję wewnętrzną. Poetę poznaje się, czytając, co napisał. Najbardziej tych, którzy potrafią mówić własnym głosem.

Czym jest dobra poezja? Nazywaniem świata na nowo?

To się rzadko udaje. Oczywiście zawsze patrzy się swoimi oczami, odczuwa na swój sposób. Doskonale da się wyczuć, kiedy wiersz jest dobry, a kiedy nie.

Skąd więc się bierze tylu poetów? Co drugi twierdzi, że nim jest.

Jest w tym trochę zabawy, gry, ambicji. To niemożliwe, żeby było ich tak wielu. Bycie poetą wymaga ogromnego skupienia, patrzenia na świat w szczególny sposób. W wierszach zachowuje się wszystko, cośmy przeżyli. Może nawet nie znajdujemy w nich wytłumaczenia tego, co zaszło, ale czujemy ten stan ducha. Pisanie to chęć niepozostawania głuchym na to, jak wygląda świat. W wielu wierszach zachwycałam się nim – pejzażami, sytuacjami, miejscowościami, ludźmi.

Ale najnowszy tom to wiersze bez szczegółów.

Widocznie weszłam już w taki etap myślenia o świecie, że nie trzeba mi strumieni i lasów. Zastanawiam się nad problemami, które stawia przede mną życie. Tak się złożyło, że przed napisaniem tego tomu byłam bardzo skupiona. Widać to w nim, bo zawiera wiele wierszy refleksyjnych. Nie myślę, żeby były trudne. Mają prosty dobór słów, są wyraziste. Zawierają prawdy, które każdy w sobie ma.

Pisze Pani: „Nie ma takiego co by nie przeczuwał/ co dokonuje się we wnętrzu naszych ciemności”.

Tu nie chodzi o ciemności, ale o tajemnicę. Tak naprawdę nie wiemy, co się w nas kryje, do jakich rzeczy jesteśmy zdolni. Może dlatego, że większość nie podejmuje wysiłku przemyślenia swojego życia. Żyją ot, tak sobie. Ale każdy ma w środku jakąś rzecz do odkrycia i wypowiedzenia. Poeta to wie i odkrywanie tych spraw jest właściwie jego zajęciem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości