To polskie zwycięstwo

O przebiegu i znaczeniu bitwy pod Monte Cassino z Peterem Caddickiem-Adamsem, autorem książki „Monte Cassino. Dziesięć armii, jedno zwycięstwo”.

Edward Kabiesz: Mija dokładnie 70 lat od zdobycia przez polskich żołnierzy klasztoru na Monte Cassino. Jednak w bitwie brali udział żołnierze różnych narodowości dziesięciu armii.

Peter Caddick-Adams: W czasie II wojny światowej z Niemcami walczyła koalicja, ale w całkiem odmiennych warunkach, niż dzieje się to obecnie. Teraz jest NATO, czyli sojusz podpisany przez rządy, które mają podobny sposób politycznego myślenia, wspólne cele. To ułatwia współpracę. W czasie II wojny światowej nie było takich traktatów. Każde walczące państwo miało też trochę inne cele. Generał Harold Alexander, głównodowodzący wojsk we Włoszech, miał przed sobą bardzo trudne zadanie, by koordynować działania wielu oddziałów różnych narodowości. Każda z tych armii miała inne metody walki i zadania polityczne.

Dlaczego zdobycie Monte Cassino było tak ważne dla aliantów?

Bitwa stanowi symbol całej kampanii we Włoszech, która toczyła się od 1943 do 1945 roku. Podczas samej bitwy wielu oficerów, którzy pamiętali czasy I wojny światowej, w której byli młodszymi oficerami, walczyło na stanowiskach dowódczych. Wszyscy wspominali, że ta bitwa była bardziej zażarta niż to, czego doświadczyli w okopach tamtej wojny. Można zaryzykować stwierdzenie, że bitwa pod Monte Cassino była w czasie II wojny światowej najbardziej zaciekłą bitwą w zachodniej części Europy. Brali w niej udział żołnierze wielu narodowości. Dla nich ta bitwa stała się symbolem.

Czy alianci wykorzystali militarnie zwycięstwo w tej bitwie?

Alianci odnieśli sukcesy wojskowe, ale – biorąc pod uwagę ustalenia z Jałty – nie wykorzystali tego politycznie. Zawiedli Polaków.

Dlaczego akurat ta bitwa zyskała już wówczas taki medialny rozgłos? Nazwano ją nawet Stalingradem frontu zachodniego.

Stalingrad był pierwszym wielkim sukcesem w wojnie z Niemcami i odbił się szerokim, tryumfalnym echem w światowej prasie. Monte Cassino było pierwszym zwycięstwem aliantów zachodnich we Włoszech. Dla dziennikarzy amerykańskich, brytyjskich czy narodów, które tu walczyły, było oczywiste, że opisywano ją w podobnych kategoriach jak bitwę o Stalingrad.

Kiedy analizowałem informacje prasowe na temat obu bitew, zauważyłem, że dziennikarze pisząc o Monte Cassino, używali tych samych sformułowań, co pisząc wcześniej o Stalingradzie. Można powiedzieć, że ta bitwa była interpretowana przez pryzmat Stalingradu.

Dlaczego mimo ogromnej przewagi aliantów, którzy mogli uzupełniać swoje straty, Niemcy bronili się tak długo?

Alianci zapomnieli o tym, czego nauczyli się w szkole. Zapomnieli o geografii Włoch, o tym, że jest to teren pełen wzgórz, i o pogodzie, jakiej można tam oczekiwać w tym okresie. Czyli że jest tam wilgotna jesień, bardzo mroźna zima i że walka odbywa się w górach. Armia aliantów była nowoczesna, bardzo zmechanizowana. Techniczna przewaga straciła na znaczeniu w czasie srogiej zimy 1943/44 i w trudnych lokalnych warunkach terenowych. To wszystko przestało po prostu działać. Czołgi i ciężarówki nie odpalały, nie były w stanie się przemieszczać. Alianci stracili więcej żołnierzy z powodu wychłodzenia i odmrożenia organizmu niż w walce. Byli zmuszeni do korzystania z mułów i koni jako środków transportu, co bardzo spowalniało tempo walk. Te warunki wpływały też oczywiście na Niemców. Jednak oni mieli tam zaprawione już w bojach wyborowe oddziały górskie. Ich armia była mniej zmechanizowana i już wcześniej wykorzystywała do transportu muły oraz konie. Czyli zarówno klimat, jak i teren działały na korzyść Niemców.

Na cmentarzu pod Monte Cassino spoczywa 1072 Polaków. Jaki był nasz udział w tej bitwie?

Polska piechota walczyła w czwartej bitwie, ale gen. Anders i wyżsi rangą polscy dowódcy byli na miejscu już od czasu drugiej bitwy. Widzieli wcześniejsze próby zdobycia Monte Cassino, wiedzieli dużo wcześniej, że jeżeli Brytyjczykom i Nowozelandczykom to się nie uda, do akcji wejdą Polacy. Polska artyleria uczestniczyła już w drugiej i trzeciej bitwie. W momencie kiedy Polacy weszli na teren opactwa, byli tam tylko ranni Niemcy. Jednak teren klasztoru nie był najwyższym wzniesieniem w okolicy. Były tam bronione przez Niemców wyższe wzniesienia, które Polacy musieli zdobywać po zajęciu opactwa. Jest to więc polskie zwycięstwo. Opactwo zajęto 18 maja 1944 roku, polski trębacz odegrał na miejscu hejnał krakowski, ale walki trwały do 19 maja. Były zażarte, bo Niemcy nie mieli już gdzie się wycofać i walczyli do końca, przypuszczając, że Polacy nie będą brać jeńców.

Czy zburzenie klasztoru przez alianckie lotnictwo było konieczne?

To smutne, ale uważam, że nie była to dobra ani konieczna decyzja. Dzisiaj w czasie prowadzenia działań wojennych zupełnie inaczej podchodzimy do zabytków w strefie wojny. Oszczędza się meczety czy inne historyczne pomniki, jak np. w Afganistanie. Myślę, że na takie działania jak obecnie miało pewien wpływ zniszczenie klasztoru w czasie bitwy o Monte Cassino. Oczywiście w czasie walk klasztor i tak zostałby uszkodzony, ale nie musiał być zrujnowany całkowicie. Ostatecznie decyzja o bombardowaniu zapadła po gorączkowych telefonach alianckich dowódców kilka godzin wcześniej.

Opat wielokrotnie twierdził, że w klasztorze nie było niemieckich żołnierzy.

Nie ma podstaw, by kwestionować to, co mówił opat. Alianccy dowódcy błędnie ocenili sytuację. Przechwycili niemiecką depeszę składającą się z dwóch części. W pierwszej było pytanie, czy opat znajduje się w opactwie. Słowo „opat” w depeszy niemieckiej skrócono do „ab.”, co może być też odczytane jako „abtei- lung”, czyli oddział wojskowy. Odpowiedź brzmiała: tak, opat jest na miejscu. Natomiast alianci zrozumieli, że w opactwie znajduje się oddział Niemców. I zdecydowali o bombardowaniu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.