Młot na komunistów

Był świetnie zapowiadającym się powieściopisarzem, krytykiem literackim oraz filmowym. Nieustępliwy antykomunizm uczynił z niego zaangażowanego publicystę. Był autorem przejmującej relacji z Katynia z czerwca 1943 r.

Nie da się zrozumieć Roberta Brasillacha bez znajomości dramatycznego kontekstu czasów, w których żył. Podobnie jak w przypadku wielu jego rówieśników można się zastanawiać, dokąd zaprowadziłby go talent, gdyby nie wojna.

Jego rodzina była pochodzenia katalońskiego. Ojciec służył jako oficer w Maroku Francuskim. Dzieciństwo przyszły pisarz i krytyk spędził w Rabacie, drugim największym mieście Maroka. Po śmierci ojca jego matka ponownie wyszła za mąż. Razem z synem przeniosła się do Sens w Burgundii. Młody Robert Brasillach chodził tam do liceum. Filozofii uczył go mało jeszcze wówczas znany Gabriel Marcel. Później Brasillach naukę kontynuował w paryskim Liceum Ludwika Wielkiego. O jego talencie i zdolnościach świadczy to, że w prasie lokalnej debiutował w wieku 14 lat.

Brasillacha nazywa się jedną z głównych wizytówek „intelektualnego faszyzmu”. Dziś w Polsce brzmi to jak klasyczna polityczna obelga. Od razu trzeba precyzować, że faszyzm w tym wypadku nie oznaczał nazizmu. Faszyzm Brasillacha to bardziej romantyzm i wybujały idealizm. „Przekonany, że są tylko dwie alternatywy wobec demoliberalizmu: komunizm i faszyzm, wybierał Brasillach ten drugi, ponieważ nie wierzył już w zdolność przezwyciężenia kryzysu duchowości i polityki europejskiej przez tradycyjny konserwatyzm” – napisał o jego sympatiach politolog prof. Jacek Bartyzel w „Encyklopedii »Białych Plam«”. „Faszyzm nie stanowił dla nas doktryny politycznej ani tym bardziej doktryny ekonomicznej. (…) Faszyzm to przede wszystkim stan ducha, to duch antykonformizmu, duch antyburżuazyjny, to brak szacunku dla ustalonych norm burżuazyjnego porządku” – wyjaśnia sam Brasillach. U niego ten stan ducha objawiał się przede wszystkim w formie zagorzałego antykomunizmu. Jak do tego doszło, że świetnie zapowiadający się literat został wojującym publicystą? Dlaczego czuł sympatię do Benito Mussoliniego czy generała Francisco Franco? Co wpłynęło na jego postawę i poglądy?

Literatura i polityka

Podczas studiów w École Normale Superieure Brasillach nawiązał regularną współpracę jako krytyk literacki z pismami „Candide”, „Nouvelle Revue Française” i „Action Française”. „Rozgłos przyniósł mu zwłaszcza artykuł o końcu epoki »powojennej« w literaturze francuskiej. Jego debiutem książkowym był esej o najbardziej przez niego wielbionym pisarzu, Wergiliuszu” – tłumaczy prof. Jacek Bartyzel. Głównym obszarem jego działania była krytyka literacka i filmowa. Ale Brasillach pisał również wiersze. Ponadto był prozaikiem i dramaturgiem. Inny poeta i członek Akademii Francuskiej Paul Claudel stwierdził nawet, że „talent Brasillacha przynosi zaszczyt Francji”. Później ten talent dał się jeszcze poznać jako wyrazisty publicysta o ironicznym piórze, dużej erudycji i inteligencji.

Jego dorobek, niezależnie od światopoglądowych sympatii, musi budzić podziw. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę, że żył stosunkowo krótko. Urodził się w 1909 r., a w 1945 został rozstrzelany. Zdążył jednak w tym czasie zapracować na miano bodaj najbardziej znienawidzonego przez komunistów pisarza ówczesnej Francji. Kto wie, czy nie najbardziej przyczynił się do tego jego reportaż „Widziałem doły Katynia”, w którym nie bał się napisać m.in., że „Sowieci zdekapitowali polskie elity, tak jak zdekapitowali elity krajów bałtyckich”. Dzięki jego relacji sprawa Katynia i sowieckiej odpowiedzialności stała się głośna we Francji. Stamtąd zaś przedostawała się w inne części Europy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości