Karol, czyli świt Europy

Za patrona uważali go i niemieccy cesarze, i królowie Francji, i sam Napoleon, ale także niemieccy naziści. Po wojnie stał się patronem nagrody wręczanej politykom zasłużonym dla integracji Europy. Od jego imienia wywodzi się polskie słowo „król”. 1200 lat temu zmarł cesarz Karol Wielki.

Wcielał w życie wskazania Kościoła i rugował te germańskie obyczaje plemienne, które stały w sprzeczności z chrześcijańską etyką. Od wyplenienia niszczącej tkankę społeczną zasady zemsty rodowej po ochronę dzieci i kobiet, miłosierdzie dla kalek, pomoc dla ubogich czy ograniczenie zabójczych dla jakości genotypu zasad zawierania małżeństw w obrębie jednego czy paru rodów. Karol rozumiał, że zakazy te wywodzą się z wielowiekowej mądrości Rzymu i z siły duchowej i moralnej Dobrej Nowiny. To czyniło chrześcijaństwo tak ekspansywnym i kulturotwórczym.
 

Och, Karol!

Jak wspaniałe i silne było państwo Karola, zrozumieli Europejczycy dopiero po jego śmierci, gdy jego następcy wdawali się w błahe spory ambicjonalne i nie potrafili dorównać swojemu wielkiemu protoplaście. Imperium nie wytrzymało próby czasu. Traktat z Verdun w 843 roku podzielił cesarstwo. Dziś uważane jest ono za punkt wyjścia zarówno dla państwowości francuskiej, jak i niemieckiej. Ale to Niemcy utrzymali w swoich dłoniach koronę cesarską. A „Carolus” stał się patronem kolejnych cesarzy, którzy nawiedzali jego grób w Akwizgranie. Otto III naruszył nawet spokój wiecznego spoczynku władcy i kazał otworzyć kryptę, aby z bliska przyjrzeć się zmumifikowanym zwłokom mocarza z rodu Franków.

Na XIX-wiecznych obrazach nawet po śmierci Karol tkwi na tronie z mieczem w dłoni, na wzór śpiących rycerzy z niemieckich gór Kyffhäuser. W 1162 r. cesarz Fryderyk Barbarossa każe nawet antypapieżowi Paschalisowi III ogłosić Karola świętym. Ten czysto polityczny akt uznano potem w Rzymie za nieważny, ale długo nie występowano przeciw niemu zbyt jawnie.

Obraz Karola jako władcy idealnego utrzymał się jeszcze długo. W epoce Napoleona cesarz Francuzów zobaczył w nim wzór dla siebie i wymógł nawet na Rzymie stworzenie w Aachen osobnego biskupstwa, które przeżyło jego upadek tylko pięć lat, aż do ponownego uporządkowania sieci diecezji przez Piusa VII w 1821 roku. Twórca frankijskiego imperium przydał się też nazistom jako patron germańskiego imperium europejskiego w latach II wojny światowej. Imię „Charlemagne”, czyli francuskie miano Karola, otrzymała dywizja SS złożona z francuskich kolaborantów. Dziś o tym nadużyciu imienia cesarza zarówno Francuzi, jak i Niemcy wolą zapomnieć, choć odnotowuje to rzetelnie akwizgrańska wystawa. Karol patronuje nagrodzie miasta Aachen za zasługi w integracji europejskiej. Jak się to ma do szybkiej laicyzacji naszego kontynentu? Czy Karol zaakceptowałby rugowanie chrześcijaństwa z projektu Unii Europejskiej?

Po zwiedzeniu trzech kolejnych wystaw pozostaje u widza wrażenie czegoś, co pisarz Paweł Milcarek nazywa „słonecznością katolicyzmu”. To poczucie wyważonej mądrości i optymizmu naszej wiary połączonej z trzeźwą akceptacją zasad polityki. Ten mądry kompromis przynosi do dziś chlubę Kościołowi, a Karolowi przyniósł słuszny przydomek „Wielki”.

Wystawa „Karol Wielki – władza, sztuka, skarby” potrwa do 21 września br. Szczegóły na www.karldergrosse2014.de
 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama