Dokopał się piekła

O tym, czy Gazprom podpisał pakt z piekłem i czy Rosję skolonizowali zimnokrwiści przybysze z kosmosu, z Dmitrym Glukhovskym, autorem zbioru opowiadań „Witajcie w Rosji” rozmawia Edward Kabiesz

Edward Kabiesz: Wbrew tytułowi książka nie zachęca do odwiedzenia Pana kraju.

Dmitry Glukhovsky: Tytuł „Witajcie w Rosji” wybrał polski wydawca. Oryginalny, „Opowieści z ojczyzny”, nie wydawał się tak wyrazisty. Taki tytuł mogłyby nosić stare patriotyczne książki wydawane w ZSRR dla małych pionierów. Czytaj i ucz się kochać swoją ojczyznę, synu. Teraz ten mały pionier dorósł i chce pokazać nowy, współczesny portret swojej ojczyzny. Portret w stylu Doriana Greya. Rosja przegląda się w swojej telewizji jak w lustrze przedstawiającym jej zniekształcony wizerunek. Nawet nasi liderzy, którzy rządzą tą propagandową machiną, zaczynają wierzyć w te sielskie, szczęśliwe, ultrapatriotyczne obrazy. Natomiast ja mówię, że to zwierciadło kłamie. To książka o Rosji spoza szklanego ekranu.

W tych opowiadaniach więcej chyba jest realnej oceny obecnej sytuacji społecznej niż fantastyki.

To nie jest książka z gatunku science fiction. To rodzaj literatury przywołującej polityczne anegdoty czy szeptane w domowej kuchni dowcipy z czasów ZSRR. Anegdoty, za które można było stracić pracę w czasach Breżniewa, a za Stalina na wiele lat trafić do obozu w Workucie. Czy fabuła moich opowieści należy do krainy fantasy? Nie! Gazprom wydobywający ropę i gaz prosto z piekła. Rosja rządzona przez pozaziemske istoty, które skolonizowały ją wieki temu. Słynny rosyjski system komputerowy używany w czasie wyborów, gdzie tajemniczy Pan Ktoś ustawia ostateczne wyniki. To można potraktować jak absurd, ale rzeczywistość Rosji jest bardziej absurdalna niż w jakiejkolwiek brytyjskiej komedii.

Chyba nie lubi Pan swego kraju...

Ależ skąd – kocham mój kraj. Myślę o sobie jako o patriocie. Kochać swój kraj i kochać państwo to dwie różne rzeczy. Jeżeli matka, którą kochasz, jest chora np. z powodu pasożytów, czy musisz kochać te pasożyty? Zakładam, że chcesz, by pozbyła się tych robaków i żyła szczęśliwie.

Czytając te opowiadania nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać…

Śmiech jest dobrym remedium na strach. Powinniśmy się śmiać, zaśmiewać z tych przypadkowych, ograniczonych ludzi o wąskich horyzontach, którzy nami rządzą. Nie tylko rządzą, ale przekonali siebie, że ich władza jest uświęcona i dana im na zawsze. Musimy pamiętać, że oni nie są straszni, że są śmieszni.

W opowiadaniu „Oni czasem wracają?”, gdzie władcy wymieniają się urzędami, jak Putin i Miedwiediew, kreśli Pan obraz totalnej korupcji pseudo- demokratycznego systemu.

To opowiadanie napisałem sporo wcześniej, zanim Putin i Miedwiediew zamienili się stanowiskami. Był to więc rodzaj proroctwa. W tych opowiadaniach takich proroctw jest więcej. Oczywiście nie dlatego, że mam dar przepowiadania przyszłości. Po latach rozszyfrowywania metod propagandy i śledzenia tego, co dzieje się w Rosji, myślę, że zrozumiałem, czym naprawdę jest tu władza polityczna. Obecnie, po odkodowaniu matrixa, mogę przewidywać, co stanie się z Rosją i z jej liderami w przyszłości. Obraz Rosji w książce może wydawać się przejaskrawiony czy absurdalny, ale jestem pewien, że po jej lekturze czytelnik lepiej zrozumie i znajdzie klucz do tego, co zobaczy czy przeczyta o moim kraju w wiadomościach.

Prof. Stein w opowiadaniu „From Hell” dokopał się do piekła. Jak się okazuje, nie był pierwszy, bo przed nim był Gazprom. Czy rządzący podpisali pakt z piekłem?

I dalej. Czy wieki temu mieszkańcy Rosji zostali skolonizowani przez zimnokrwistych przybyszów z kosmosu traktujących Rosjan jak niewolników? Czy cały naród był rozpijany i ogłupiany przez swoich władców od czasów Iwana Groźnego i dlatego zawsze tolerował tych władców i przyjmował swój los z wdzięcznością? Każde najbardziej absurdalne wyjaśnienie naszego losu wydaje się bardziej przekonujące niż rzeczywistość. Lepiej uwierzyć, że nasi władcy sami podpisali pakt z diabłem, niż przyznać, że są bandą miernot, które zdobyły władzę, a teraz okradają kraj.

Czy w takim razie widzi Pan jakieś możliwości zmiany tego sytemu?

Obecnie w Rosji niemożliwa jest żadna zmiana w kierunku demokracji i wolności. Rosyjski rząd można opisać jako feudalno-kryminalną piramidę, w której władza przechodzi od cesarza do książąt, od książąt do hrabiów, dalej do baronów, którzy rządzą chłopami, otrzymując od nich łapówki. Te „dary” idą do hrabiów i książąt. Każdy jest skorumpowany, każdy jest winny i dlatego lojalny. W Rosji nie ma podziału władzy. Jest jedna korporacja rządząca krajem. Sądy, parlament, policja, FSB, Cerkiew, związki zawodowe, mass media i zorganizowana przestępczość są tylko gałęziami tej korporacji. Nie można nawet w części zreformować systemu opierającego się na powszechnej korupcji i wspólnej winie. Próba liberalizacji doprowadzi do tego, że nieuchronnie runie cały system. To smutne, ale jego reforma jest niemożliwa. Dlaczego, jeżeli chcemy poprawić ten system chociaż trochę, w Rosji potrzebna jest zawsze rewolucja?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.